Nowy numer 44/2020 Archiwum

Pax et Bonum. Skąd pochodzi nazwa "kościół NMP na Piasku"?

Wcale nie od "Wyspy Piaskowej" i nadodrzańskich piasków. Odwrotnie, to nazwa wyspy wzięła początek od wezwania kościoła. Odpowiedzi na pytanie o jego pochodzenie trzeba szukać w Padwie - tłumaczył Juliusz Woźny podczas kolejnego spotkania organizowanego przez Fundację Pax et Bonum.

W ramach XVII edycji Muzycznych Spotkań Kultur Międzynarodowego Festiwalu Debiuty - Spacery Szlakiem Przodków „Pax et bonum per musicam” mieszkańcy Wrocławia mogą uczestniczyć w kościele św. Krzyża w wydarzeniach łączących muzyczne doznania z poznawaniem historii.

25 września o 14.00 mogli wysłuchać recitalu organowego Jan Przegendzy z wrocławskiej Akademii Muzycznej oraz opowieści Juliusza Woźnego o wybranych zakątkach Ostrowa Tumskiego. J. Przegendza po swoim koncercie zaprosił słuchaczy do poznania tajników instrumentu (mogli się dowiedzieć, do czego służą poszczególne przyciski, czym są organowe głosy, języki, a czym tzw. żaluzja).

Pax et Bonum. Skąd pochodzi nazwa "kościół NMP na Piasku"?   Jan Przegendza po swoim koncercie opowiadał słuchaczom o instrumencie. Agata Combik /Foto Gość

Juliusz Woźny natomiast mówił m.in. o kościele św. Marcina i zamku książęcym, którego relikty przetrwały do dziś. Zainteresowanym wyjaśniał również tajemnicę nazwy wielkiej świątyni pw. NMP na Piasku – po łacinie Sancta Maria in Arena.

– Tropy prowadzą do kościoła w Padwie, wzniesionego na miejscu dawnej areny rzymskiego cyrku. Nazwa nawiązuje do piasku, jakim była wysypana arena – piasku, w który zapewne wsiąkała krew gladiatorów, zwierząt, prawdopodobnie i chrześcijańskich męczenników – wspomina.

– Czasami warto zastanowić się nad rzeczami niby oczywistymi. Możemy dojść do ciekawych wniosków – dodaje, wspominając m.in. o tym, że wciąż wiele osób nie uświadamia sobie znaczenia nazwy „Ostrów Tumski”. – „Ostrów”, to słowiańska nazwa wyspy, a „tum” to katedra, chodzi więc o „Wyspę katedralną” – kiedyś rzeczywiście otoczoną wodami Odry. Jej nieistniejące już koryto biegło przez teren dzisiejszego Ogrodu Botanicznego.

Mówiąc o kościele św. Marcina i dawnym zamku, prelegent wspomniał wydarzenia związane z najazdem mongolskim w XIII w. – Wrocławianie sami spalili wtedy swoje miasto, uciekając z niego – mówił (schronili się m.in. w okolicznych lasach). – Armię mongolską poprzedzały wieści o jej nieprawdopodobnym, budzącym grozę okrucieństwie. Potwierdzają to m.in. znaleziska w Sandomierzu – gdzie odkryto zwęglone szczątki ludzi ze skrępowanymi rękami, najwyraźniej spalonych żywcem w kościele.

J. Woźny dodaje, że nazwa „Tatarzy” wiązana była ze słowem „Tartar” – czyli „piekło”. Traktowano ich jak „piekielnych jeźdźców”. Inna sprawa, że „Tatarzy” to tylko jedna z grup ludzi określanych jako „Mongołowie” – nie powinno się ich ze sobą utożsamiać (co stało się za sprawą średniowiecznych kronikarzy). Nie jest też prawdą, że najazd mongolski to „inwazja islamu” – w tamtych czasach mongolskie ludy były wyznawcami różnych religii (m.in. szamanizmu, a nawet byli wśród nich chrześcijanie – nestorianie).

Kościół św. Marcina, mający początki na przełomie X i XI w., potem przebudowywany, był kościołem zamkowym, należącym do siedziby Henryka Probusa. Zachowane z tamtych czasów relikty „pamiętają” najazd Mongołów, a także działalność bł. Czesława.

– Bł. Czesław schronił się wtedy na zamku; to tu, na murach zamkowych, zorganizował procesję, która miała zadecydować o odwrocie najeźdźców – mówił J. Woźny, dodając że dominikańska świątynia pw. św. Wojciecha, kojarzona z bł. Czesławem, wzniesiona została dopiero potem. Istniejący tam wcześniej kościół zapewne został zniszczony przy mongolskim najeździe.

– Kiedy bł. Czesław spod kościoła św. Marcina patrzył w tamtą stronę, zapewne widział morze zgliszczy. Ich ślady odnaleziono zresztą w okolicach Nowego Targu – dodał. – Istnieje legenda mówiąca, że ochrzcił jednego z książąt mongolskich. Stałoby się to zapewne tu, na Ostrowie Tumskim.

Kolejne spotkanie z cyklu odbędzie się 3 października – początek o 14.00. Na organach zagra Jakub Plewa z AM w Katowicach, a Juliusz Woźny zaprosi słuchaczy na spacer po Ostrowie Tumskim, opowiadając o jego skarbach i tajemnicach.

Cykl koncertów „Debiuty” jest imprezą towarzyszącą Muzycznym Spotkaniom Kultur „Pax et bonum per musicam” – XVII Międzynarodowemu Festiwalowi. W roku 2020 wydarzenie organizowane jest przy współpracy z proboszczem archikatedry wrocławskiej, ks. Pawłem Cembrowiczem.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama