Nowy numer 48/2020 Archiwum

Napisy na murach bazyliki w Trzebnicy. Wierni reagują

W nocy z wtorku na środę dwóch młodych mężczyzn zdewastowało mury sanktuarium św. Jadwigi, klasztor oraz cmentarz. Kustosz komentuje ze spokojem: w tej trudnej sytuacji spójrzmy na życie naszej patronki i zwracajmy się do niej.

Także w Trzebnicy codziennie od kilku dni odbywają się protesty przeciwników zaostrzania ustawy aborcyjnej, którzy przychodzą pod bazylikę.

Reagują na to także ludzie wierzący, oddolnie organizując się przy świątyni w tym czasie na modlitwie. Odmawiają różaniec. Ich postawa buduje salwatorianów, którzy opiekują się grobem św. Jadwigi i kościołem. Wierni zaoferowali także pomoc w usuwaniu aktów wandalizmu.

Kustosz i proboszcz parafii z bólem, ale także i z nadzieją opowiada o agresywnej postawie zwolenników aborcji, którzy zaatakowali kościoły. 

- Kiedy dziś dowiedziałem się o tych napisach u nas, zadałem sobie pierwsze pytanie: "Co czuli sprawcy i kim są?". Nie było we mnie agresji i złości. Zastanawiałem się, co te kilkuwieczne mury bazyliki już widziały, co przeżyły, co mogłyby nam opowiedzieć? Czy te wydarzenia współczesne są jednymi z najtrudniejszych? - zastanawia się ks. Piotr Filas SDS.

Jak dodaje, jego siostra pracuje z niepełnosprawnymi umysłowo i fizycznie dziećmi. Kapłan czasem spotykał się z nimi w domu rodzinnym i miał okazję do rozmowy.

- Wiem, że chciałyby być zdrowe i każdy z nas pewnie by tego chciał, ale widzę także, jak one w tej niepełnosprawności potrafią spontanicznie kochać Boga i człowieka. To uświadamia nam, że każde życie jest bezcennym darem. Obserwuję także ich rodziców, którym nie jest łatwo, ale widzę tę ich wielką miłość. Dzisiaj byłem na cmentarzu, brałem udział w pogrzebie dziecka, które urodziło się martwe. Rodzice przeżywają bardzo trudne chwile. I nie wiem, co im powiedzieć, bo nie ma słów, by ukoić ich cierpienie i ból. Trzeba tam po prostu być obok nich i z nimi - opowiada ks. Piotr Filas.

Wulgarne napisy na murach bazyliki, które wykonali pod osłoną nocy mężczyźni, skłoniły go do pytania: co zrobiłaby św. Jadwiga Śląska?

- Urodziła siedmioro dzieci, znamy imiona sześciu. Tylko dwoje dożyło pełnoletniości. Zaledwie jedno dziecko ją przeżyło, pozostałe zmarły w wieku młodzieńczym. Zobaczmy, jakie miała doświadczenia! W życiu matki, która patrzyła na śmierć swoich dzieci, na pewno pojawił się ogromny ból i strata. Coś, czego po ludzku się nie da opisać. I patrząc na to, czym żyje współcześnie Polska - św. Jadwiga wstawia się za nami. Prośmy o jej opiekę, abyśmy w tej trudnej sytuacji narodowej, przesiąkniętej już nie tylko niezrozumieniem, ale i nienawiścią, wyszli obronną ręką - mówi kustosz bazyliki.

Podkreśla, że Trzebnica to miejsce pojednania, św. Jadwiga to przecież patronka pojednania, która przyciągała chorych, trędowatych, więźniów, ubogich, czy poranionych. Obok nikogo nie przeszła obojętnie.

- Dzisiaj, kiedy będę odprawiał Mszę świętą, spojrzę na jej grób i na jej życie. Będę prosił Boga, by dał nam wszystkim mądrość i roztropność. Bóg każdego kocha i tego zdrowego, i tego chorego czy niepełnoprawnego. I także tego, który podnosi na Niego rękę, który się pogubił! Jestem przekonany, że Bóg prowadzi nas do porozumienia, choć najbliższy czas nie będzie łatwy - oświadcza salwatorianin.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama