Nowy numer 44/2020 Archiwum

Zaczęło się od Feliksa

Polscy salwatorianie nie znaleźli się przypadkiem w takich miejscowościach jak Trzebnica, Bagno czy Oborniki Śląskie.

Archidiecezja wrocławska może pochwalić się największym zagęszczeniem placówek Towarzystwa Boskiego Zbawiciela. W Bagnie znajduje się seminarium. Zgromadzenie opiekuje się także dwoma sanktuariami: w Trzebnicy i Obornikach Śląskich. Oprócz tego prowadzi parafie we Wszemirowie, Dobroszycach, Wysokim Kościele, Bagnie, Siekierowicach i Koczurkach. W tym roku obchodzimy kilka okrągłych rocznic, np. 90-lecie obecności salwatorianów w Bagnie czy 75-lecie pracy w Trzebnicy i Dobroszycach.

Zbawienne przywitanie

Na naszych ziemiach Towarzystwo Boskiego Zbawiciela znalazło się 16 lipca 1930 roku, kiedy zakonnicy stali się właścicielami obiektu w Bagnie (wówczas niemieckim Heinzendorfie). Pod koniec II wojny światowej w 1945 roku niemieccy salwatorianie musieli uciekać przed Armią Czerwoną, która wtedy mordowała bez litości. W pięknym pałacu został tylko… Polak – br. Feliks Sierny SDS. Jego bohaterska postawa ocaliła zabytkowy klasztor przed niewątpliwym splądrowaniem i spaleniem (patrząc na los innych tego typu obiektów z regionu). Kiedy Rosjanie wkraczali do budynku, Ślązak zdjął habit oraz krzyż i przywitał ich po rosyjsku w roboczym ubraniu. Znał język, bo przebywał wcześniej w niewoli rosyjskiej. Uniknął w ten sposób rozstrzelania, a żołnierzom wytłumaczył, w jakim miejscu się znaleźli, pilnując, aby nie niszczyli obiektu. Ślązak natychmiast zawiadomił o całej sprawie ks. Celestyna Rogowskiego SDS, przełożonego Polskiej Prowincji Salwatorianów, która po wojnie miała przejąć obiekt.

Spełniona obietnica i marzenie

I tak przechodzimy do kwestii obecności zakonników z Societas Divini Salvatoris w Trzebnicy i Obornikach Śląskich, ponieważ ma to wiele wspólnego z podróżą prowincjała ks. Rogowskiego właśnie do Bagna w lipcu 1945 roku. Zamierzał on wtedy przejąć dom zakonny prowincji niemieckiej, uratowany dzięki postawie br. Siernego. – Podczas tej wyprawy okazało się, że tory kolejowe na trasie z Wrocławia do Osoli zniszczyło bombardowanie, więc prowincjał zmuszony był zahaczyć o Trzebnicę. A tam mieszkańcy wręcz błagali go, aby został i posługiwał im. Ksiądz Rogowski z racji swej funkcji nie mógł tego zrobić, ale obiecał przysłać jednego z salwatorianów do pracy w mieście św. Jadwigi Śląskiej – mówi ks. Ireneusz Kiełbasa SDS, archiwista prowincjalny Polskiej Prowincji Salwatorianów. Kapłan spełnił swoją obietnicę i natychmiast wysłał do Trzebnicy młodego salwatorianina – ks. Wawrzyńca Bochenka SDS, wyświęconego w czasie okupacji w 1940 roku po tajnym seminarium w Krakowie na Zakrzówku. – Na mocy dekretu z 25 sierpnia ks. Bochenek został wikariuszem kooperatorem dotychczasowego proboszcza niemieckiego ks. Alfreda Hübnera. To stało się początkiem działalności salwatorianów w Trzebnicy – opowiada wykładowca historii w seminarium w Bagnie. We wspomnieniach ks. Bochenek pisał, że ks. Hübner po wydaniu dekretu dla polskiego kapłana stwierdził: „W tak ciężkich dla mnie dniach spełnia się moje pragnienie, które często przedstawiałem kard. A. Bertramowi, aby duszpasterstwo w Trzebnicy objęli i prowadzili zakonnicy”.

Gdzie dwóch się bije…

A jak było z Obornikami Śląskimi? Kiedy prowincjał Rogowski utknął w Trzebnicy, pomogli mu się dalej przemieścić do Bagna przedstawiciele polskich władz wojskowych. – Wymogli jednak na nim, aby przemówił do ludności polskiej w kościele parafialnym w Obornikach Śląskich. Tam powtórzyła się sytuacja z Trzebnicy. Mieszkańcy prosili o duszpasterza – oświadcza ks. I. Kiełbasa. Jak podkreśla, sytuacja w Obornikach była wyjątkowa, ponieważ w miasteczku stworzył się społeczny podział na dwie dominujące grupy: przesiedleńców z Kresów Wschodnich oraz tych z okolic Rawicza i Leszna. Dochodziło do nieustających konfliktów. – Kiedy antagonizm osiągnął apogeum, a delegacje każdej z grup parafian składały w kurii wrocławskiej petycje o usunięcie kapłana drugiej grupy, administrator apostolski ks. Karol Milik postanowił uspokoić sytuację. 2 maja 1947 roku duszpasterstwo w parafii w Obornikach Śląskich za jego propozycją zostało przekazane salwatorianom – opisuje archiwista. – Gdyby nie podróż prowincjała do Bagna, a wcześniej postawa br. Feliksa, salwatorianie byliby nieobecni na Dolnym Śląsku. Odczytujemy więc to jako wyraźny Boży znak.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama