Nowy numer 48/2020 Archiwum

StreetBus, Uliczne Ambulatorium, MiserArt. Na pierwszej linii frontu

Bezdomni pozostający poza placówkami są obecnie w bardzo trudnej sytuacji. Pomoc "ludziom ulicy" we Wrocławiu świadczy m.in. środowisko osób związanych z MiserArt.

Kursujący od niedawna po Wrocławiu StreetBus musiał nieco zmienić formułę działania.

– Pierwotna idea StreetBusa była związana ze streetworkingiem, z budowaniem relacji – tłumaczy Andrzej Ptak z MiserArt, z Fundacji „Homo Sacer”, która współpracuje w tej inicjatywie z miastem (autobus zapewnia MPK). – Obecnie koncentrujemy się na dostarczaniu żywności. Musimy dbać o bezpieczeństwo i ekipy i osób korzystających z pomocy, więc rozmowy, kontakty nawiązywane są „na odległość”. Osoby bezdomne już się do tego przyzwyczaiły, zachowujemy dystans min. 2 m. Staramy się wyjaśniać tym ludziom, co się dzieje. Widać w nich lęk. Czują, jak wiele się zmienia.

Obecnie na trasie StreetBusa kursuje zamiast dużego pojazdu mały bus. Żywność wydawana jest na zewnątrz, zapakowana w pojemniki. – Rozwozimy 80 litrów zupy. Ostatnio ze StreetBusa wydaliśmy jedzenie ok. 120 osobom, przekazując im jakieś 170 porcji (niektórzy biorą dwie) – mówi.

Obok jeżdżącego po ustalonej trasie pojazdu działa także Uliczne Ambulatorium – docierające do tych, którzy nie są w stanie z różnych powodów przyjść po ciepłą zupę na przystanki StreetBusa. Dojeżdża w konkretne miejsca, np. na pustostany czy nawet pod śmietnik, gdzie wiadomo, że ktoś mieszka. Ostatnio wydanych zostało w ten sposób ponad 30 porcji.

A. Ptak wyjaśnia, że wydawane są też, w miarę możliwości, papierosy czy tytoń – również w ogrzewalni przy ul. Gajowickiej. – To są ludzie uzależnieni, którzy nie mogą funkcjonować bez nikotyny. Chcemy zapobiec sytuacji, w której chodziliby po mieście i zbierali niedopałki. To niebezpieczne – mówi. – Osoby przebywające w noclegowni nie powinny jej teraz opuszczać. Mamy tam ograniczone zaplecze sanitarne – nie możemy w niej stworzyć jakiegoś miejsca na kwarantannę dla osób, co do których niewiadomo, czy nie są zagrożone wirusem.

A. Ptak wyjaśnia, że zespół pracujący przy StreetBusie i ambulansie został okrojony – tak, by część osób pozostała „w odwodzie”, mogła w razie czego zastąpić obecnie działających. Mają maseczki, rękawice, płyn dezynfekujący. Czekają na tzw. przyłbice.

– Bezdomnym jest coraz trudniej – mówi. – Pozamykały się przed nimi ścieżki, na których dawniej mogli pozyskiwać dla siebie jakieś środki do życia. Placówki dla bezdomnych generalnie nie mogą przyjmować nowych osób, bo nie wiadomo, czy nie są one zarażone. Punktów skupu materiałów wtórnych, dzięki którym „ludzie ulicy” mieli jakieś dochody, było kilkanaście, pozostały trzy – a i te noszą się z zamiarem zamknięcia.

Pierwotnie i ogrzewalnia i StreetBus miały działać do 12 kwietnia, w zaistniałej sytuacji okres ten zostanie wydłużony (na razie do końca kwietnia).

MiserArt w podwórzu przy ul. Cybulskiego 35 we Wrocławiu stał się swoistym centrum logistycznym dla ulicznej pomocy. Tam przygotowywane są posiłki. Na zewnątrz wystawione są stoły, na których można pozostawiać żywność czy inne dary. Została zorganizowana ponadto zrzutka „Ciepły posiłek ratuje osoby w kryzysie ulicznej bezdomności” (informacje na koncie FB Miser Art.).

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama