Nowy numer 44/2020 Archiwum

Ojciec Pio uczy radykalizmu, który odnawia Kościół

Świat rozpoznaje go głównie z powodu stygmatów, jednak był to jeden z elementów jego zjednoczenia z Chrystusem. Co mówi nam dziś życie najsłynniejszego kapucyna w historii?

Kościół liturgiczne wspomnienie świętego ojca Pio obchodzi 23 września. W stolicy Dolnego Śląska w kilku świątyniach możemy uczcić relikwie włoskiego kapucyna i stygmatyka, jednego z najpopularniejszych świętych na świecie. M.in. w parafii pw. św. Karola Boromeusza (franciszkanie konwentualni), w parafii pw. św. Maksymiliana M. Kolbego na Gądowie, w parafii NMP Królowej Pokoju na Popowicach (oblaci), w parafii pw. św. Józefa Rzemieślnika (misjonarze św. Wincentego a Paulo) czy w parafii pw. św. Ojca Pio z Pietrelciny na Partynicach (jedyna w archidiecezji wrocławskiej).

Ponadto we Wrocławiu funkcjonuje kilka Grup Modlitwy o. Pio, które regularnie zbierają się na spotkaniach formacyjnych i nabożeństwach, modląc się za wstawiennictwem włoskiego kapucyna.

Charyzmat ojca Pio czuć oczywiście w parafii pw. św. Augustyna przy ul. Sudeckiej. Tam znajduje się bowiem klasztor braci kapucynów, a w kościele stoi ołtarz z obrazem i relikwiami św. ojca Pio, przy którym wierni mogą składać modlitewne intencje. Każdego 23. dnia miesiąca kapłan poleca je Bogu przez wstawiennictwo świętego, modląc się na wieczornym nabożeństwie i Mszy Świętej. 

- Kiedy patrzymy na historię życia Francesco Forgione, spełniają się słowa świętego Pawła: "Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata". Zobaczmy, Pietrelcina to taka polska, bez obrazy, Kozia Wólka, czyli malutka miejscowość. San Giovanni Rotondo także. Tam się nic szczególnego nie działo. A Pan Bóg przez jednego człowieka uczynił to miejsce oazą Bożego Miłosierdzia - mówi o. dr Tomasz Grabiec OFM Cap.

Jak opisuje, ojciec Pio był współczesnym Goliatem konfesjonału. Świat go poznał głównie z powodu jego stygmatów, jednak był to jeden z elementów jego zjednoczenia z Chrystusem. Niezwykle ważną częścią jego duchowości był sakrament pokuty i pojednania.

- Żyjemy w czasach tytułów naukowych i wynalazków. Kto dzisiaj w świecie medycznym nie chciałby zostać odkrywcą szczepionki na COVID-19. Naszym pragnieniem jest  zaistnieć, a Pio tego zupełnie nie chciał. Bóg robił zaś w jego życiu na opak - opowiada kapucyn pracujący we Wrocławiu.

Był taki czas, że włoski zakonnik mógł odprawiać Mszę Świętą jedynie dla siebie bez udziału ludu. Bardzo ten zakaz przeżywał, cierpiał, ale pokładał ufność w Panu Bogu. Jego bracia z zakonu podkładali mu kłody pod nogi. Był oskarżany o oszustwa, szkalowany, osądzany. Są nawet na to dokumenty. Wówczas zjawiska nadprzyrodzone były też różnie interpretowane. Nie posiadano takich narzędzi i instrumentów poznawczych jak dzisiaj. Osoby, które prześladowały wielkiego zakonnika za życia, podczas jego procesu kanonizacyjnego stanęły z drugiej strony.

- Jeżeli człowiek ma w sobie piękne pragnienia, to one nigdy nie będą obojętne Panu Bogu. Każdy z nas może stać się wielkim apostołem. O. Pio był ostoją pokory. Gdy zapragnął zbudować dom dla ludzi cierpiących, Pan Bóg dał mu właśnie doświadczenie cierpienia. Ludzie w chorobie boją się w samotności. My potrafimy wiele znieść, ale wtedy gdy wokół nas stoją inni, którzy nam towarzyszą. Ten zakaz odprawiania Mszy dla ludu wkomponowuje się w Bożą pedagogikę. Ojciec Pio też sam musiał do tego wszystkiego dojrzeć w wymiarze indywidualnym - tłumaczy o. dr Grabiec.

Zakon dźwigają wybitne jednostki. O. Pio pokazał, że warto mieć odwagę i być wiernym swoim przekonaniom, ale rozeznawać je jednocześnie z Kościołem. Pewnie działania blokujące mogą oczyszczać i pokazać prawdziwe intencje - czy to jest moja wola, czy wola Pana Boga.

- Ojciec Pio był człowiekiem, który niejako nadał naszemu zakonowi nowy charyzmat. Pierwsza reguła kapucyńska zabraniała bowiem w ogóle spowiadać. Zakonnicy mieli żyć w pustelniach, dużo się modlić i żeby nie ulegać rozproszeniu, zakazano im spowiadać ludzi. A tutaj Pan Bóg daje takiego człowieka nazywanego potem więźniem konfesjonału. To odpowiedź na znaki czasu - uważa wrocławski kapucyn.

Spowiedź stała się więc także charyzmatem zakonu franciszkańskiego. W tym kontekście warto wspomnieć postać św. Leopolda Mandicia OFM Cap - patrona spowiedników, nazywanego miniaturowym kapucynem.

- Ojciec Pio może inspirować albo zawstydzać. Inspirować do tego, że zawsze jak Pan Bóg stawia człowieka na naszej drodze, powinniśmy mu służyć. A zawstydzać - bo my, kapłani dzisiaj do ludzi podchodzimy zadaniowo. Nie mamy dla nich czasu. Pio pokazał, że to proste środki prowadzą do źródła, którym jest Chrystus. Postawa zakonnika z Pietrelciny zadaje pytanie o radykalizm - nie w sensie rewolucyjnym, ale wytrwałości w powołaniu - podsumowuje o. Tomasz Grabiec.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama