Nowy numer 8/2021 Archiwum

Lekarz z Wrocławia przyjmuje bezpłatnie ubogich i potrzebujących

Dr Adrian Mrozek od kilku tygodni w każdy poniedziałek otwiera gabinet przy ul. Skarbowców 69 dla każdego, kto potrzebuje pomocy medycznej. Lekarz robi to z potrzeby serca, a jego pomysł trafił na podatny grunt.

Pracował przez 10 lat w podstawowej opiece zdrowotnej i doskonale zna ten temat od kuchni. Przez epidemię dostępność do służby zdrowia znacznie się pogorszyła.

Ograniczone możliwości pomocy pacjentom nie dawały mu spokoju. Pierwszym przełom nadszedł jesienią 2020 roku, kiedy zaraził się koronawirusem.

- Myślałem, że jako względnie młody i aktywny mężczyzna przejdę to łagodnie. Nic bardziej mylnego. Nigdy tak nie chorowałem. Nic mnie tak nie poturbowało fizycznie. Nie mogłem przejść pięciu metrów bez zadyszki, bez dwukrotnego zatrzymywania się. Trzy tygodnie czułem się po prostu podle. Mój organizm na szczęście szybko się zregenerował, choć dopiero po 1,5 miesiąca od zachorowania doszedłem do siebie. I wtedy stwierdziłem, że chcę zrobić coś więcej - wspomina dr A. Mrozek.

Postanowił jednocześnie zaangażować się w pełni w prywatną działalność. Miał kontakt ze sporą grupą pacjentów, którzy oczekiwali pomocy. Kolejnym punktem zwrotnym było poznanie kobiety, która go zainspirowała, podłożyła iskrę, która rozpaliła ognisko.

- Opowiadała mi w Warszawie o różnych dobroczynnych inicjatywach, które niestety umarły. Ale to mnie zmobilizowało. Widziałem, że w moim życiu idą zmiany: z jednej strony ta część komercyjna, a z drugiej chciałem realnie pomagać ludziom. Nie tylko wpłacając datki na różne akcje, jak dotychczas, ale pomyślałem, że ja - jako lekarz - mogę konsultować pacjentów po prostu gratisowo - opisuje wrocławski internista.

Ruszył z pomysłem po Nowym Roku. W pierwszy poniedziałek... nie przyszedł nikt. Ale lekarz jeszcze wtedy nigdzie szerzej tego nie ogłaszał. Powiedział zaledwie kilku aktywnym społecznie znajomym. Bił się z myślami, czy reklamować bezpłatną praktykę. Po konsultacji z kilkoma osobami stwierdził, że napisze post na Facebooku i zobaczy, jak to się potoczy. Efekt przeszedł jego najśmielsze oczekiwania.

- Wiedziałem, że Facebook ma dużą siłę, ale nie sądziłem, że ona objawi się w tym przypadku. Mój post dzięki wsparciu znajomych szybko zaczął żyć swoim życiem.  W ciągu kilku dni zyskał kilkanaście tysięcy udostępnień. Ta informacja, że przyjmuję potrzebujących w gabinecie, dotarła do bardzo wielu osób. Rozdzwoniły się telefony. Ruszyła lawina wiadomości i maili. Zaczęły się dobijać media. Czasem przychodzi nawet kilkadziesiąt telefonów dziennie. Nie jestem w stanie na wszystko odpowiedzieć - opowiada dr Adrian Mrozek.

W ostatni poniedziałek 1 lutego przyjął już dziesięć osób. Byli bezdomni, były osoby nieubezpieczone z różnych względów. Przychodzą z różnymi schorowaniami. Niektóre to standardowe dolegliwości bólowe, infekcje, ale zdarzają się poważniejsze sprawy, które kwalifikują się nawet na operację. 

- Gdyby ktoś chciał ze środowiska lekarskiego dołączyć, to mogłaby powstać grupa współpracujących ze sobą osób z zawodów medycznych. Oczywiście wszystko jest formalnie i logistycznie do dogadania, ale jeśli ktoś ma chęci, może się do mnie zgłosić - zachęca lekarz.

W planach ma powołanie fundacji, lecz na razie rozeznaje się w temacie. Myśli o sformalizowaniu dobroczynnej działalności, żeby np. pokrywać koszty badań, które są potrzebne do skonkretyzowania diagnozy.

- Oczywiście paru osobom mogę sponsorować takie badania ze środków mojej firmy, ale jeśli pojawi więcej pacjentów, należałoby to uporządkować. Stąd pomysł fundacji. Zobaczymy, jak to się rozwinie. Chcę się rozeznać, jakie będę miał możliwości. Niedawno wystosowałem także apel do różnych stowarzyszeń i fundacji. Liczę na owocną współpracę. Niektóre organizacje same się zgłaszają. Czeka mnie więc sporo rozmów, żeby to odpowiednio skoordynować - zapowiada pan Adrian.

Jak dowiedział się w międzyczasie, część stowarzyszeń może np. wykupywać leki dla swoich podopiecznych, kiedy on wcześniej wystawi receptę. To już jest konkretna forma współpracy. Natomiast dużo kosztowniejsze niż leki okazują się badania diagnostyczne, więc potrzeba więcej środków.

Na ten moment lekarz przyjmuje w poniedziałki od 16 do 20 przy ul. Skarbowców 69. - Nie traktuje pacjenta jak w fabryce. Każda osoba ma indywidualną potrzebę. Czasem człowiek przyjdzie tylko po receptę na lek, który bierze od dłuższego czasu, a bywały osoby, które wymagały kilkudziesięciominutowej konsultacji. - opowiada.

Sam pomaga w zakresie chorób wewnętrznych. Może leczyć infekcje, choroby układu pokarmowego, układu sercowo-naczyniowego, nadciśnienie, problemy metaboliczne, cukrzycę. Warto pamiętać, że przy zaawansowanych schorzeniach nie zastąpi konkretnego specjalisty.

- Nie wykonam np. USG serca, ale w zakresie internistycznym jestem w stanie pomóc. Mogę wskazać dalszą drogę leczenia, wypisać receptę - podsumowuje dr Mrozek.

Wiemy, że dzięki informacji w mediach są już chętni specjaliści, którzy także chcą zaoferować pomoc. 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama