Nowy numer 43/2020 Archiwum

Bóg i człowiek - miłosna opowieść

Rozważanie z cyklu "Nim rozpocznie się niedziela" na uroczystość Trójcy Świętej przygotował o. Oskar Maciaczyk OFM, duszpasterz akademicki.

W czasie spontanicznej modlitwy we wspólnotach słyszę czasami: „Panie, dziękuję Ci za Twoją Miłość”.

Przyznam się, że nie raz, prowadząc nabożeństwo, głośno przez mikrofon wypowiedziałem takie właśnie zdanie. Czy to jakiś błąd? Herezja? Dziękować trzeba za wszystko, co dobre i piękne. Tym bardziej Bogu trzeba dziękować za wszystko. Przecież On jest dawcą wszystkiego. Od Niego wszystko pochodzi i do Niego wszystko zmierza. Bogu również dziękujemy za Jego miłość. Uwielbiamy Go. W tym dziękczynieniu i uwielbianiu w końcu słów nam brakuje, żeby wypowiedzieć to, co chcemy wypowiedzieć. I bardzo dobrze! Za to też dzięki Bogu, że słów brakuje, bo tam, gdzie słowa nie wystarczają, zaczyna się szukać sposobów, by wyrazić niewyrażalne.

Próbuję wyobrazić sobie zakochanego, który mówi tej wybranej dziewczynie: „Kocham Cię”, a ona odpowiada jedynie: „dziękuję” i tyle. Podziękowała, więc pięknie. Dobrze o niej świadczy. Jest wdzięczna, grzeczna, docenia uczucia, jednak nie o to chodzi w miłości. Czy nie jest tak, że za miłość jednak się nie dziękuje? Czy nie jest tak, że miłość można albo odwzajemnić, albo odrzucić? „Tak Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał” (J 3,16). Są tacy, którzy tę Miłość odrzucają. Są tacy, którzy tę Miłość odwzajemniają. Można by powiedzieć, że być chrześcijaninem znaczy odpowiadać na to, co Syn Boży zrobił dla mnie. On mnie odkupił i zbawił. Tu chodzi naprawdę o bardzo wiele, o życie wieczne, życie w Bogu, życie w Miłości. Wejść w to, znaczy odwzajemnić tę miłość miłością.

„Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony” (J 3,17). U świętego Jana pojawiające się często słowo „świat” rozumiane jest jako rzeczywistość, w której żyją ludzie chcący pozostać poza zasięgiem Boga. Dlaczego chcą tam pozostać? Bo może nie chcą stracić tego, co mają? Bo Bóg przecież ze swoim prawem na wszystko nie pozwoli, na wszystko się nie zgodzi. Ten świat jednak nie widzi tego najważniejszego. Mianowicie tego, że Bóg jest Miłością i umiłował świat do końca. Chce przewrócić życie niejednego człowieka do góry nogami, nie dlatego, że chce coś zrujnować dla zrujnowania, lecz dla pobudzenia do wyboru życia, w którym będzie porzucone oddalające od zbawienia grzeszne życie.

Na zakończenie chciałem zaznaczyć, że jest to rozważanie do Ewangelii przeznaczonej na dzisiejszą uroczystość. Dlaczego w tym rozważaniu nie piszę o Trójcy Świętej? Otóż, chciałbym zauważyć, że to rozważanie całe jest o Trójcy Świętej. Bóg jest Miłością. Przed chwilą mowa była o tym, że każda miłość potrzebuje relacji. Bóg kocha ludzi i całe stworzenie. Człowiek i cały świat powołany jest do kochania Boga. Jak to wyglądało przed stworzeniem, skoro miłość potrzebuje relacji. W Bogu są relacje. Odwieczną relacją Ojciec kocha Syna i Ducha Świętego, Syn kocha Ojca i Ducha Świętego, Duch Święty kocha Ojca i Syna. W Bogu jest miłość. Jeżeli w Bogu nie byłoby relacji, to byłby egoistą, nie byłby kochany i nie kochałby. Trójca Przenajświętsza to wielka Miłość i właśnie na obraz i podobieństwo tej Miłości zostaliśmy stworzeni.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama