Nowy numer 38/2021 Archiwum

Poświęć kilka chwil

Blisko 80 pensjonariuszy Ośrodka Świętego Jerzego we Wrocławiu prowadzonego przez siostry boromeuszki potrzebuje… towarzystwa. Przedpandemiczni wolontariusze się wykruszyli, dlatego poszukiwani są nowi.

Za pensjonariuszami placówek opiekuńczo-leczniczych i domów opieki bardzo trudny okres. Ze względów epidemicznych przez długi czas możliwość wejścia do takich ośrodków osób postronnych była ograniczona, a nawet niemożliwa.

Sytuacja jednak się bardzo poprawiła i mieszkańcy znów mogą liczyć na odwiedziny. Warunki są dwa. Pierwszy: muszą się znaleźć ci, którzy zechcą poświęcić im trochę swojego czasu, drugi: każdy wolontariusz musi być zaszczepiony przeciwko COVID-19.

Jesteś oczekiwany

Pani Ania mieszka w ośrodku prowadzonym przez siostry boromeuszki już trzy lata. Z tęsknotą wspomina czas, gdy przychodzili do niej wolontariusze. – Wszystko zatrzymał covid. My byliśmy zamknięci przez długi czas, później można było do nas przyjść tylko na pół godziny raz w tygodniu. Dopiero od połowy czerwca ośrodek znów jest otwarty – mówi. Zaznacza, że większość jej koleżanek i kolegów chętnie spotkałaby się z kimś spoza ośrodka. – Byłoby miło, gdyby takie osoby opowiedziały nam, co się dzieje na świecie, i podzieliły się najnowszymi plotkami – dodaje ze śmiechem. Całkiem poważnie podkreśla, że takie wizyty to największe urozmaicenie codzienności. – Najmilej wspominam wizytę przedszkolaków. Po Mszy św. odegrały przygotowane przedstawienie. Dzieci były bardzo przejęte, ale i zmobilizowane. Pamiętam, że pięknie zatańczyły poloneza – opowiada.

Od ośmiu miesięcy w Ośrodku Świętego Jerzego jest pani Maria. Sama o sobie mówi, że włada biegle kilkoma językami obcymi. Ma jednak problem z pamięcią i często zapomina podstawowych słów. – Takie rozmowy z wolontariuszami to, poza czystą przyjemnością, również ćwiczenie pamięci – wyjaśnia. Natomiast pani Basia, która dopiero od dwóch miesięcy mieszka w tym miejscu, przyznaje, że bardzo bała się przeprowadzki. – Myślałam, że to koniec świata, ale jestem zadowolona. Spotkałam tu zupełnie nowych znajomych, a opieka jest bardzo dobra. Jedyne, co mi doskwiera, to nadmiar wolnego czasu, który pozostaje niewykorzystany – przekonuje. – Pewnie są różne osobowości, ale każdy potrzebuje kontaktu z innymi osobami. Spotkania z wolontariuszami byłyby dla nas na pewno wielkim ubogaceniem.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama