Nowy numer 48/2020 Archiwum

Paciorki w rękach przez cały rok

Październik się skończył, ale to nie oznacza, że schowaliśmy różańce do szuflad. Przyszedł czas, by obalić kolejny stereotyp: Żywy Różaniec jest także dla młodych!

Co więcej, oni nie tylko tworzą róże różańcowe, ale jeszcze skutecznie namawiają do tego swoich rówieśników. W czasach tylu duchowych atrakcji i możliwości bycie członkiem Żywego Różańca wydaje się wielu osobom staromodne. A słowa: „zelator” czy „zelatorka” na pewno nie kojarzą się ze studentami. I tu rzeczywistość może nas zaskoczyć. W kilku miejscach archidiecezji wrocławskiej, z dala od świateł reflektorów i medialnego zgiełku, młodzi chwytają codziennie za różaniec i z pasją rozważają jego tajemnice.

Na początek: tylko spróbuj

Róże złożone z młodych ludzi obalają stereotyp Żywego Różańca tworzonego jedynie przez seniorów. W Salezjańskim Duszpasterstwie Akademickim „Most” (przy moście Grunwaldzkim) trzy róże różańcowe skupiają 60 osób, tworząc jednocześnie najliczniejszą grupę modlitewną tego duszpasterstwa. Mimo szerokiej oferty duchowej studenci już od trzech lat sięgają tam po tę tradycyjną modlitwę maryjną. Grupa stale się rozrasta. – Kobiety modlą się za mężczyzn, o mężne serca do roli męża, ojca lub osoby duchownej, zaś mężczyźni omadlają kobiety, prosząc dla nich o dojrzałą miłość do roli żony, matki lub osoby konsekrowanej – opowiada 24-letnia Alicja, która jest w róży od dwóch lat. Udało jej się też namówić Jolę. – W pierwszym podejściu Różaniec kojarzył mi się z nudną i ciężką modlitwą, wymagającą dużego skupienia, pamiętania jednocześnie o Bogu, o Maryi i o rozważaniu. Dopiero gdy spróbowałam tej regularności, odkryłam, że to nie musi sprawiać problemu. Często się mówi o intencjach Ojca Świętego, ale rzadko się je wypowiada. Przez to, że od roku należę do Żywego Różańca, znam je i sprawy Kościoła są mi bliższe – stwierdza 21-letnia Jola. Uczestnictwo w róży uczy systematyczności, wytrwałości i odpowiedzialności. Wzmacnia też jedność. Każdy członek odmawia codziennie jedną dziesiątkę Różańca i rozważa przez miesiąc jedną tajemnicę. – Trochę się bałam na początku, czy podołam, ale po prostu spróbowałam i bardzo się z tego cieszę. Podjęłam pewne ryzyko. Przyznam, że nie miałam żadnej konkretnej motywacji. Z wcześniejszych lat pamiętam, że u mnie w rodzinnej parafii Żywy Różaniec tworzyły starsze kobiety. Dlatego teraz, gdy siedzimy na kolacji w duszpasterstwie akademickim, śmiejemy się, wstając i mówiąc wszystkim, że musimy iść na zmianę tajemnic – opisuje z radością Jola. Z Różańcem zetknęła się bliżej na różnego rodzaju rekolekcjach młodzieżowych.

W słabościach: nie odpuszczaj

Z kolei Alicja w czasach szkolnych uczestniczyła w nabożeństwach różańcowych z innymi dziećmi w rodzinnej parafii. Cześć do tej modlitwy wyniosła także z domu, ale mimo to miała stereotypowy obraz Żywego Różańca. Wszystko odmieniło się w Moście. – Bardzo przeżywam tę szkołę modlitwy, która pozwala mi lepiej poznać konkretną tajemnicę na dany miesiąc i odnieść ją do swojego życia. Uczy też dawania czegoś od siebie – stwierdza 24-latka. Przyznaje, że obecny semestr nauki okazuje się wyjątkowy pod względem werbowania ludzi do Żywego Różańca. Praktycznie każda zapytana o to nowa osoba w duszpasterstwie dołączała do wspólnoty. – Tak pozytywny odzew nas zaskoczył. Pewna koleżanka zrezygnowała z róży, by po kilku dniach napisać, że chce wrócić, bo to jednak dla niej zbyt ważne – opowiada Alicja. – Widać, że Różaniec odmawiany w taki sposób otwiera ludzi na siebie i działa na nich integracyjnie – dodaje Jola. Trzema różami „mostowymi” opiekują się salezjanie: ks. Grzegorz Dłużniak i ks. Tomasz Hawrylewicz. Regularnie paciorki różańcowe przesuwają także osoby skupione w innym duszpasterstwie akademickim – Wawrzyny. Tam funkcjonują cztery róże: żeńska św. Rity, męska Michała Archanioła i dwie mieszane – św. Jana Pawła II oraz bł. ks. Jerzego Popiełuszki. Do żeńskiej przed rokiem wstąpiła Paulina Szymańska. Miała dobry przykład z domu. Jej rodzice również należą do Żywego Różańca, modlą się tam za swoje dzieci. 22-latka przygodę z codziennym Różańcem zaczęła już w katolickim liceum. – Na początku miał charakter formułkowy. Nie ukrywam, że to dla mnie duże wyzwanie, ponieważ ciężko i monotonnie idzie mi odmawianie zdrowasiek. Gubię się w liczeniu paciorków, dekoncentruję się, nie umiem tego przeżywać tak żywo. Ale nie chcę rezygnować – dzieli się szczerym świadectwem Paulina. Jednocześnie przyznaje, że bardzo lubi zwracać się do Maryi i ma duży sentyment do maryjnych modlitw. – Dużo wyprosiłam u Matki Bożej, mam wrażenie, że Ona tak czule nasłuchuje, jest wyczulona na nasze potrzeby – stwierdza Paulina. Obecność w róży pomaga jej zachować regularność. Praktykowała już Różaniec online o jednej porze wraz z innymi członkami. Nie odmawiają go jedynie w stałych intencjach powołaniowych, ale także w intencjach swoich duszpasterzy na dany miesiąc, intencjach całego duszpasterstwa, róży i w swoich własnych. – Przemycam moje małe prośby do Matki i widzę, jak się o mnie troszczy. Co nie znaczy, że wszystko łatwo idzie. Muszę nastawiać sobie różne przypomnienia w telefonie, żeby nie zapomnieć o Różańcu na co dzień. Walczę ze swoimi słabościami, ale mi zależy – podsumowuje studentka logistyki.

Na co dzień: zauważ zmianę

Moc Różańca odkrywają też młodzi z parafii pw. św. Józefa Oblubieńca NMP w Nasławicach (dekanat Sobótka). Od 3 lat działa tam róża różańcowa, w której skład wchodziły osoby od 13. do 30. roku życia. A wszystko zaczęło się od wizyty bp. Jacka Kicińskiego. – Pamiętam, że opowiadałem biskupowi, jak młodzież u nas działa, a on się tym autentycznie zainteresował. Potem dowiedział się, że jak na tak niewielką parafię funkcjonuje tu bardzo dużo dorosłych róż różańcowych. Natychmiast zapytał na spotkaniu, dlaczego nie ma jeszcze młodzieżowej. No to wystartowaliśmy i trwamy do dziś – opowiada Adam Bielecki. W miesiąc udało się zebrać młodych katolików. 28-latek nie przepadał za Różańcem, który postrzegał jako modlitwę trudną i wymagającą wielkiego skupienia. Jednak zapisał się do róży, bo chciał to zmienić. – Cały czas się jej uczę, lepiej ją poznaję. Moje podejście ewoluowało. Żywy Różaniec motywuje mnie do sięgania codziennie po paciorki, a także uczy obowiązkowości – oświadcza mieszkaniec Wilczkowic. Jego zdaniem ta modlitwa na pewno nie jest dla każdego w każdym czasie. Trzeba dojrzeć do pewnej wytrwałości i cierpliwości. Dlaczego Adam trwa na tym modlitewnym posterunku? – Może to zabrzmi egoistycznie wobec Boga, ale ja naprawdę widzę, jak pozytywnie to wpływa na moje życie. Cóż, muszę przyznać, że moje uczestnictwo w róży jest bardziej potrzebne mnie niż Bogu – uśmiecha się świeżo upieczony mąż Manueli i ojciec Anielki. Kilka razy zdarzyło mu się, że rozważane tajemnice wykazywały niesamowitą analogię do jego wydarzeń życiowych. Na przykład gdy został chrzestnym, kontemplował tajemnicę chrztu Pana Jezusa.

Suplement duchowej diety

Ks. Adam Łopuszański, proboszcz parafii pw. św. Józefa Oblubieńca NMP w Nasławicach. – Mamy jesień i dobrze wiemy, jak ważna okazuje się w tym czasie odporność naszego organizmu. Budujemy ją między innymi przez właściwe odżywianie się. Gdy jemy zdrowo, jesteśmy silniejsi. Jednak nie zawsze potrafimy, mamy możliwość czy pieniądze, by poprzez zdrowy jadłospis uzupełnić wszystkie potrzebne nam witaminy i minerały. Dlatego stosujemy suplementy diety, które wzmacniają naszą odporność, pomagają nam w walce z infekcjami, wirusami i chorobami. Tak jest również w życiu duchowym. Powinniśmy stale budować odporność naszej duszy poprzez różne praktyki religijne. Najważniejsze są sakramenty i karmienie się słowem Bożym. Ale nie zawsze nam to dobrze wychodzi, może nie umiemy z tego odpowiednio skorzystać. I tu z pomocą przychodzi nam suplement diety duchowej – Różaniec. On skutecznie może chronić duszę przed infekcjami, czyli grzechami i upadkami. Na przykład chorzy nie mają już sił, by rozważać słowo Boże, ale modlitwa medytacyjna Różańcem bardzo im pomaga. Jesteśmy współcześnie bombardowani wieloma szkodliwymi bodźcami, na które potrzebujemy odtrutki. Tak jak metodą na oczyszczenie organizmu są różne diety, tak na oczyszczenie duszy działa również Różaniec. Dieta bywa bolesna, wymagająca, trudna do przejścia. I podobnie może być z Różańcem. Nie jest najłatwiejszy, ale jest skuteczny. Niczym detoks. Dlaczego młodzi sięgają po różaniec? Bo chcą realnie zmienić swoje życie i widzą, że on działa w nich i w ich rówieśnikach. Owszem, domaga się poświęcenia, wyrzeczeń, pracy nad sobą, ale niesie jednocześnie wiele łask.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama