Nowy numer 33/2020 Archiwum

Ich czas jest twój

Księża i siostry zakonne w trudnej rzeczywistości pandemii koronawirusa podjęli działania, dzięki którym nadal mogą być blisko ludzi.

Osoby duchowne oraz konsekrowane powinny – tak jak wszyscy – unikać skupisk ludzi w czasie epidemii, ale mogą w tym wyjątkowym czasie podarować coś bezcennego – swój czas. Stan zagrożenia epidemicznego wszystkich w jakiś sposób ogranicza. Wydawać by się mogło, że życie duszpasterskie także na tym traci, ale nie pogodzili się z tym kapłani i siostry zakonne.

Po to przyjmowałem święcenia

– Po całej niedzieli spędzonej w prawie pustym kościele pomyślałem o tych wszystkich, którzy pewnie staliby dziś w kolejce do konfesjonału, o tych, którzy słuchaliby rekolekcji, o tych, których może już łapie frustracja, bo siedzenie w domu po prostu nie jest łatwe – opowiada ks. Piotr Rozpędowski. Kierownik internatu i nauczyciel religii w Katolickim Liceum Ogólnokształcącym w Henrykowie rzucił sobie wyzwanie: poświęcić czas dla wszystkich, którzy potrzebują wysłuchania przez księdza. – Wiadomo, to nie zastąpi spowiedzi, ale może do niej przygotować. Ogłosiłem więc na Facebooku: „Jeśli chcesz pogadać, pożalić się, o coś zapytać, to pisz i dzwoń śmiało! Mój czas jest twój. Po to przyjmowałem święcenia!” – stwierdza kapłan z pięcioletnim stażem. Chciałby zachęcić do tej inicjatywy także swoich współbraci w kapłaństwie, dlatego stworzył specjalną grafikę pod hasłem „Mój czas jest twój”, którą księża chętni do podjęcia akcji mogą wstawiać na swoje profile i kanały w mediach społecznościowych. Tak też zrobił ks. Jakub Deperas, który od momentu święceń nie pamięta takiego czasu, by wokół niego nie było ludzi – czy to młodzieży, czy Liturgicznej Służby Ołtarza, rodzin, starszych i chorych. Rozmowy, porady, pytania, spowiedzi, szkoła. Teraz wszystko się nagle urwało, pozostał tylko telefon i media społecznościowe. – Odkrywam, że celibat jest przecież po to, by być zawsze do dyspozycji ludzi, więc dalej jestem, choć w innej formie. Gdyby ktoś potrzebował rozmowy, wygadania się, towarzyszenia, może śmiało napisać, jestem do dyspozycji i służę swoim czasem, którego nagle mam znacznie więcej – zachęca wikariusz parafii pw. Najświętszej Maryi Panny Bolesnej we Wrocławiu.

Bakterie nie przechodzą przez telefon

O tym samym co młodzi księża pomyślała także s. Maria Czepiel. Na co dzień bardzo aktywna elżbietanka także nie chciała tracić kontaktu z wiernymi, więc rozszerzyła formułę kapłańskiej akcji „Mój czas jest twój” o osoby konsekrowane. – W czasie epidemii także możemy się otworzyć na innych ludzi, choćby poprzez rozmowy telefoniczne czy za pośrednictwem internetu. Takimi przewodami bakterie nie przechodzą, a warto przecież rozmawiać o tym, co w sercu piszczy. Obostrzenia związane z panoszeniem się wirusa dają okazję do tego, żeby ludzie usłyszeli w sobie głos, który łagodzi codzienność – uważa s. Maria. Podkreśla, że może komuś uciekły przez sytuację nadzwyczajną rekolekcje wielkopostne. Zakonnica zaprasza więc chętnych do rozmowy, ale zachęca też inne osoby konsekrowane do poświęcania czasu ludziom w trochę inny sposób niż na co dzień. – Ja po ogłoszeniu swojej dyspozycyjności na Facebooku miałam kilka bardzo wartościowych i potrzebnych rozmów telefonicznych. Społeczeństwo potrzebuje teraz nas – ludzi Kościoła – podsumowuje elżbietanka.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama