Nowy numer 23/2021 Archiwum

Miłość to nie tylko słowo

Rozważanie z cyklu "Nim rozpocznie się niedziela" na VI niedzielę wielkanocną przygotował o. Oskar Maciaczyk OFM, duszpasterz akademicki.

Przywykliśmy chyba już do tego, że w języku liturgicznym, kaznodziejskim i katechizmowym słowo „miłość” pojawia się bardzo często.

Może tak często, że stało się w naszych uszach przebrzmiałym sloganem. Pójdziemy do kościoła i znów usłyszymy o miłości. Znów wybrzmią z ust kapłana te kościelne słowa: „Bracia i siostry, kochajmy się”! Wystarczy zobaczyć, ile razy tylko dzisiaj pojawia się „miłość” w samej liturgii słowa. O co chodzi Jezusowi, że właściwie jedynym testamentem do wypełnienia, jaki nam zostawił, jest miłość?

Zapraszamy na transmisję Mszy św. w VI niedzielę wielkanocną.

Dzisiaj w czasie Mszy świętej słyszymy krótki fragment bardzo długiej mowy Jezusa. Ewangelista Jan poświęcił dużo miejsca słowom Jezusa wypowiedzianym w wieczerniku tuż przed męką. Dzisiaj wiemy, że autor słów: „Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich” (J 15,13) wiedział co mówi i nie okazał się być jedynie mistrzem w byciu „czarodziejem” pięknych i słodkich słów. On naprawdę oddał swoje życie. On naprawdę pokazał prawdziwą miłość.

Trudno zrozumieć miłość, kiedy zakwalifikujemy ją do sfery uczuć. Uczucia nie są trwałe, bo przecież w ciągu jednego dnia może nam towarzyszyć cały wachlarz uczuć - od ogromnej radości do ogromnego smutku. Dlatego uczuć nie można ślubować. Narzeczeni w dniu ślubu nie ślubują sobie wiecznej radości i ciągłego uśmiechu, bo to przecież jest niewykonalne. Miłość natomiast jest już ślubowana.

Jako chrześcijanie otrzymaliśmy od Jezusa testament. Właściwie chodzi tylko o jedno przykazanie – przykazanie miłości. Na pytanie, które przykazanie jest najważniejsze, odpowiedział, że miłość do Boga i do bliźniego. W momencie, kiedy rozpoczynał mowę na temat wypełnienia Prawa, stwierdził, że wypełnieniem Prawa jest miłość. Nie można tutaj również pominąć prawdy, że „Bóg jest Miłością” (1 J 4,8). Jezus, który jest Bogiem mówi dzisiaj: „Trwajcie w miłości mojej” (J 15,9). Jezus chce, żebyśmy trwali w Nim. Zawsze. Cokolwiek by się nie działo, czy będzie wszystko dobrze, czy też przyjdą chwile trudne, mamy trwać w Bogu.

Jeżeli miłość określana jest przez Jezusa jako oddawanie swojego życia, tracenie swojego życia, służenie drugiemu człowiekowi i dawanie z siebie, to jak określić rzeczywistość, która byłaby przeciwieństwem testamentu Jezusa? Czyż nie chodziłoby tu o egoizm, pychę, obojętność i oziębłość wobec drugich? Przecież mamy już dość kłótni i podziałów. Przecież napięta sytuacja jest tam, gdzie własne interesy przedkłada się ponad wszystko, gdzie rządzi przekonanie: „najważniejsze, żeby mi było dobrze, wygodnie i przyjemnie”. Jeżeli jako chrześcijanie przesiąkniemy takim stylem życia, który jest przeciwieństwem miłości Chrystusa, to co nas będzie wyróżniać w tym świecie? Miłość nigdy nie może pozostać przebrzmiałym w uszach liturgiczno-kaznodziejskim sloganem, bo miłość to nie tylko słowo.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama