Nowy numer 37/2021 Archiwum

Człowiek, który wygrał wojnę

Jako mała dziewczynka Barbara otrzymała obrazek św. Maksymiliana, który jakoś szczególnie poruszył jej serce. Po latach, dokładnie w dzień jego urodzin… złamała nogę – co miało wpływ na jej późniejsze losy. Dziś należy do instytutu noszącego imię męczennika z Auschwitz.

Obrazek był biało-czarny, ze św. Maksymilianem, ale także z górą Fudżi i ze św. Tereską od Dzieciątka Jezus, która była wielką ulubienicą świętego. Do dziś pamiętam, jak się modliłam przed tym obrazkiem – wspomina. Potem święty na różne sposoby pojawiał się w jej życiu. Złamana noga pod koniec studiów, dokładnie 8 stycznia, w dzień urodzin św. Maksymiliana, a potem rehabilitacja uruchomiły ciąg wydarzeń, które nadały kierunek życiu młodej absolwentki, od wielu lat wrocławianki.

80 lat temu

Barbara przez pewien czas związana była z Ruchem Focolari, potem ktoś powiedział jej, że do Polski przyjechały Misjonarki Niepokalanej Ojca Kolbego. Skontaktowała się z nimi. Jedna rozmowa z założycielem instytutu wystarczyła, by nabrać pewności, że to jej droga. – Nasz założyciel, o. Luigi Maria Faccenda OFM Conv, był włoskim franciszkaninem konwentualnym, jak św. Maksymilian M. Kolbe – opowiada. – Święcenia kapłańskie przyjął 18 maja 1944 r., dokładnie w dzień bitwy pod Monte Cassino. Podkreślał zawsze związek z Polską. Jako bardzo schorowany, nie mógł służyć na dalekich misjach, o których marzył. W zakonie powierzono mu troskę o Rycerstwo Niepokalanej. By lepiej poznać założyciela tego dzieła – św. Maksymiliana, postanowił przyjechać do Polski. Barbara opowiada o spotkaniu franciszkanina z prymasem Stefanem Wyszyńskim, które zapoczątkowało ich głęboką przyjaźń. O. Luigi mógł już wtedy usłyszeć o tzw. Ósemkach, świeckim instytucie życia konsekrowanego, którego współzałożycielem był prymas (dziś Instytut Prymasa Wyszyńskiego). Taka idea okazała się pomocna i w jego działalności, ponieważ przy Rycerstwie Niepokalanej zaczęło się gromadzić coraz więcej młodych dziewcząt, które chciały całkowicie poświęcić swoje życie Bogu. – Nasz instytut, Misjonarki Niepokalanej Ojca Kolbego, o. Luigi założył w Roku Maryjnym – 1954 – po spotkaniu z prymasem Wyszyńskim – mówi Barbara. – Potem co jakiś czas przyjeżdżał do Polski, zawsze odwiedzając Auschwitz i celę św. Maksymiliana. Często w niej medytował. Twierdził, że „cela Maksymiliana mówi”; że on tu słyszy głos ojca Kolbego. Mija dokładnie 80 lat od czasu, gdy 14 sierpnia 1941 r. franciszkanin oddał w obozie życie.

Przestrzeń pamięci

Koło Bolonii, tłumaczy Barbara, powstało miasteczko Niepokalanej – jak gdyby mały Niepokalanów. Instytut zaczął żyć na wzór św. Maksymiliana duchowością maryjną i misyjną. Jego członkinie wyruszyły z czasem na placówki w Argentynie, w Boliwii. Pewien franciszkanin zachęcił o. Luigiego, by posłał je także do Polski, do miejsca, gdzie Maksymilian zdobył „czerwoną koronę” – koronę męczeństwa. Akurat wtedy franciszkanie rozpoczynali budowę kościoła i klasztoru w Harmężach, w pobliżu KL Auschwitz-Birkenau. Obecnie funkcjonuje tam Centrum św. Maksymiliana – miejsce pamięci o tym, co wydarzyło się w obozie, ośrodek rekolekcyjny, przestrzeń modlitwy i krzewienia wiedzy o życiu franciszkańskiego męczennika. To tu swoją służbę pełnią także Misjonarki Niepokalanej Ojca Kolbego (choć oczywiście na co dzień wiele z nich, jak Barbara, żyje w różnych środowiskach). – Może się najpierw wydawać, że to miejsce smutne. Nie, ono pokazuje, że – jak twierdził Maksymilian – „tylko miłość jest twórcza”, nawet w takiej otchłani zła i nienawiści może rozkwitać – mówi Basia. – Nasz założyciel przytaczał słowa prymasa S. Wyszyńskiego: „Czas to miłość”. Mówił: „Odwagi w miłości!”, „Miłość to motor, który wszystko porusza”. Przypomina, że w Auschwitz, w celi Maksymiliana, modliło się trzech papieży (Benedykt XVI 28 maja, akurat w dzień, gdy o. Kolbe przybył do obozu). – Św. Jan Paweł II nazwał to miejsce „Golgotą naszych czasów”. Jezus zwyciężył miłością na Golgocie i tak też było ze św. Maksymilianem. To człowiek, który wygrał wojnę. Miłością – przywołuje Basia papieskie myśli. W ośrodku można zobaczyć m.in. obraz, na którym widać mamę męczennika, trzymającą w dłoniach ostatni list, jaki do niej napisał z obozu 15 czerwca 1941 r. Znalazły się tam słowa: „Bóg jest w każdym miejscu i z ogromną miłością patrzy na wszystkich i na wszystko”.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama