Nowy numer 15/2020 Archiwum

Przyklejone do ekranów

Permanentne i przesadne korzystanie z komputera, laptopa lub smartfona u dzieci to coraz większy problem w naszych domach. Do czego może prowadzić, pokazała dramatyczna sytuacja na wrocławskich Stabłowicach. Specjaliści ostrzegają: to walka na wielu frontach.

O tym, że warto reagować jak najszybciej w sprawie uzależnień od gier komputerowych czy internetu, przekonali się wrocławscy rodzice. Pod koniec stycznia policjanci z Leśnicy zostali wezwani na Stabłowice do awantury domowej. Gdy dojechali na miejsce, usłyszeli, że doszło do kłótni z nastoletnim synem, ponieważ rodzice chcieli ograniczyć mu dostęp do komputera. W wyniku tej sprzeczki młody chłopak nagle zamknął się w łazience i nie chciał otworzyć drzwi. Po niedługim czasie matka i ojciec podjęli jedyną słuszną decyzję – wezwali policję, która weszła do łazienki siłą. Sytuacja okazała się dramatyczna. Funkcjonariusze zastali tam nastolatka, który wymagał natychmiastowej pomocy po tym, jak próbował popełnić samobójstwo. Nie oddychał. Na szczęście oddech wrócił w czasie interwencji. Tym razem policjantom udało się uratować dziecku życie dosłownie w ostatniej chwili.

Kiedy zapala się czerwona lampka?

Ktoś może powiedzieć, że to skrajny przypadek, ale zarówno matka, jak i ojciec zupełnie nie spodziewali się takiego obrotu sprawy. A wszystko zaczęło się od nadmiernego korzystania z komputera. Jak informuje st. sierż. Dariusz Rajski z Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu, analiza bieżących zdarzeń kryminalnych nie wskazuje na znaczący wzrost tego typu incydentów, które dotyczą uzależnienia od internetu czy komputera. Być może na razie zatrzymują się one na etapie pedagogów, opiekunów i specjalistów. – We wszystkich rodzajach uzależnień – od narkotyków, alkoholu, a także tych behawioralnych – musimy pamiętać, że jeśli przy próbie ograniczenia u dziecka występuje agresja, jest to wyraźny sygnał dla rodziców czy opiekunów, że pojawił się naprawdę krytyczny moment – podkreśla D. Rajski. Wówczas powinna zapalić się czerwona lampka. Kiedy należy od razu zadzwonić na policję, a w jakich sytuacjach szukać pomocy w innych instytucjach? – Nie ma na to prostej odpowiedzi. Jeśli rodzice sami przed sobą przyznają, że są niewydolni wychowawczo, że przestali mieć wpływ na zachowanie dziecka, należy poszukać pomocy – uważa st. sierż. Rajski. Można się wtedy zwrócić także do policji. Każdą ulicą opiekuje się konkretny dzielnicowy, który może przyjść do domu i porozmawiać z młodym człowiekiem. Warto skorzystać z tej pomocy i w kontakcie z dzieckiem wesprzeć się autorytetem policji. – Czasem spotykamy się z prośbami: „Proszę z nim porozmawiać, powiedzieć mu, co jest niewłaściwe”. Zatroskana osoba chce pokazać dziecku, że problem istnieje. Pamiętajmy, że dzielnicowy jest policjantem pierwszego kontaktu, który po jakimś czasie może wrócić do rodziny i zapytać, czy udało się coś poprawić – informuje Dariusz Rajski. Radzi, by w gąszczu technologii nie dawać się skusić i kupić dziecku smartfon bez dostępu do internetu. W ten sposób przy pierwszej styczności z tym urządzeniem nauczy się ono, że telefon służy najpierw do kontaktu z bliskimi, z rodzicami, a dopiero później zacznie go traktować jak okno na świat.

Terapeuto, napraw mi dziecko

Kiedy nasza pociecha ucieka w internet, gry komputerowe czy media społecznościowe, zgłoszenie się na policję nie jest jedynym wyjściem. Warto korzystać z pomocy pedagogów szkolnych, którzy często potrafią wskazać instytucje, fundacje czy stowarzyszenia zajmujące się pomocą osobom uzależnionym. Rodzice mają naprawdę gdzie zapukać lub choćby zadzwonić. Telefony na bezpłatnych infoliniach odbierają specjaliści, którzy pomogą wybrać odpowiedni model działania. Ale czy to oznacza, że zawsze, gdy coś nas zaniepokoi, mamy biec do specjalisty? – Niekoniecznie. Czasem tak trzeba, ale uważajmy, żeby nie wylać dziecka z kąpielą. Wszelkie podejrzane objawy są przede wszystkim na początku pretekstem do rozmowy, żeby uniknąć niezrozumienia. Nie straszmy dziecka terapeutą i leczeniem, ale usiądźmy obok niego i zapytajmy, co takiego w tym komputerze lub telefonie widzi. Spróbujmy najpierw je zrozumieć. Ono poczuje, że mu towarzyszymy, zauważamy jego potrzeby i pragniemy się z nim komunikować, a nie, że oceniamy z góry i chcemy tylko wysłać je do specjalisty, bo to jego problem, nie nasz – tłumaczy Jędrzej Maciuk, socjoterapeuta i specjalista terapii uzależnień. A może nastolatki uciekają w świat elektroniki, bo czują napięcia w domu? Warto się temu przyjrzeć i diagnozować życie rodzinne. Być może granice tam są zbyt rozmyte albo zbyt ostre i to rodzice powinni skorzystać z pomocy. Zadbajmy o higienę w domu i nie spożywajmy posiłków przy włączonym telewizorze czy smartfonie. Jeżeli podstawową formą relaksu dorosłych jest smartfon, telewizor lub komputer, trudno się dziwić, że dziecko potem to naśladuje. Czynnikiem niewątpliwie chroniącym przed tego typu zagrożeniami jest więź z synem lub córką, budowana przez spędzony wspólnie czas. Nie można „odstawić” dziecka do specjalisty, jak samochodu do mechanika, żeby je po prostu naprawił. To zdecydowanie bardziej złożony proces.

Budujmy zamki z piasku

Jędrzej Maciuk odradza również częste podejście abstynencyjne, to znaczy gwałtowne odcięcie źródła problemu, np. zarekwirowanie smartfona. Dla dziecka w pierwszej chwili wydaje się to nie do przyjęcia. – Jeżeli zabronię synowi w ogóle korzystać z komputera, a wcześniej pozwalałem mu na to bez problemu i cieszyłem się, że siedzi w domu i mam spokój, to pojawia się w dziecku ogromny dysonans – tłumaczy terapeuta uzależnień. Być może dobrym pomysłem jest najpierw przeniesienie komputera z pokoju dziecka do wspólnego pokoju. Korzystanie z laptopa w salonie, a nie za zamkniętymi drzwiami, w samotności. Należy stopniowo odzyskiwać równowagę. – Zanim jednak podejmiemy mniej lub bardziej stanowcze kroki, zadajmy dziecku pytanie, co robi na tym komputerze lub smartfonie. Może się okazać, że jest uzależnione np. od pornografii, a urządzenie elektroniczne stało się jedynie środkiem dotarcia do tych treści – mówi J. Maciuk. Jego zdaniem granica z drutu kolczastego, postawiona nagle, burzy u dziecka porządek emocjonalny. Zawsze warto rozmawiać, ale też spojrzeć na siebie – jaki daliśmy wzorzec. – Pamiętam sytuację sprzed kilku lat, kiedy pojechałem z dziećmi na plażę i zorientowałem się, że nikt nie buduje zamków z piasku. Byłem jednym z nielicznych. Dzieci wokoło bawiły się same, a rodzice? Ślęczeli nad smartfonami. Bardzo wymowny widok – podsumowuje ojciec dwojga dzieci. Rodzicom zaleca regularną czujność, obserwację i stawianie sobie pytań: czy istnieje silna potrzeba tej konkretnej czynności, która nas niepokoi (np. granie w gry na smartfonie)? Czy zwiększa się ilość czasu spędzanego z urządzeniem? Czy zanikają inne źródła przyjemności? Czy zmieniają się aktywności – np. syn wcześniej jeździł na rowerze, grał w piłkę na boisku, a teraz już nie wychodzi z domu? Dodatkowo zauważymy na pewno tzw. objawy odstawienne, występujące osobno lub przeplatane – lęki, stany depresyjne, zachowania agresywne, bóle głowy, rozkojarzenie, kłopoty ze snem, huśtawka nastrojów, rozdrażnienie. To wszystko może wskazywać, że na horyzoncie pojawia się problem uzależnienia.

Pozwól działać też Bogu

Dla nas, katolików, ważny jest aspekt duchowy, o którym nie wolno zapomnieć także w takiej kryzysowej sytuacji. Rodzice i dzieci współcześnie nie mają czasu na wspólny posiłek, spacery, wyjazdy. To wszystko powoduje izolację, wyobcowanie, zamykanie się w pokoju i np. ucieczkę do wirtualnej rzeczywistości. Dziecku, które już w te pułapki wpadło, można pomóc także siłą wiary w Boga i mocą modlitwy. – Rozpocznijmy modlitwę rodzinną, podczas której wszyscy klękają lub zasiadają do czytania Pisma Świętego. Przemiana dziecka może zacząć się od nawrócenia rodziców. Powróćmy do życia sakramentalnego – regularnej spowiedzi i Komunii św. Poświęcajmy czas na adorację Najświętszego Sakramentu. Nie zamykajmy się na łaskę! – apeluje ks. Paweł Druszcz SDB, proboszcz parafii Najświętszego Serca Jezusowego we Wrocławiu. Zaprasza także na modlitwę o uzdrowienie całej rodziny, którą prowadzi wspólnota Odbudowa przy pl. Grunwaldzkim. Rodzina prosi o taką modlitwę podczas uwielbienia Pana Jezusa. Rodzice i dzieci przytulają się do siebie. Każdy uczestnik czuje bliskość mamy, taty, syna czy córki. – Dzieci widzą przytulających się rodziców, obserwują ich emocje, chcą w nich uczestniczyć. Dorośli modlą się za dzieci, kładą na nie swoje dłonie i je błogosławią, a one czują się bezpieczne i kochane. Inni wstawiennicy mogą towarzyszyć takiej modlitwie o uzdrowienie, którą można praktykować również w domu – zachęca salezjanin. Oprócz tego poleca pomoc rodzinnych poradni katolickich, które oferują konkretne wsparcie terapeutyczne. – Także parafia powinna nam zapewnić opiekę duchową poprzez wspólnoty czy kręgi rodzin, towarzyszenie dzieciom poza katechezą szkolną lub przedsakramentalną. Nie chodzi jedynie o pomoc doraźną, ale o odnalezienie swojego miejsca we wspólnocie parafialnej na dobre i złe. Nie bójmy się korzystać z tego realnego umocnienia. Zawsze myślimy, że to dla innych, a to właśnie dla nas! – podsumowuje ks. Druszcz.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Polecamy

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama