Nowy numer 37/2021 Archiwum

Cichy, pokorny pracownik Winnicy Pańskiej

W archikatedrze wrocławskiej kapłani na czele z abp. Józefem Kupnym, rodzina, bliscy i znajomi pożegnali śp. ks. prał. Krystiana Hylę, długoletniego pracownika Metropolitalnego Sądu Duchownego.

Mszy świętej pogrzebowej przewodniczył metropolita wrocławski abp Kupny. Wraz z nim Przenajświętszą Ofiarę sprawowało kilkudziesięciu kapłanów, w tym koledzy kursowi zmarłego oraz współpracownicy z sądu.

- Był cichym pracownikiem winnicy pańskiej. Cichym, pokornym, który nie rzucał się w oczy. O wielkiej kulturze osobistej. Skromny, wielkiego serca. Wzór kapłana. Dlatego z takim bólem stoimy nad jego trumną. Przechowuję go w swoim sercu. Jesteśmy jedną rodziną, jesteśmy Kościołem. I każde odejście jednego z członków jest obumieraniem, ale oczywiście nie ma innej drogi do Boga jak przez śmierć. Nie tylko pokrewieństwo krwi, ale pokrewieństwo duchowe sprawia, że głęboko odczuwamy odejście każdego brata w wierze - mówił abp Józef Kupny.

- Życie i aktywne do końca posługiwanie kapłańskie ks. Krystiana Hyli koncentrowało się wokół Eucharystii, dlatego jego pogrzeb staje się bramą do wieczności także poprzez Eucharystię sprawowaną na ołtarzu katedralnym, przy którym pracował przed laty jako wikariusz - mówił w homilii ks. dr Bolesław Lasocki, pracownik metropolitalnego sądu.

Podkreślił, że trwające ponad pół wieku kapłaństwo śp. ks. Krystiana było nieustannym powstawaniem i oczyszczaniem się przez cierpienie z ludzkich słabości, aby móc nieustannie iść za najwyższym kapłanem Jezusem Chrystusem.

- Zanim ks. Krystian po maturze przybył tutaj na Dolny Śląsk, wszystko zaczęło się w rodzinnych Katowicach Panewnikach w cieniu bazyliki pw. Ludwika Króla i Wniebowzięcia NMP. Krystian Hyla Urodził się podczas okupacji niemieckiej w 1943 roku w rodzinie pielęgnującej religijność maryjną i tradycje patriotyczne. Dziadek uczestniczył w powstaniu śląskim, a wujkowie w powstaniu wielkopolskim - opowiadał ks. kan. Lasocki.

Wspominając swoje wczesne dzieciństwo z okresu powojennego śp. ks. Krystian mówił, że przecierpiał głód i chłód. Mimo to w jego relacjach o domu rodzinnym dominowała nuta pozytywna i wdzięczna Bogu oraz pracowitym rodzicom za domowy Kościół. Przy ołtarzu kościoła parafialnego i w rozmodlonym domu rodzinnym rodziło się jego powołanie kapłańskie, które rozeznawał i ugruntował w latach 1964-70 we wrocławskim seminarium.

- W swoim testamencie napisał, że ze czcią wspomina ks. bp. Józefa Pazdura i ks. inf. Stanisława Pietraszkę. Oni obaj byli przez nasze pokolenie kapłańskie szanowani i cenieni za stawianie wysokich wymagań popartych własnym życiem. Z wdzięcznością wspomniał także o słudze Bożym ks. Aleksandrze Zienkiewiczu - mówił kaznodzieja.

Po przyjęciu święceń kapłańskich w archikatedrze wrocławskiej w 1970 roku z rąk abp. Bolesława Kominka, ksiądz Krystian pełnił posługę w obecnej katedrze świdnickiej, potem we wrocławskiej katedrze, a następnie w parafii pw. św. Apostołów Piotra i Pawła w Oławie. Później zaczął pracę w Metropolitalnym Sądzie Duchownym, jednocześnie kończąc studia prawnicze.

Ks. Krystian pełnił rozmaite posługi, ale przede wszystkim przez 45 posługiwał w archidiecezjalnym trybunale m.in. jako audytor. Na emeryturze prowadził dalej procesy sądowe, co czynił do końca swoich dni. Przed laty dał się poznać jako przyjazdy katecheta, rzeczowy i konkretny kaznodzieja. W trybunale szybko zyskał opinię autora zwięzłych i konkretnych wyroków sędziowskich, niosąc rzetelną posługę i nadzieję poranionym sumieniom petentów sądowych. Był także spowiednikiem alumnów metropolitalnego seminarium.

- Przez 10 lat pełnił funkcję sióstr jadwiżanek, spłacają wielki dług wdzięczności siostrom, które przez wiele lat troszczyły się o chleb na seminaryjnym stole. Przez kolejne lata z oddaniem troszczył się wraz z siostrami nazaretankami o chleb dla kapłanów korzystających ze stołówki przy ul. Katedralnej 5, której był kierownikiem. Wszędzie tam gdzie posługiwał wnosił pracowitość, mądrość, zdrowy humor i radość. Kościół doceniał jego pracę przyznając mu kolejne  tytuły: kanonika i prałata - opisywał ks. dr Lasocki.

Jak zaznaczył, śp. ks. Hyla nie skarżył się na swoje dolegliwości zdrowotne. Tylko najbliżsi wiedzieli, jak cierpiał w skutek narastających schorzeń wieńcowych.

- Św. Paweł przypomina, że wszyscy podlegamy prawom przemijania i śmierci. Każdy człowiek odchodzi stąd doszczętnie oczyszczony ze wszystkiego, co tutaj zgromadził. Apostoł przypomina również o istnieniu prawa nowego dziedzictwa dzięki Chrystusowi, który nas usynowił, przez odkupienie. Jest to dziedzictwo w domu Ojca - stwierdził kaznodzieja.

W swoim testamencie śp. ks. prał. Hyla napisał:

Przepraszam za przykrości, które bliźniemu uczyniłem, urazy do nikogo nie chowam. Dziękuję Bogu i wszystkim bliźnim za dobro, którego doświadczyłem. Niech ksiądz arcybiskup ordynariusz zadecyduje, kiedy,  gdzie i przez kogo zostanę pochowany. Proszę o modlitwę. Mam nadzieję w miłosierdziu Bożym w domu Ojca niebieskiego

- Nie sądziłem, że w czasie mojej kadencji oficjała, będę musiał stanąć nad trumną najbliższego współpracownika, kolegi i przyjaciela. Kiedy ksiądz Krystian rozpoczynał swój urząd sędziego w 1988 roku, ja wtedy świeżo po studiach zostałem przyjęty na notariusza. I tak towarzyszyliśmy sobie wzajemnie przez tyle lat aż do ostatnich dni życia. W ostatnich tygodniach mówił, że jest słaby, podjął leczenie, ale Pan Bóg miał wobec niego inny plan. Kiedy w 2018 roku przeszedł na emeryturę, nie musiał już pracować, lecz na moją prośbę nadal pracował w sądzie. Był człowiekiem niezłomnej wiary, bezgranicznie oddany Kościołowi, wierny wobec pasterzy Kościoła. Był powiernikiem mojego sumienia i mojej duszy przez kilka lat. Miłosierny ojciec i łagodny sędzia - przemawiał na koniec modlitwy ks. kan. dr Bolesław Orłowski, oficjał metropolitalnego sądu

Zmarły kapłan spoczął na cmentarzu przy ul. Bujwida we Wrocławiu.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama