Nowy numer 23/2021 Archiwum

Zawalczyć o wspólnotę i o ludzi

O. Łukasz Miśko, nowy przeor wrocławskich dominikanów, o powołaniu oraz aktualnych wyzwaniach konwentu św. Wojciecha.

Maciej Rajfur: Skąd się wziął u Ojca akurat dominikański habit?

O. Łukasz Miśko OP: Najpierw chciałem być franciszkaninem. Pochodzę z franciszkańskiej parafii. Potem odbiłem w stronę benedyktyńską. Przebywałem chwilę w klasztorze w Tyńcu i bardzo mi się tam podobało, ale po kilku tygodniach zapytałem mojego opiekuna: a co z ludźmi? Z tymi, którzy do nas nie przyjadą, nie usłyszą tych chorałów, nie przeczytają książek, które wydajemy, itd. On odpowiedział, że mnisi nie po to są. Mnich jest po to, żeby był, a nie żeby wychodził. No i ostatecznie to dominikanie znaleźli się na przecięciu tych dwóch szlaków – jednym bardzo aktywnym, drugim bardziej kontemplatywnym. Myślę, że oni łączą w sobie te elementy, których szukałem. To życie w pewnym twórczym dobrym napięciu.

Jaka jest w praktyce rola przeora konwentu? Wiadomo, że to taki szef, ale czy ma jakąś rzeczywistą władzę?

Dominikanie są zakonem, który raczej stawia na współodpowiedzialność. Tu we Wrocławiu jest 15 braci, więc 15 pomysłowych zakonników z wizjami duszpasterstwa, życia klasztornego, Kościoła i świata. Oni muszą się dogadać, znaleźć wspólny mianownik w postaci przeora, który pomoże im różne pomysły realizować w harmonii. Mamy braci, którzy pracują w różnych miejscach Wrocławia. Jeden brat jest psychologiem w szpitalu, inny jest inżynierem i pracuje w firmie energetycznej, jeszcze inny jest wykładowcą na Politechnice. Jest kilku braci, którzy są terapeutami. A więc prezentujemy bardzo różne sposoby wychodzenia do świata. Przeor musi to ogarnąć, moderować, ocenić, czy to ma sens, czy wspólnota dobrze odpowiada na potrzeby Kościoła tu i teraz.

Jakie wyzwania stoją przed przeorem we Wrocławiu obecnie?

Na pewno mierzymy się z trudną historią związaną z naszym współbratem Pawłem M. Ciągle w mieście żyją jego ofiary i próbują się odnaleźć w rzeczywistości. Pada pytanie, które muszę sobie zadawać: co my jako dominikanie zrobiliśmy, żeby naprawić te szkody i zapobiec przyszłym krzywdom? Na szczęście w tej chwili sprawa jest rozpracowywana przez ekspertów ze specjalnej komisji złożonej ze świeckich i duchownych, która – jak ufam – pomoże nazwać krzywdy i uzdrowić dawne rany.

Poza tym pracę duszpasterską utrudnia wciąż pandemia.

Mam nadzieję, że pandemia się wkrótce skończy i otworzymy szeroko drzwi kościoła. Pytanie: czy ktoś przez te drzwi będzie chciał wejść? Mamy klasztor w centrum wielkiego miasta. Nie prowadzimy lokalnej parafii, ale jesteśmy miejscem, gdzie trafiają bardzo różni ludzie. To tworzy szansę, ale i sprawia trudność. Chcemy pomagać wiernym odnaleźć się w popandemicznej rzeczywistości. Niewątpliwie trzeba zdefiniować nowe cele i opracować strategie duszpasterskie.

Czy nie ma Ojciec wrażenia, z powodu ujawnienia skandalu z udziałem o. Pawła M., że jako następny przeor wpadł Ojciec w niezłe bagno, które trzeba teraz posprzątać, czyli m.in. odbudować zaufanie do dominikanów we Wrocławiu?

Zegar dominikańskiej demokracji ciągle tyka. We Wrocławiu trzeba było wybrać nowego przeora, po dwóch kadencjach o. Wojciecha Delika, a zatem czas wyborów był niezależny od skandalu. Aczkolwiek to pytanie, które Pan zadał, nasunęło mi się, gdy otrzymałem propozycję. Czysto po ludzku to nie jest nic łatwego wchodzić w taką sytuację. Ale nie po to codziennie potwierdzam sobie od tylu lat wybór dominikańskiej drogi, żeby było tylko przyjemnie. Przeszedłem proces rozeznawania, pytania na modlitwie, czy mam w sobie na tyle siły, by sprostać zadaniu. I pojawiła się odpowiedź uspokajająca, że właściwie nie ja mam to osobiście naprawiać. Sprawę Pawła M. bada komisja, prokuratura, to jest nasz wspólny wysiłek – polskich dominikanów, a także pomocnych świeckich. Mimo ludzkiego lęku przed owym „bagnem” przekonał mnie fakt, że osobiście od ponad 20 lat wierzę w pomysł św. Dominika na zakon, i że ten jego pomysł mimo naszych różnych niewierności – jak też mimo wielkich grzechów – ma w sobie nadal więcej dobra i jest wart, by o niego zawalczyć.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama