Nowy numer 3/2021 Archiwum

Czekając na „Wędrowca zza słów”

Pustelnik północnego ogrodu wypatrujący Przybysza, pełna nadziei grudniowa noc, ciche sady i ogrody. Może w wierszach najłatwiej wyrazić tęsknotę za spotkaniem z Przychodzącym?

Pośród strof ukrytych pod kwitnącą jabłonią na okładce książki „prześwituje” Jego obecność. „Z daleka przychodzisz, Boże” – takim, jakby adwentowym wierszem zaczyna się tomik o. Antoniego Rachmajdy OCD pt. „Pustelnik północnego ogrodu”. To wybór tekstów napisanych na przestrzeni blisko 25 lat, dobrze wyrażający twórczość karmelity bosego, obecnie pracującego we Wrocławiu, kierownika Instytutu Duchowości Karmel. Ojciec Rachmajda otrzymał 21 listopada w Poznaniu Nagrodę Złotej Książki im. Wincentego Różańskiego właśnie za całokształt dorobku poetyckiego.

Z muzą w autobusie

W wielu wersach słychać tęsknotę. „Moje serce bez Ciebie jak samotny dom nad brzegiem morza” – pisze. Mówi o „kwestii przyzwyczajenia oczu do ciemności” w rozmowie z Bogiem, o „pełnej nadziei” nocy za oknem, o spotkaniu „pod kasztanami Mamre”, o wypatrywaniu „Wędrowca zza słów”, o Bogu, który „wielokrotnie potwierdza swoją nieuchwytność, zjawiając się niespodzianie”, który „przychodzi pełen nieśmiałości”. Dlaczego zaczął pisać? – Człowiek coś dostrzega, czegoś doświadcza, przeżywa jakieś emocje. Tajemnicą jest, dlaczego jeden będzie próbował to jakoś wyrazić, inny nie. Jeden zrobi to w takiej formie, drugi w innej – mówi o. Antoni. Wspomina o różnych inspiracjach, impulsach, które skłaniały go do pisania i sięgania po określone motywy. Pamięta kolegę z liceum, który zaczął pisać rymowanki częstochowskie i ta jego twórczość okazała się jakoś zaraźliwa. Przywołuje późniejszy okres studiów (archeologia w Poznaniu) i „wysoką amplitudę uczuć” w czasie stanu wojennego – przeżycia, które także aż prosiły się, by je przelać na papier. – Pisywałem często w autobusach. W ogóle dobrze mi się pracuje w środkach masowej komunikacji. Potrafię się w nich skoncentrować – wspomina. Na długi czas przestał pisać, gdy został zakonnikiem. – Dla karmelity, dla kapłana są rzeczy ważniejsze niż poezja. Zamiast w wierszach, zacząłem się wypowiadać w kazaniach – dodaje. Pytany przez różne osoby, czy łatwiej być kaznodzieją, czy poetą, odpowiada zwykle, że ten pierwszy częściej ma przekonanie, że jest słuchany. Poeta nie wie nigdy do końca, jak duży jest krąg jego odbiorców.

Czy będą święta?

Ojciec Antoni znów zaczął pisać pod wpływem przyjaciół archeologów, którzy postanowili wydać jego wybrane wiersze. Tak ujrzał światło dzienne „Pustelnik północnego ogrodu”. Czasem słyszy o tym, by „nie zakopywać talentów”. – Różnie je można rozumieć. To nie tylko poezja – zauważa, przywołując choćby św. Teresę z Ávila i św. Teresę z Lisieux. – Mała Tereska odkrywa taki prosty talent: wszystko, co będzie robić w ciągu dnia, będzie robić z miłości do Boga. Czy to nie cenniejsze od poezji? – pyta. A jednak, zauważa, poetycki tekst ma swoją moc. Potrafi dotknąć, „dogonić” człowieka bardziej niż inne słowa. W jego strofach goszczą gałęzie, owoce, las. – Pan Bóg stworzył człowieka w ogrodzie. Karmel to też ogród – mówi. – Potrzebujemy natury. Ja odpoczywam w lesie albo na zwykłej polnej drodze – najlepiej takiej na wschodzie Polski, gdzie natura wkomponowana jest w polską tradycję, historię. Bo ważna jest droga, ale i ludzie, jakich się na niej spotyka. A jeśli mowa o nadchodzących świętach, to przywołuje swój tekst sprzed kilku lat pt. „Boże Narodzenie w roku 2015 nie odbędzie się...” – oby nie proroczy w czasie epidemii. Nawiązuje w nim do sytuacji w duńskim mieście Kokkedal. Swego czasu w Radiu Watykańskim podano informację, że Rada Miejska tego miasta – w której większość stanowili muzułmanie – zadecydowała, że z przestrzeni publicznej zniknąć mają wszelkie oznaki Bożego Narodzenia, choinki, ozdoby. Świętować można tylko „w swym sercu, w domu czy w kościele” – przy zamkniętych drzwiach. „Pustelnik nie wie – pisze o. Rachmajda – jak długo jeszcze będzie świętował Boże Narodzenie... Zakończy to Bóg czy człowiek... Świadom dziejącej się historii (zbyt dużo wydarzeń, by mógł to być przypadek…), nie zwraca uwagi na sprawy drugorzędne: świąteczny handel w Adwencie, kolędy w marketach i na ulicach, światła i dźwięki, scenerię i klimat... – Cieszy się (jak dziecko), że ma takiego Boga...”.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama