Wszystkie najważniejsze wydarzenia historii zbawienia miały miejsce w górach, dlatego tam szukamy obecności Pana Boga - mówi ks. Marcin Werczyński, prefekt MWSD i organizator obozu powołaniowego. Podkreśla, że wysiłek związany ze zdobywanie mniejszych lub większych szczytów pozwala odkrywać również swoje wnętrze.
- Oczywiście wybieraliśmy szlaki w zależności od naszych fizycznych możliwości, ale w sensie rozważań każdego dnia towarzyszyła nam inna góra biblijna - zaznacza. Najpierw była Góra Błogosławieństw, następnie Góra Ararat - góra oczekiwania Noego na to, aż opadną wody potopu, a w kolejnych dniach: góra w krainie Moria, czyli góra oczyszczenia serca Abrahama z przywiązania do Izaaka; Góra Synaj, czyli góra przymierza - Mojżesz odłącza się od Izraela, by nawiązać relację z Panem Bogiem; Góra Nebo - góra śmierci Mojżesza, z której widzi Ziemię Obiecaną, ale do niej nie wchodzi, oraz Góra Tabor - góra przemienienia.
Zobacz zdjęcia i czytaj dalej poniżej:
- Codziennie przeżywaliśmy Mszę św. i konferencję, która nawiązywała do kolejnych biblijnych gór oraz do wydarzeń dnia, a także adorację Najświętszego Sakramentu - dodaje ks. Marcin.
W obozie wzięło udział czterech mężczyzn chcących rozeznać swoje powołanie oraz dwóch kleryków MWSD. - Zainteresowanie może nie jest bardzo duże, ale nie chodzi o frekwencję. O tym, że jest to potrzebna inicjatywa świadczy skuteczność. Większość uczestników poprzednich edycji jest dziś w seminarium. Ci klerycy, którzy wzięli udział w tegorocznych rekolekcjach, to "dzieci" poprzednich obozów.
Patronem obozu powołaniowego był człowiek gór - bł. Pier Giorgio Frassati.









