Nowy numer 37/2021 Archiwum

Oni naprawdę chcą

Formuła rekolekcji Ruchu Światło–Życie dla młodzieży, wymyślona ponad 50 lat temu, w archidiecezji wrocławskiej ma się bardzo dobrze także w XXI wieku.

Sposobów na spędzanie wakacji młodzi mają dziś mnóstwo. Wielu z nich nie wyobraża sobie jednak lata bez rekolekcji, które umacniają ducha, dlatego wybierają się na coroczny dwutygodniowy wyjazd oazowy. Co ich tak przyciąga? Zapytaliśmy uczestników i organizatorów rekolekcji Oazy Nowego Życia I stopnia, którzy od 17 lipca do 2 sierpnia odpoczywali w Szklarskiej Porębie u stóp Karkonoszy.

Wzrastanie wśród ludzi

16-letnia Karolina Miażdżyk jeździ na wakacyjną oazę od podstawówki. Bakcyla połknęła dzięki rodzicom, którzy należą do wspólnoty Domowego Kościoła. – Podoba mi się formuła pogłębiania relacji z Bogiem poprzez przebywanie z innymi ludźmi. Ktoś może myśli, że my tu nic innego nie robimy, tylko wznosimy modły. Owszem, zaczynamy i kończymy dzień z Panem Bogiem, uczęszczamy na Msze św. Ale czas wolny możemy spożytkować, jak chcemy. Mamy wiele elementów integracyjnych – mówi młoda parafianka kościoła pw. Chrystusa Króla we Wrocławiu. Dla niej ważna okazuje się odpowiednia równowaga między formacją a odpoczynkiem. – Wielkim plusem jest swoboda modlitwy. Nie każdy na przykład musi robić to wylewnie. Przeżywamy indywidualnie naszą relację z Bogiem – opowiada Karolina. W intensywnym czasie formacji zauważyła, jak ważna jest rozmowa z drugim człowiekiem. Możemy usłyszeć coś bardzo ważnego, coś nas może wiele nauczyć w kwestii wiary i poruszyć nasze serce. – To także pewien sposób modlitwy – podsumowuje. Piotr Kuśnierz z parafii pw. św. Franciszka z Asyżu przyjechał w Karkonosze razem z grupą 33 innych osób z dwóch powodów: dla Boga i dla ludzi. – To bardzo ważne, by te dwa powody zaistniały równocześnie. Są punkty dnia tylko dla Boga, ale są punkty dla ludzi, jak tzw. pogodny wieczór, gdzie mamy różne integracyjne zabawy, np. tańce. Oprócz tego jest czas na rywalizację w tenisie stołowym, gry planszowe czy karciane lub bilard – wymienia 16-latek. Przyznaje, że najbardziej trafia do niego modlitwa uwielbienia przed Najświętszym Sakramentem, ze śpiewami i muzyką. To dla niego już czwarte rekolekcje. Wraca na nie regularnie, ponieważ lubi ich klimat i przebywanie z rówieśnikami o podobnych poglądach. – Wcześniej jeździłem na oazowe rekolekcje z rodzicami, a gdy tylko dorosłem, to w pierwszym możliwym terminie pojechałem sam – stwierdza Piotr.

Przebudzenie

Pierwszy stopień Oazy Nowego Życia może stać się przygodą w pogłębianiu relacji z Bogiem w charyzmacie Ruchu Światło–Życie, ale ma także przygotowywać młodych w wieku 16–18 lat do prawidłowego wzrostu duchowego w swoich wspólnotach parafialnych. – Głównym celem tych rekolekcji są tzw. nowe narodziny, czyli przyjęcie Chrystusa jako osobistego Pana i Zbawiciela. Uczestnicy przechodzą np. szkołę śpiewu, na której uczą się przygotowywania muzycznych elementów Eucharystii, szkołę modlitwy, gdzie odkrywają Boga i zasady rozmowy z Nim, czy szkołę liturgii. Chcemy ich duchowo przebudzić – konstatuje ks. Wojciech Antosik, duszpasterz oazowy, wikariusz parafii NMP Bolesnej we Wrocławiu-Różance. Pionierski pomysł ks. Franciszka Blachnickiego sprawdza się dziś bardzo dobrze. – Podczas ŚDM w Krakowie z papieżem Franciszkiem Ruch Światło–Życie został ukazany jako skarb polskiej religijności. Powinniśmy o niego dbać. Ta formacja jest kompletna i bardzo zrozumiale rozpisana. Animatorzy i kapłani dostają pełnię materiałów, które ukazują konkretną wizję ks. Franciszka Blachnickiego – zaznacza dk. Jakub Wiechnik. Chodzi o to, by w pełni, w dojrzały sposób uczestniczyć w liturgii Kościoła. Podczas tej formacji młodzi stykają się z treściami przeznaczonymi dla intelektu, np. poprzez zgłębianie dokumentów Kościoła. Ale jest też czas na wzrost osobistej modlitwy, kształtowanie wiary. Zgodnie z dewizą „lex orandi — lex credendi” (norma modlitwy – normą wiary). – Zapobiegamy tworzeniu sobie przez tych ludzi, już w dorosłym życiu, swoich dogmatów i prawd wiary, wynikających z pewnych braków – tłumaczy dk. Wiechnik. Można powiedzieć, że metoda 15-dniowych rekolekcji wychowywała już pokolenia Polaków – i robi to dalej.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama