Nowy numer 39/2020 Archiwum

Przebacz i żyj!

Rozważanie z cyklu "Nim rozpocznie się niedziela" na 24. niedzielę okresu zwykłego przygotował o. Oskar Maciaczyk OFM, duszpasterz akademicki.

Trudno jest przebaczyć. Odważnie napisałem to zdanie w formie stwierdzenia, bo w moim, co prawda dopiero dziesięcioletnim stażu kapłańskim, może kilka razy spotkałem kogoś, komu przebaczenie poszło z łatwością.  O trudności przebaczenia mówią starsi i młodsi, mężczyźni i kobiety. To jest temat, który często pojawia się w rozmowach duchowych i w spowiedziach. Podpisuję się pod zdaniem wielu osób, że trudno jest przebaczyć, bo sam osobiście przeżywam drogę przebaczenia i wiem, jaką cierpliwością i miłością do kogoś i do siebie trzeba się wykazać, żeby dojść do tego aktu miłości, które ma być znakiem przynależności do Jezusa. Apostoł Piotr musiał również przeżywać w jakiś sposób trudność w tej materii, skoro pyta Jezusa, ile razy ma przebaczyć. Odpowiedź Jezusa nie pozostawia złudzeń. Siedemdziesiąt siedem razy w symbolice biblijnej znaczy - zawsze przebaczać.

Może inaczej. Spróbujmy może zauważyć jeszcze inną trudność. Zamiast skupiać się na tym, jaką trudnością jest przebaczenie, może powinniśmy zauważyć to, że trudno żyć bez przebaczenia. Może jest tak, że ktoś jest człowiekiem zgorzkniałym, nie do zniesienia przez innych, ciągle narzekającym, mającym nieustannie jakiejś pretensje, żale, a tak naprawdę źródło takich postaw tkwi w braku przebaczenia. Już tyle lat minęło i wciąż trudno przebaczyć komuś albo sobie. Niektórzy mówią opowiadając o sobie: „żyć się nie da”.

Dostrzeżenie w sobie tego, że trudno żyć bez przebaczenia będzie prowadziło nas do pragnienia pięknego życia. Bóg jest Miłością, Miłosierdziem. On jest Przebaczeniem. My jesteśmy stworzeni na Jego obraz i podobieństwo. Robiąc rachunek sumienia można zapytać siebie, czy pozwalam na ten obraz, czy ten obraz zniekształcam. Czy żyję w Bogu, czy też nie? Czy należę do Jezusa, czy też nie? Jezusowi zależy na tym, żebyśmy zawsze przebaczali, bo On pragnie, żebyśmy żyli w Bogu.

Na kartach Ewangelii znajduje się obraz, który pokazuje, do czego prowadzi brak wiary w ogromną moc przebaczenia. Judasz nie uwierzył w przebaczenie. Towarzyszył przecież Jezusowi przez trzy lata Jego publicznej działalności i widział, jaką miłosierdzie okazuje grzesznikom. Judasz po tym, co zrobił nie pobiegł do Jezusa, by prosić o przebaczenie. Brak wiary w ogromną moc przebaczenia doprowadziła go do śmierci. Czas między złym czynem a tragicznym zakończeniem życia był wypełniony gorzkim cierpieniem, brakiem spojrzenia na siebie z miłością.

Przeciwieństwem Judasza okazał się Piotr, który po zaparciu się Jezusa potrafił z żalem i prośbą o przebaczenie spojrzeć na Jezusa. Spojrzenie Jezusa na skruszonego Piotra okazało się być spojrzeniem pełnym miłości. Piotr uwierzył w ogromną moc przebaczenia, które przywróciło mu życie wolne od udręczenia.

Jezus mówi nam dzisiaj, żeby zawsze przebaczać, bo chce, żebyśmy żyli. Jezus nie chce, żebyśmy już tu na ziemi duchowo umierali. Brak przebaczenia coś nam zabiera, psuje, niszczy. Może właśnie zamiast użalać się na tym, że trudno przebaczyć, powinniśmy użalać się nad sobą: "Jakże trudno mi żyć bez przebaczenia".

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama