Nowy numer 43/2020 Archiwum

Anonimowy bohater wychodzi z cienia

Harcerz, uczestnik dwóch wielkich wojen, oficer i saper. Płk. Ryszard Małaszkiewicz miał swoje małe święto we Wrocławiu. Po latach Polska się o niego upomniała i przyznano mu należne honory.

W piśmie żołnierzy 1. Samodzielnej Brygady Spadochronowej „Spadochron” z 23 września 1945 roku, w pierwszą rocznicę operacji „Market Garden”, pułkownik Małaszkiewicz osobiście czerwonym długopisem podkreślił i podpisał się pod słowami pochodzącymi z listu matek chrzestnych dołączonego do sztandaru brygady: "Chcecie iść zawsze drogą najkrótszą, spadochroniarze. Najkrótsza jest droga prosta. A tę dla Polaka wytyczają niezmiennie dwa wielkie drogowskazy: Bóg i ojczyzna"…

Nazwisko szerzej nieznane dzisiaj ujrzało światło dzienne we Wrocławiu za sprawą kilku istotnych akcentów. 21 września na Cmentarzu Świętej Rodziny odbyła się uroczystość ważna nie tylko dla lokalnej społeczności.

W ramach akcji „Ocalamy” prowadzonej przez Dolnośląski Urząd Wojewódzki i Instytut Pamięci Narodowej, oznaczono grób Ryszarda Małaszkiewicza specjalnym insygnium „Ojczyzna Swemu Obrońcy". Oprócz tego nadano polskiemu bohaterowi awans wojskowy z majora na pułkownika. Na ręce wnuczki Ewy Haliniarz wicewojewoda Jarosław Kresa w imieniu prezydenta RP Andrzeja Dudy wręczył Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski dla płk. Małaszkiewicza.

Cała ceremonia rozpoczęła się od Mszy Świętej, którą sprawowali: ks. ppor. Kamil Pawlik, kapelan wojskowy Ordynariatu Polowego, oraz ks. Piotr Jakubuś, proboszcz parafii pw. Świętej Rodziny. Modliła się na niej rodzina, władze województwa, pracownicy Instytutu Pamięci Narodowej, generałowie i oficerowie Wojska Polskiego na czele z gen. bryg. Grzegorzem Grodzkim i gen. bryg. Dariuszem Krzywdzińskim.

Wojskową asystę nieprzypadkowo wystawiła 6. Brygada Powietrznodesantowa z Krakowa. Już wkrótce jej część, czyli kompania saperów z 6. Batalionu, otrzyma imię płk. Małaszkiewicza.

- Po tylu latach dochodzi do skutku awans bohatera dzisiejszej uroczystości, a wniosek złożył dawno temu gen. Stanisław Sosabowski. Przez lata takie postacie oczekiwały w cieniu. Jak wiele spraw, osób i wydarzeń jest przed nami zakryte, jak wielu bohaterów czeka na cmentarzu na sprawiedliwość - mówił w homilii podczas Mszy Świętej ks. ppor. Kamil Pawlik

Podkreślił, że postać św. Mateusza Apostoła - celnika, którego dzień obchodzimy w Kościele katolickim właśnie 21 września - świetnie koresponduje z osobą płk. Ryszarda Małaszkiewicza.

- Każdy z nas obdarzony jest powołaniem. To szczególna misja do wykonania tutaj na ziemi. Jest niezwykle ważne, by odkryć powołanie. Bo tylko wtedy mamy szansę być szczęśliwymi ludźmi. A szczęście nie sprowadza się jedynie do emocji, poczucia spokoju i zaspokajaniu potrzeb. Szczęście nierozerwalnie wiąże się z satysfakcją. I pułkownik w trudnym czasie II wojny światowej mógł odnaleźć swoje powołanie, swoje szczęście. Zarówno apostoł Mateusz, jak i nasz dzisiejszy bohater, robili wszystko, co w ich mocy, by podołać zadaniom przed nimi postawionym - tłumaczył kapelan Wojska Polskiego.

Pytał także zebranych, czy stawiają czoła swoim życiowym zadaniom. Jak stwierdził przy tym, nadanie Krzyża Komandorskiego Orderu Odrodzenia Polski oraz awans wojskowy są dzisiaj płk. Małaszkiewiczowi obojętne.

- To my tego potrzebujemy. Potrzebujemy wzorów, by móc ich naśladować, by czerpać z ich historii, by mieć siłę do realizacji naszego powołania. Postać pułkownika ma pomagać podejmować słuszne decyzje tak, aby każdy z nas mógł powiedzieć, że wypełnił swoją życiową misję - podkreślił ks. ppor. Kamil Pawlik, wikariusz bazyliki garnizonowej św. Elżbiety.

Przy grobie polskiego bohatera znany historyk prof. Jerzy Maroń opowiedział o największej operacji z udziałem wojsk powietrznodesantowych II wojny światowej pt. „Market Garden”. Płk. Małaszkiewcz nie tylko brał w niej udział, ale odegrał bardzo istotną rolę. Pełnił wówczas funkcję szefa sztabu 1 Samodzielnej Brygady Spadochronowej. Z wielkim zaangażowaniem zorganizował dwie ważne przeprawy saperów przez Ren. Dzięki jego nieugiętej postawie nie doszło do większych strat w ludziach.

Za niewątpliwe zasługi w bitwie pod Arnhem generał Stanisław Sosabowski w 1944 roku bezskutecznie występował o awans dla majora Małaszkiewicza do stopnia podpułkownika. Wniosek odrzucono dwukrotnie.

Po wojnie Ryszard Małaszkiewicz osiadł we Wrocławiu, pracował m.in. w Zakładach Ceramiki Czerwonej. Przez władze komunistyczne określany jako „element politycznie niepewny i wrogo ustosunkowany do obecnego ustroju” w 1950 został aresztowany i okrutnie katowany podczas przesłuchań. Nikogo nie zdradził ani nie wydał. Urząd Bezpieczeństwa zwolnił go z więzienia po 2 latach w stanie krytycznym. Wówczas otarł się o śmierć. Nigdy nie wrócił już do pełnej sprawności.

Później został jeszcze współautorem dwóch opatentowanych wynalazków, otrzymując tytuł inżyniera. Był aktywny społecznie. Zawsze twierdził, że najważniejsze jest dobro Polski. Cenił honor i odwagę. Nie doczekał się miejsca w panteonie bohaterów.

W ramach akcji "Ocalamy" przywrócono pamięć prawie 100 polskim bohaterom, których groby znajdują się Dolnym Śląsku.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama