Mieszkam na odludziu. Umieszczam znaki. Jestem strasznym ogrem. To chyba dość, żeby mieć trochę prywatności!” – mówił o swoim bagnie tytułowy bohater filmu „Shrek”. Na środku tego nieprzyjemnego i ponurego miejsca było bajorko z błotem, a poza kilkoma krzakami nie było zbyt wiele roślinności. W Bagnie k. Obornik Śląskich jest niby podobnie, ale zgoła inaczej. Odludzie, piękna przyroda i staw, w którym nie brakuje kaczek i kolorowych ryb tworzą dobry klimat do złapania oddechu w pędzie życia. Bagno Shreka do czasu przybycia „bajkowej hałastry” było miejscem spokojnym i cichym. Wkrótce więcej szumu zrobi się również powstałym w centrum młodzieżowym i domu rekolekcyjnym ToTu. Bo tutaj nie chodzi o prywatność, a o relacje.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








