Nowy numer 8/2021 Archiwum

Spotkajmy się – tak, jak się da

Wizyta duszpasterska w tym roku nie zawsze jest typową wizytą, kolęda niekoniecznie trwa w czasie, gdy brzmią kolędy. Odbyć się może w mieszkaniu, w kościele lub… przy płocie. Jak przeżywamy ją w naszej archidiecezji?

W ubiegłorocznym komunikacie wrocławskiej kurii znalazło się wyjaśnienie, że – wobec sytuacji, gdy nie ma praktycznie możliwości zastosowania ściśle tradycyjnych dotychczasowych form kolędowego spotkania – „decyzję o przeprowadzeniu odwiedzin duszpasterskich – kolędy, o jej czasie i formie, pozostawia się decyzji księży proboszczów, zgodnie z roztropnością duszpasterską oraz poszanowaniem wszystkich obowiązujących aktualnie przepisów i zasad dotyczących bezpieczeństwa w stanie epidemii”. W komunikacie zaproponowano kilka możliwych form.

Modlitwa dosięga naszych domów

W wielu miejscach kolęda tym razem oznacza nie wizytę duszpasterza w domach parafian, a ich wizytę we wspólnym parafialnym domu – kościele. Zajrzeliśmy do parafii pw. św. Michała Archanioła przy ul. B. Prusa we Wrocławiu, gdzie od poniedziałku do soboty na Mszach św. o 18.00 gromadzą się mieszkańcy poszczególnych ulic lub ich części (parzystych lub nieparzystych numerów). Spotkanie kolędowe rozpoczyna się Mszą św., podczas której tuż przed prezbiterium stoją już przygotowane stoły nakryte białymi obrusami. – Na jednym stoi krzyż, świece – tak jak w domu – mówi ks. Jan Gondro SDB. – Na drugim znajdują się kalendarze parafialne, karteczki z błogosławieństwem rodzinnym, modlitwa do św. Józefa, cukierki dla dzieci, obrazki. Po Eucharystii kapłani (dwóch, trzech) spotykają się z wiernymi. Proboszcz błogosławi wszystkich. Jest czas na kilka słów podsumowania minionego roku, podzielenie się planami na przyszłość, czas na rozmowę o tym, czym żyje wspólnota. Ksiądz Bolesław Kaźmierczak SDB, proboszcz salezjańskiej parafii, wspomniał w czasie spotkania kolędowego m.in. o trwającym remoncie elewacji kościoła, o planach dotyczących stworzenia kaplicy adoracji Najświętszego Sakramentu, o przypadającej w tym roku 150. rocznicy konsekracji parafialnego kościoła. Zaprosił też już teraz parafian do udziału w marcowych rekolekcjach, które poprowadzi ks. Marek Dziewiecki. Podczas modlitwy nie brak też próśb o ustanie epidemii, o pokój w ojczyźnie, poszanowanie życia. Kapłan ogarnia modlitwą i błogosławieństwem domostwa zgromadzonych. Błogosławi również przyniesioną przez nich wodę, by mogli zanieść wodę święconą do swoich domów.

Pielęgnować więzi

Po modlitwie i słowie proboszcza u św. Michała Archanioła ludzie mogą podejść, skorzystać z kalendarzy i innych przygotowanych rzeczy. Niektórzy zatrzymują się na chwilę rozmowy. Pozostawiają również koperty z wypełnionymi karteczkami, które wcześniej były rozprowadzane wraz z listem przewodnim – zapraszającym do udziału w spotkaniu kolędowym. Kto chce i może, składa ofiarę kolędową. Na karteczkach – które są też rodzajem potwierdzenia uczestnictwa w spotkaniu – można pozostawić swoje dane kontaktowe. Jest tam także miejsce na przekazanie spostrzeżeń (pozytywnych lub negatywnych) czy sugestii dotyczących funkcjonowania parafii. – W rozprowadzanych wśród parafian kopertach jest też podany kalendarz Mszy Świętych i spotkań kolędowych – dodaje ks. J. Gondro. – Zaproponowane są konkretne daty dla poszczególnych ulic, ale – jeśli komuś pasuje inny dzień – może przyjść w wybranym przez siebie terminie. Dbamy o to, by podtrzymać kontakt z parafianami. Ksiądz Jan wyjaśnia, że wspomniane kartki z danymi służą budowie bazy ułatwiającej przekazywanie parafianom informacji, np. przez SMS-y czy mejle. Oczywiście wszystko odbywa się w sposób gwarantujący ochronę danych osobowych. Wykorzystywany jest program komputerowy dla parafii „Fara”. Pytani o zdanie ludzie z różnych parafii zwykle potwierdzają, że w obecnej sytuacji spotkania kolędowe w świątyniach wydają się rozsądnym rozwiązaniem – zwłaszcza jeśli stwarzają chętnym przestrzeń do osobistej rozmowy, jeśli mają rys rodzinnego klimatu. Czasem stosowana jest forma „mieszana” – można przyjść do kościoła, można też tradycyjnie ugościć kapłana w domu (ale przyjdzie tylko na wyraźne zaproszenie). Ciekawym rozwiązaniem – raczej trudnym do zastosowania w dużych miastach – jest także inny pomysł pojawiający się spontanicznie w niektórych wspólnotach w Polsce: wędrówka kapłana ulicami miejscowości i spotykanie się z ludźmi (z zachowaniem dystansu społecznego) na zewnątrz ich domostw. Niektórzy uczestniczą w takiej modlitwie choćby z balkonu, podchodząc do płotu czy wyglądając przez okno. Zdaje się, że ta opcja u nas nie znalazła szerszego zastosowania.

Tęsknota i mobilizacja

– Bardzo nam brak tradycyjnej wizyty duszpasterskiej, choć oczywiście cieszymy się, że „kolęda” odbywa się u nas choćby w takiej okrojonej formie – mówi pani Małgorzata z wrocławskiej parafii pw. św. Faustyny, gdzie mieszkańcy poszczególnych ulic również zapraszani są na „Msze św. kolędowe”, połączone z modlitwą o błogosławieństwo dla domu, z poświęceniem przyniesionej przez ludzi wody, zabraniem do domu kredy. – Kiedy ksiądz przychodzi do domu, człowiek czuje się jakoś bardziej zakorzeniony w Kościele, doświadcza, że on jest rodziną. Tu chodzi o budowanie wspólnoty – mówi. – Doroczne oczekiwanie na szczególnego gościa zawsze miało dla nas swoje znaczenie. Moi synowie zwykle przeżywają te chwile w wyjątkowy sposób także dzięki temu, że chodzą po kolędzie jako ministranci, rezerwując sobie specjalnie czas na taką wędrówkę po domach. Teraz jest inaczej. Myślę, że najbardziej boleśnie mogą to odczuć osoby chore, które nie mogą same przyjść do kościoła. Rodzina pani Małgorzaty swoją Mszę kolędową będzie przeżywać dopiero pod koniec miesiąca. – To dla nas wyzwanie, zwłaszcza że mamy w rodzinie zwyczaj, iż do czasu przyjścia księdza po kolędzie nie wolno zrywać cukierków z choinki. To obowiązuje także przy tej formie kolędy! Choć dzieci krążą wokół i udają, że coś spadło przez przypadek – dodaje z uśmiechem. Docenia, że kolędowa tradycja nie została zupełnie przerwana – w innej formie, ale trwa. – Ta sytuacja pozwala doświadczyć tęsknoty za normalnością, docenić to, co mieliśmy zawsze na wyciągnięcie ręki i… mobilizuje do własnych działań. – Planujemy oczywiście wspólną modlitwę i kolędowanie w domu, domowe błogosławieństwo wodą święconą (mąż nas nią pokropi...). W tym roku to ja dzieciom zeszyty sprawdzę – dodaje.

Z błogosławień- stwem Zmartwych- wstałego

W parafii pw. Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Oławie rozpoczęcie wizyty duszpasterskiej planowane jest po II niedzieli wielkanocnej – chyba że sytuacja epidemiczna będzie bardzo niestabilna, wtedy odwiedziny w domach będą przesunięte na inny czas. – Kiedy pracowałem w Anglii, rozmawiałem z moim kolegą, angielskim księdzem, o naszej tradycji kolędowej – wspomina ks. Janusz Gorczyca, proboszcz oławskiej parafii. – Powiedział mi: „Ciekawie to macie rozwiązane, ale my to robimy przez cały rok”. Składają wizytę w domach tym, którzy kapłana zaproszą. Modlą się, czasem wspólnie zasiądą do obiadu. Bez pośpiechu. Księża nie odwiedzają jednego dnia 30 rodzin. Dodaje, że całe to covidowe zamieszanie zmusi nas może do nowego spojrzenia na przyjęcie kapłana w swoim domu. – Owszem, wielu ludzi zawsze bardzo ceniło sobie taką wizytę – której jeszcze dodawał uroku klimat Bożego Narodzenia. Myślę jednak, że w związku z epidemią spojrzymy jeszcze głębiej na tę tradycję. Ksiądz przychodzi z błogosławieństwem – u nas przyjdzie, jak ufamy, z błogosławieństwem Chrystusa Zmartwychwstałego. Strona techniczna przedsięwzięcia jest jeszcze dopracowywana. Prawdopodobnie parafianie zostaną zapytani, kto chce przyjąć księdza i w jakim terminie. – Będą mogli pisać mejle, przyjść do biura parafialnego. Rozważamy też przygotowanie specjalnego zaproszenia na piśmie, które będzie można wziąć z kościoła, a potem dostarczyć z zapisanym adresem, numerem telefonu do kontaktu – tak by sprecyzować termin – tłumaczy proboszcz. Liczy na to, że sytuacja epidemiczna po Wielkanocy już się ustabilizuje; część osób przechorowała COVID-19, nie zaraża i nie boi się zarażenia, jest więc nadzieja, że taka „kolęda” będzie możliwa. – Nie wytyczamy na razie przedziału czasowego, w którym miałaby się zamknąć. Będziemy się dostosowywać do możliwości parafian. Zakładamy, że przy takiej wizycie będzie więcej czasu na spokojną rozmowę. To zależy od konkretnej sytuacji – niektórzy ludzie chcą dłużej z księdzem porozmawiać, a inni nie czują takiej potrzeby – dodaje. – Mamy nadzieję na dobry klimat tych spotkań ze względu na absolutną dobrowolność – odwiedzimy tych, którzy będą tego wyraźnie chcieli. Ksiądz Janusz Gorczyca podkreśla, że ważne jest spotkanie z kapłanem w domu – gdzie ludzie są u siebie, „na swoim terenie”. – To jest ich świat, ich przestrzeń, która może być naznaczona Bożą obecnością. Kościół w osobie duszpasterza przychodzi, by ten świat – gdzie są radości, smutki, problemy – pobłogosławić. Chcemy wnieść atmosferę modlitwy, nadziei w ten niepewny, trudny czas. Bóg ma moc i działa. Zmartwychwstały Chrystus będzie błogosławił rodzinom.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama