Nowy numer 32/2020 Archiwum

Teraz już prosta droga do beatyfikacji

Dzisiaj z Watykanu wyszła radosna nowina dla Kościoła, ale szczególnie dla salwatorianów, salwatorianek i wiernych z nimi związanych.

Papież Franciszek zatwierdził dekret dotyczący cudu dokonanego za wstawiennictwem czcigodnego sługi Bożego ojca Franciszka Marii od Krzyża Jordana - założyciela salwatorianek i salwatorianów.

Orzeczenie Ojca Świętego, ogłoszone 19 czerwca, kończy proces dotyczący cudu i otwiera ostateczną drogę ku beatyfikacji kapłana. Czekamy zatem na datę i miejsce uroczystości beatyfikacyjnej, które ustali Stolica Apostolska.

Na Dolnym Śląsku wierni znają dobrze posługę salwatorianów. W Bagnie znajduje się Wyższe Seminarium Duchowne Salwatorianów. Zgromadzenie opiekuje się także dwoma sanktuariami: w Trzebnicy i w Obornikach Śląskich. Oprócz tego prowadzi parafie we Wszemirowie, Dobroszycach, Wysokim Kościele, Bagnie, Siekierowicach i Koczurkach.

- Wiem, że wielu moich współbraci z różnych zakątków świata już podaje tę informację dalej w mediach społecznościowych z wielką radością. Czekaliśmy cierpliwie na to, aż zapadnie ostateczna decyzja papieża Franciszka co do beatyfikacji naszego założyciela. Osobiście czuję wielką radość, zwłaszcza, że ta droga do beatyfikacji była wyjątkowo długa, bo proces rozpoczął już w 1942 roku. Towarzyszyły mu różne zawirowania - mówi ks. prof. Bogdan Giemza SDS, salwatorianin z Trzebnicy i wykładowca teologii pastoralnej na Papieskim Wydziale Teologicznym.

Jak dodaje, cieszy się także osobiście, ponieważ w 1990 roku objął funkcję ojca duchownego w seminarium salwatorianów i wówczas zaproponował coś, co przyjęło się później powszechnie w Polskiej Prowincji Salwatorianów - wspólnotową modlitwę o beatyfikację założyciela. Wkrótce, po wyjściu kilku roczników z seminarium, modlitwa naturalnie weszła w obieg w salwatoriańskich domach zakonnych w całej Polsce.

- Dla tych, którzy są związani z założycielem - salwatorianie, salwatorianki i salwatorianie świeccy - akt beatyfikacji stanie się potwierdzeniem realizowania ich misji i całego dzieła ewangelizacyjnego, które powołał o. Franciszek Maria od Krzyża Jordan - tłumaczy ks. prof. B. Giemza.

Jaki cud sprawił, że proces, który trwa kilkadziesiąt lat, przyspieszył? W 2014 roku w Jundiai (Brazylia) młoda para oczekująca dziecka otrzymała informację potwierdzoną przez kilku lekarzy i specjalistów, że ich nienarodzone jeszcze dziecko cierpiało na nieuleczalną chorobę kości (dysplazja szkieletowa). Będąc członkami grupy świeckich salwatorianów, rodzice zaczęli modlić się za wstawiennictwem czcigodnego sługi Bożego Ojca Franciszka Jordana, zapraszając do modlitwy również innych członków Rodziny Salwatoriańskiej.

8 września 2014 roku, dokładnie w rocznicę śmierci ojca Franciszka Jordana, urodziło się całkowicie zdrowe dziecko.

Po spełnieniu wszystkich wymaganych procedur kanonicznych, papież Franciszek orzekł, że to cudowne uzdrowienie dokonane zostało dzięki Bożej interwencji za wstawiennictwem ojca Franciszka Jordana.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama