Nowy numer 44/2020 Archiwum

Popatrz, z Kim spędzisz wieczność

Mówi się, że ikona jest "oknem na niebo". Rośnie grupa ludzi, którzy otwierają takie okna na ulicach Wrocławia. Patronuje im jego mieszkanka, a w planach mają projekt "De Vratislavia ad caelum".

W Domu Notre Dame przy ul. św. Marcina odbywały się 16 sierpnia warsztaty organizowane przez Wrocławską Grupę Ikonopisarską św. Teresy Benedykty od Krzyża oraz Płocką Pracownię Ikonograficzną Katarzyny Kobuszewskiej.

Podczas Mszy św. kończącej spotkanie ks. Jerzy Gonta SDS poświęcił ikonę, która powstała w ramach poprzednich spotkań wrocławskich ikonopisów. Przedstawia patronkę grupy, a tworzona była przez wszystkich jej członków. Każdy miał udział w procesie jej tworzenia – malarski lub modlitewny. Dzięki specjalnie uzyskanemu pozwoleniu wykorzystany został wzór ikony, którą wykonał włoski ikonograf Antonio de Benedictis.

Duch i pewna ręka

Metoda suchego pędzla, ćwiczenia linearne i kolorystyczne, lekcja rozjaśnień i roztarć… Sierpniowe warsztaty przeznaczone były dla osób zdecydowanych wchodzić coraz głębiej w tajniki ikonopisania. Agata i Małgorzata pokazują kolorowe kratki, gdzie na kolejnych polach błękit przechodzi w ciemny granat, to znów przybiera bladoniebieski odcień. Ikonopis musi być mistrzem dobierania barw, tworzenia ich przez wprowadzanie światła w swą pracę, musi zyskać pewność ruchów, łatwość w korzystaniu z barwników, pędzli.

– Tu widać ślady naszej nauki „pisania” nosów, oczu, ust przedstawianych postaci – mówią. – Cała sztuka polega na odpowiedniej kolejności stawiania linii, co ułatwia zachowanie proporcji. Sposób na wyciszenie? – Tak, chociaż… Można się także nieźle zdenerwować, gdy coś się nie udaje – przyznają.

Popatrz, z Kim spędzisz wieczność   W trakcie warsztatowych ćwiczeń. Agata Combik /Foto Gość

– Pisanie ikon to modlitwa. Tak to przeżywam. Piszę je dla bliskich, przyjaciół. Radość z obdarowania ich daje dodatkową motywację – mówi Marcin. Ikona to duch i technika, sprawność manualna. – To są rzeczy, których nie da się rozdzielić. Poznajemy tu jedną z najstarszych, ale i najtrudniejszych technik malarskich, jaką jest tempera chuda – tłumaczy pani Katarzyna, artystka z Płocka od lat zafascynowana wschodnim malarstwem religijnym. Dodaje, że spotkanie z nim było dla niej niczym dotknięcie palcem Bożym.

– Sam Bóg mnie odnalazł w ikonach i przywołał – mówi. – Najpierw zainteresowałam się nimi teoretycznie; potem zapragnęłam malować. Przy takiej pracy to, co duchowe, jakby samo przychodzi, ogarnia człowieka. Inaczej nie da się wejść w tę rzeczywistość. Mogę powiedzieć, że moja wiara zmartwychwstała dzięki ikonom. Uważam, że samo ich pisanie, same warsztaty mogą otworzyć człowiekowi nową drogę do Boga.

Na warsztatach można spotkać osoby związane z Towarzystwem Edyty Stein – jak Anna Siemieniec, która już zaprasza na konferencję poświęconą Edycie Stein i Romanowi Ingardenowi (odbędzie się online 12 i 13 października), artystów – jak Agnieszka Kożuszek, prowadząca bloga „Duchowość i sztuka w dobie kryzysu”. Wśród uczestników są osoby zajmujące się na różne sposoby wizualną stroną rzeczywistości – na przykład parające się grafiką komputerową. Zapatrzenie się w „okna na niebo” zapewne daje również inną perspektywę w podejściu do okien komputerowych aplikacji.

Piszmy je razem

We Wrocławiu i w okolicach od kilku już lat odbywają się raz po raz w różnych miejscach warsztaty pisania ikon – choćby w parafii NMP Bolesnej we Wrocławiu-Strachocinie czy w parafii św. Józefa Oblubieńca NMP w Bierutowie; organizują takie warsztaty parafie greckokatolicka i prawosławna, bywały swego czasu także u dominikanów. Grupa związana obecnie z Edytą Stein narodziła się na wrocławskich Karłowicach, gdzie odbyły się trzy edycje warsztatów ikonopisarskich dla początkujących pod kierunkiem Katarzyny Kobuszewskiej.

Popatrz, z Kim spędzisz wieczność   Ćwiczenia związane z kolorami. Agata Combik /Foto Gość

Uczestnicy wchodzili w świat ikonopisania, pochylając się nad wizerunkami Matki Bożej, Anioła Stróża, potem znów nad ikoną Matki Bożej Fatimskiej. W którymś momencie pomyśleli, że dobrze by było spotykać się także poza warsztatami i tak zrodziła się obecna grupa. – Chcieliśmy, żeby naszą patronką była osoba związana z Wrocławiem. Kolega zainicjował wybory. Wszyscy członkowie grupy zagłosowali i… wygrała Edyta – mówi Agnieszka Marcinkowska, opiekunka grupy.

Spotykają się co jakiś czas, dzieląc się swoimi doświadczeniami związanymi z ikonami, rozmawiając o kwestiach technicznych, warsztatowych, planując nowe projekty. Mieli okazję wspólnie wysłuchać wykładu „Modlitwa Ikoną” wygłoszonego przez s. Darię Klich OSU. Miejsce na spotkania udostępniło im Centrum Aktywności SESU we Wrocławiu.

– Stałych bywalców grupy jest ok. 15, sympatyków dużo więcej. Są to głównie osoby z Wrocławia, choć także z Legnicy, z Obornik Śl., z Oleśnicy. Wciąż się rozrastamy – mówi Marcin Kaczmar, który ikonami zainteresował się 10 lat temu. Został jednym z głównym inicjatorów grupy. Są do niej zaproszeni ludzie, którzy już poznali podstawy sztuki ikonopisarskiej, czy to w ramach zorganizowanych warsztatów czy indywidualnie.

Popatrz, z Kim spędzisz wieczność   Na sierpniowym spotkaniu. Agata Combik /Foto Gość

Jej członkowie myślą o tym, by nawiązać bliższą więź z Towarzystwem Edyty Stein, poznać lepiej swoją patronkę – także zaglądając w zakamarki jej dawnego domu przy ul. Nowowiejskiej. Patronka Europy nie była malarką, szukała jednak wytrwale prawdy, a ikona prowadzi ku niej, odsłaniając istotę rzeczy – głębszą niż przelotne wrażenia. Edyta w dziele „Byt skończony a byt wieczny” pisze o swoim odkryciu: cała rzeczywistość, powiązana z Bogiem, jest „doskonałym dziełem sztuki, gdzie każdy poszczególny rys ma swoje miejsce wytyczone według najczystszej i najściślejszej prawidłowości, we współbrzmieniu z całą strukturą (…)” – nawet jeśli na razie jesteśmy w stanie wychwycić tylko „pojedyncze, niesione przez wiatr, zagubione tony rozbrzmiewającej w oddali symfonii”. Czy to nie jest definicja ikony?

Z krzyżem i gwiazdą Dawida

Dawnym świętym towarzyszą zadomowione w kulturze atrybuty, a jakim kluczem się kierować, chcąc przedstawić tych współczesnych? Prowadząca sierpniowe warsztaty Katarzyna Kobuszewska wspomina m.in. o motywach, atrybutach związanych z historią życia danej osoby. – Kolorystyka szat zależy od tego, czy była zamężna, czy nie, czy była męczennicą – tłumaczy. – Edyta Stein ma na naszej ikonie brązowy habit karmelitański – pokazuje Marcin Kaczmar. – Trzyma krzyż, swój główny atrybut. Na habicie znajduje się gwiazda Dawida z numerem obozowym, a w tle widoczny jest drut kolczasty.

Członkowie grupy wyjaśniają również tajemnicę granatowego koloru welonu Edyty. Co prawda karmelitanki bose noszą czarne welony, ale w tradycyjnej ikonografii czerń to symbol grzechu i śmierci, stąd często czarne szaty mnichów przybierają na ikonach barwę ciemnego granatu.

Popatrz, z Kim spędzisz wieczność   Jak "napisać" oko, nos? Można się tego nauczyć. Agata Combik /Foto Gość

Lokalne akcenty są w zespole ikonopisów bardzo ważne. W planach mają napisanie ikony „De Vratislavia ad caelum”, czyli „Z Wrocławia do nieba” – gdzie ukazani zostaną święci, błogosławieni oraz słudzy Boży, którzy byli bezpośrednio związani ze stolicą Dolnego Śląska. We wrześniu planują zorganizowanie warsztatów pozłotniczych, a w przyszłym roku rekolekcji dla osób piszących ikony (miały się odbyć wcześniej, lecz epidemia pokrzyżowała plany).

Myślą również o współorganizacji we Wrocławiu warsztatów pisania ikon dla osób początkujących. To zaproszenie do duchowej przygody, ale i okazja, by lepiej zrozumieć chrześcijan tradycji wschodniej. W mieście i jego okolicach mieszka ich bardzo wielu – zwłaszcza przybyłych z Ukrainy grekokatolików i prawosławnych. We Wrocławiu spotkamy również Koptów, przedstawicieli obrządku ormiańskokatolickiego, a także maronitów. Dla wielu z nich ikona jest w naturalny sposób wpisana w przestrzeń spotkania z Bogiem.

– Wzrasta też świadomość, że ikona wyrasta korzeniami z niepodzielonego Kościoła, z pierwszych wieków chrześcijaństwa. Przypomina o tym, co wspólne – dodaje pani Katarzyna.

Ksiądz Jerzy Gonta podczas Mszy św. wieńczącej warsztaty przekonywał, że Bóg chce człowiekowi opowiedzieć o sobie, wyjawić swe tajemnice – byśmy wiedzieli, z Kim mamy spędzić wieczność. Tak czynią narzeczeni, którzy coraz więcej odsłaniają ukochanej osobie. Do wielu ludzi Boże zwierzenia także docierają poprzez okna – ikony.

Więcej o grupie na: piszemyikony.pl.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama