Nowy numer 47/2022 Archiwum

Postać Maryi zwraca uwagę na trzy słowa: wiara, służba, wierność

W cysterskiej parafii pw. Wniebowzięcia NMP w Henrykowie Mszę św. odpustową 15 sierpnia odprawił bp Jacek Kiciński. Uroczystości towarzyszył festyn.

Do klasztoru Księgi Henrykowskiej przy pięknej pogodzie zawitały tłumy. To z powodu odpustu w parafii cysterskiej pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny.

- Zatrzymajmy się w dziś przy trzech ważnych słowach: wiara, służba i wierność. One są bardzo istotne w dzisiejszym świecie, w którym doświadczamy kryzysu wiary, w którym służba drugiego człowieka staje się czymś niemodnym, a wierność została zamieniona na styl życia na próbę - mówił w homilii bp Kiciński.

Maryja pokazuje nam, co stanowi fundament wiary. Wiara rodzi się ze słuchania słowa Bożego, a nie ludzkiego. Umacnia się poprzez modlitwę, a rozszerza poprzez świadectwo naszego życia. Ojcowie Kościoła mówią, że aż całe niebo zmilkło, co powie Maryja przy zwiastowaniu. A Ona mówi: "Oto ja, służebnica Pańska". Tym samym ukazuje nam istotę wiary: bezwarunkowe zawierzenie.

- My, kiedy otrzymujemy jakąś propozycję, myślimy: "A co ja będę z tego miał?". Zobaczmy, że Maryja nie postawiła Bogu ani jednego warunku. A po ludzku miała już swoje plany i marzenia. Ona pokazuje, że Pan Bóg nigdy nie niszczy ludzkich planów, ale oczyszcza je, ukierunkowuje i nadaje nowy sens ludzkiemu życiu. Życie Maryi to nieustanne dojrzewanie do pełni wiary. Ona również przeżywa chwile trudne. Przecież nie było miejsca w gospodzie, potem ucieczka do Egiptu... W tym wszystkim cechuje ją wiara przeżywana w codzienności, czyli zwyczajne proste zawierzenie. Wiara to nie tylko uniesienia i chwile zachwytu, ale czas codzienności - nauczał bp Kiciński.

Podkreślił, jak ważne jest rozważać to, co Bóg zrobił dla nas. Bo gdy przychodzą trudne chwile, jakiś kryzys, wtedy szybko o tym zapominamy. - Wiara przyjęta sercem prowadzi do postawy służby. Słowo Boże mówi: "Wiara bez uczynków jest martwa". Nie wystarczy, jak mówi Ojciec Święty Franciszek, wiara deklaratywna. Ona potrzebuje urzeczywistnienia w życiu codziennym. Dlatego po wypowiedzianym fiat Maryja idzie z radością i z pośpiechem do krewnej Elżbiety podzielić się radością zwiastowania - opowiadał biskup pomocniczy archidiecezji wrocławskiej.

Człowiek, który zostaje dotknięty miłością, nie jest w stanie jej zatrzymać dla siebie. - Niedawno przeszedłem Pieszą Pielgrzymkę Wrocławską i byłem świadkiem maleńkich dotknięć Pana Boga. Wtedy zapomina się o bólu i zmęczeniu, bo pojawia się radość, która promieniuje z serca - stwierdził biskup. Przybliżył wiernym pobyt Maryi u Elżbiety, która była w stanie błogosławionym. Maryja pomagała swojej krewnej, służyła jej. - Służba nie powinna być rozumiana jako upokorzenie i poniżenie. Wielkość człowieka mierzona jest umiejętnością pochylania się nad drugim. Postawa wiary przekształca się w postawę służby, a one rodzą wierność. Wierność to obecność - oświadczył kaznodzieja.

Maryja jest wierna do końca, a najtrudniejszy i najbardziej bolesny moment w jej życiu to scena pod krzyżem Chrystusa. Bóg nigdy nie zostawia człowieka samemu sobie, dlatego Jezus pamięta w swojej ostatniej godzinie o Matce. Mówi do Niej: "Oto syn Twój",  a do ucznia: "Oto Matka twoja".

- Te trzy słowa: wiara, służba i wierność są aktualne w dzisiejszym świecie. Wiara jest wymagająca, ale zakłada zaufanie, a dzisiejszy człowiek chce mieć wszystko jasne, oczywiste i logiczne. Jakże często współcześnie przewidujemy, przeprowadzamy symulacje, a tu nagle Pan Bóg zupełnie zmienia obraz tego świata - opisywał bp Jacek.

Żyjemy w społeczeństwie, w którym każdy chce wypaść dobrze w oczach drugiego. Dopiero zatrzymanie się, wsłuchanie się w serce drugiego człowieka odkrywa jego potrzeby. Ojciec Święty Franciszek mówi: "Szczytem miłosierdzia, jakie człowiek może okazać człowiekowi w dzisiejszym świecie, jest umiejętność poświęcenia czasu dla drugiej osoby". - Maryja pokazuje nam, jak znaleźć czas dla drugiego człowieka. Miała przecież mnóstwo innych spraw, była w stanie błogosławionym, a jednak dojrzała, że ktoś jest w większej potrzebie. Łatwo skupić się na sobie. Ile razy użalamy się nad sobą? - pytał bp Kiciński.

Kruchość relacji, jak mówi papież, traktowana jest jako postęp cywilizacji. Drugi człowiek jest mi potrzebny do momentu, w którym spełnia moje oczekiwania. - Dzisiaj na Dolnym Śląsku co czwarte małżeństwo ulega rozpadowi, a co trzecie przeżywa kryzys. Pytanie: co się stało z naszą wiernością? Wiernością w codzienności? Każda trudna sytuacja jest wyzwaniem, ale jeśli przepracujemy je po Bożemu, to one stają się mądrością naszego serca i życia - nauczał kaznodzieja.

Zachęcał, by spoglądając na Maryję, patrzeć na niebo, ale także na ziemię, ponieważ Matka Boża, żyjąc tu, na ziemi, prowadzi nas do nieba. - Niech ta uroczystość będzie wdzięcznością za łaskę wiary i niech nas zachęci do postawy służby oraz wierności - podsumował bp Kiciński.

Po Mszy św. rozpoczął się cysterski festyn.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy