Nowy numer 48/2020 Archiwum

Kościół wśród "przypędzonych" i nie tylko. Kard. Stefan Wyszyński wobec Ziem Zachodnich

O zabiegach prymasa Stefana Wyszyńskiego wokół zapewnienia duszpasterskiej opieki ludności Ziem Zachodnich po II wojnie światowej mówili prof. Kazimiera Jaworska i ks. prof. Józef Pater w Civitas Christiana.

Debata – moderowana przez ks. prof. Grzegorza Sokołowskiego – była pierwszą z cyklu „Wrocławskich spotkań z Prymasem” organizowanych przez wrocławski oddział Katolickiego Stowarzyszenia „Civitas Christiana” oraz Fundację „Obserwatorium Społeczne”. Cykl wpisany jest w przygotowania do beatyfikacji Prymasa Tysiąclecia.

Prof. Kazimiera Jaworska przypomniała o sytuacji ludnościowej na ziemiach, które znalazły się w granicach państwa polskiego na skutej konferencji w Teheranie i Jałcie. Przywożono w te strony mnóstwo osadników w Kresów Wschodnich, stanowili oni jednak poniżej 50 proc. nowej ludności.

– Docierało tu wiele osób z Polski centralnej, Małopolski, Kielecczyzny i innych obszarów. Chcieli poprawić swój byt. Wielu ludzi po dramatach wojennych chciało rozpocząć życie na nowym terenie, z dala od miejsc gdzie doświadczyli  traumatycznych przeżyć – wyjaśniała, dodając że przyjeżdżali na „Ziemie Odzyskane” także Polacy z Bałkanów, reemigranci z Europy Zachodniej.

Kresowiacy przybywali pod presją, jadąc zwykle w ciężkich warunkach w bydlęcych wagonach. Starano się tak organizować transporty ze Wschodu, by zrywać więzy sąsiedzkie, przywiązanie do korzeni – wysyłając mieszkańców jednej miejscowości do odległych miejsc.

Ks. prof. Józef Pater podkreślał, że – choć Dolny Śląsk miał być swoistym laboratorium społecznym dla komunistycznych władz, ziemią bez Boga, bez religii, bez Kościoła – plany te trudno było zrealizować. Jadący ze Wschodu ludzie nie chcieli się osiedlać w miejscowościach, gdzie nie było Kościoła. Starali się trzymać blisko „swoich” księży. – Dawni mieszkańcy tych ziem podkreślali, że są „wypędzeni”. Nowi mogli się nazywać „przypędzonymi”. Przyjeżdżali pod przymusem – mając do wyboru wyjazd na Zachód lub Sybir – tłumaczył.

Przed 1945 r. 70 proc. ludności ziem zachodnich i północnych była wyznania protestanckiego. Po wojnie spotkali się w jednym miejscu przybysze ze swoimi kapłanami, a także część dawnych niemieckich mieszkańców protestanckich i katolickich, wraz ze swymi duchownymi. Komunistyczne władze najpierw wspierały polskich księży katolickich – wiedząc, że bez nich ludzie nie będą chcieli się osiedlać w nowym miejscu.

6 lipca 1945 r. umiera w Janowej Górze kard. Adolf Bertram, dotychczasowy metropolita wrocławski. Tymczasem kard. August Hlond zyskuje w Stolicy Apostolskiej specjalne pełnomocnictwa, na mocy których ustanawia administratury apostolskie. Wśród administratorów są ks. Karol Milik we Wrocławiu (który wkrótce podejmuje m.in. ważną decyzję o odbudowie z ruin wrocławskiej katedry) i ks. Bolesław Kominek w Opolu.

Ks. prof. J. Pater przedstawił sytuację kościelną po opuszczeniu przez ludność niemiecką Ziem Zachodnich. Wyjaśniał, że niemieccy proboszczowie – w myśl ówczesnego Kodeksu Prawa Kanonicznego nieusuwalni – zwrócili się do ks. Karola Milika z pytaniem, co mają robić. Nowi mieszkańcy nie garnęli się do niemieckich kapłanów, dawni parafianie odjechali. – Ks. Milik mówił im: nie jest dobrze, żeby pasterz opuszczał owce. Powinien ksiądz pojechać za swoimi owieczkami. Co z „nieusuwalnością” proboszczów? Kodeks Prawa Kanonicznego nie przewidział II wojny światowej i Hitlera – tłumaczył ks. J. Pater.

Początkowa przychylność czy tolerowanie działania Kościoła na Ziemiach Zachodnich ze strony komunistycznych władz szybko się skończyły. Już po śmierci prymasa Hlonda rząd PRL 26 stycznia 1950 r. usunął wszystkich administratorów apostolskich, doprowadził do wybrania kontrolowanych przez siebie wikariuszy kapitulnych. We Wrocławiu został nim ks. Kazimierz Lagosz. Nowy prymas, Stefan Wyszyński, nie chcąc doprowadzić do schizmy, udzielił wikariuszom kapitulnym jurysdykcji.

Uczestnicy spotkania ukazali długotrwałe zabiegi prymasa o zapewnienie duszpasterskiej opieki ludności Ziem Zachodnich w niezwykle skomplikowanej sytuacji. Usiłował rozmawiać z komunistami, był gotów nawet zawszeć z nimi porozumienie w 1950 r., ale gdy w 1953 r. władze wydały dekret o obsadzaniu stanowisk kościelnych musiał zaprotestować – co zaowocowało internowaniem.

Droga prowadząca do pełnego uporządkowania sprawy polskiej organizacji kościelnej na Ziemiach Zachodnich i Północnych była niezwykle zawiła. W pełni dokonało się to w 1972 r., za sprawą bulli Pawła VI „Episcoporum Poloniae coetus” – po ratyfikacji „Układu między PRL a RFN o podstawach normalizacji ich wzajemnych stosunków”.

Prelegenci zwrócili uwagę na relacje Prymasa i ks. Bolesława Kominka – którzy poznali się już w latach 30. w Paryżu. Ten drugi swoje święcenia biskupie musiał przyjąć w konspiracji w 1954 r.. Swoje urzędowanie we Wrocławiu jako biskup rozpoczął w 1956 r.; w 1973 r. został pierwszym polskim kardynałem we Wrocławiu. To on wraz prymasem Wyszyńskim byli osobami najbardziej zaangażowanymi w starania o ustabilizowanie sytuacji Kościoła na tym terenie.

Prof. K. Jaworska ukazała znaczenie zainicjowanej przez Prymasa peregrynacji kopii jasnogórskiej ikony dla integracji powojennych mieszkańców Ziem Zachodnich. Już same przygotowanie do przyjęcia obrazu, porządkowanie otoczenia – dotąd traktowanego często jako być może przejściowe, „nie swoje” – odegrało ogromną rolę.

Ks. prof. Pater mówił o wizytach kard. Wyszyńskiego na Dolnym Śląsku – między innymi w czasie obchodów milenijnych oraz innych uroczystości. Hierarcha zwykle nawiązywał wtedy do piastowskich akcentów w historii tych ziem. Jego postać przyciągała tłumy ludzi. Starał się o to, by Kościół odnalazł się w nowych realiach – w taki sposób, w jaki to było możliwe.

Kolejna debata z tego cyklu odbędzie się w siedzibie Civitas Christiana przy ul. Kuźniczej 11-13 (I piętro) we Wrocławiu 6 kwietnia.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama