Nowy numer 3/2021 Archiwum

Najbardziej bezbronnym

Hasło: „Zostań w domu” dla nich jest abstrakcyjne. Dobrze, jeśli epidemia zastała ich w schronisku, gorzej, gdy w altance czy pod mostem. Na szczęście mają wiernych przyjaciół.

Dla ludzi na co dzień towarzyszących bezdomnym oczywiste było, że nie można ich zostawić bez wsparcia. Nawet wtedy, gdy zorganizowanie bezpiecznej pomocy wymaga niemałego wysiłku. – Choćby wszystkie instytucje zostały zamknięte, Kościół nie może nigdy zamknąć drzwi przed bezdomnymi i ubogimi – podkreślał w marcu abp Józef Kupny.

Zupa na wagę złota

Caritas Archidiecezji Wrocławskiej cały czas umożliwia potrzebującym korzystanie z łaźni na Ostrowie Tumskim oraz z jadłodajni przy ul. Słowiańskiej, gdzie zadbano o specjalne środki bezpieczeństwa. – Wydajemy tam 630 posiłków każdego dnia – mówi Paweł Trawka, rzecznik Caritas.

– To o wiele więcej niż zwykle. Ci ludzie nie mają jak wyżebrać pieniędzy na jedzenie na ulicy, poza tym są zamknięte restauracje, które często udostępniały im resztki jedzenia. Pojawiło się jednak w tym czasie także sporo nowych osób, dobrze ubranych, zadbanych, które przychodzą po talerz zupy i chleb. Wzrasta liczba ludzi potrzebujących wsparcia. Przed majówką, w czwartek, wydaliśmy kolejne 600 paczek żywnościowych (podobnie jak przed świętami). W terenie działają intensywnie parafialne zespoły Caritas. Na wzmożonych obrotach funkcjonuje m.in. kuchnia charytatywna fundacji Antoni przy franciszkańskiej parafii św. Antoniego we Wrocławiu. Brat Rafał Gorzołka, prezes fundacji, wyjaśnia, że z chwilą wybuchu epidemii godziny pracy jadłodajni zostały wydłużone, by zachować standardy związane z bezpieczeństwem. – Na chodniku narysowaliśmy kredą kreski pokazujące, gdzie mogą stawać kolejne osoby, by zachować bezpieczne odległości. Posiłki są obecnie wydawane w drzwiach wejściowych kuchni, tylko na wynos – tłumaczy. Oprócz zupy, której codziennie przygotowuje się 300 litrów, na Kasprowicza potrzebujący mogą otrzymać pieczywo i inne produkty. Do tych, którzy nie mogą sami przyjść do jadłodajni – osób starszych, niepełnosprawnych, na kwarantannie – docierają z prowiantem wolontariusze. Wielu potrzebujących korzysta z jadłodajni prowadzonej przez siostry elżbietanki przy ul. św. Józefa 1/3 na Ostrowie Tumskim. Siostry codziennie wydają ok. 200 porcji jedzenia. Chętnie przyjmą od ofiarodawców litrowe bądź większe słoiki lub styropianowe pojemniki na zupę – potrzebują ich bardzo wiele (oczywiście siostry wyparzają słoiki przed użyciem). Można je dostarczać do jadłodajni przy ul. św. Józefa 1/3 od 8.00 do 14.00.

Być blisko

Towarzystwo Pomocy św. Brata Alberta stanęło w marcu przed nie lada wyzwaniem. Podopieczni noclegowni dla bezdomnych mężczyzn musieli przejść kwarantannę poza noclegownią (która poddana została dezynfekcji), gdy okazało się, że mogli mieć kontakt z mężczyzną zarażonym koronawirusem, bezdomnym panem Czesławem. Na szczęście chory, hospitalizowany przy ul. Koszarowej, szybko wrócił do zdrowia. Panowie z noclegowni, przewiezieni specjalnymi autobusami, zostali rozmieszczeni na czas kwarantanny w mniejszych ośrodkach udostępnionych przez miasto. U nikogo z nich nie wystąpiły niepokojące objawy i wszyscy mogli wrócić do placówki przy ul. Małachowskiego. Przed ludźmi Brata Alberta wciąż piętrzą się kolejne wyzwania – m.in. dotyczące zadbania o pożywienie i środki czystości. Zorganizowana została zrzutka #bratwpotrzebie, a także kiermasz ozdób wielkanocnych na terenie schroniska dla kobiet przy ul. Strzegomskiej we Wrocławiu. Przy placówkach TPBA pojawiły się miejsca bezpiecznego składania darowizn (bez konieczności wchodzenia do środka). Osoby prywatne bądź firmy, które chciałyby w jakikolwiek sposób pomóc, mogą dzwonić pod nr 794 418 906. – Potrzeby cały czas są ogromne – mówi Filip Filipiak z TPBA. W dramatycznej sytuacji znaleźli się bezdomni pozostający poza placówkami. Wspiera ich m.in. środowisko osób związanych z MiserArt i z kursującym po Wrocławiu StreetBusem. – Obecnie koncentrujemy się na dostarczaniu żywności – tłumaczył Andrzej Ptak, członek MiserArt z Fundacji „Homo Sacer”, która współpracuje przy tej inicjatywie z miastem (autobus zapewnia MPK). Na trasie StreetBusa jeździ bus, z którego żywność wydawana jest na zewnątrz, ponadto zaczęło działać uliczne ambulatorium – docierające np. do pustostanów czy nawet pod śmietnik. Nikt nie może w tym czasie zostać sam. Mimo wymogów zachowania fizycznego dystansu są sposoby, by być blisko.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama