Nowy numer 20/2022 Archiwum

Męczennica ducha

Papież Franciszek 13 grudnia 2021 r. uznał heroiczność cnót s. Małgorzaty Banaś, nazaretanki przez lata pełniącej posługę w Nowogródku. Jedenaście zakonnic z jej wspólnoty zostało rozstrzelanych w 1943 r. Jej życie dobiegło końca w 1966 r.

Co wiąże s. Małgorzatę z archidiecezją wrocławską? Jej współsiostry nazaretanki, które na Ostrowie Tumskim prowadzą Dom Pomocy Społecznej, ale także sługa Boży ks. Aleksander Zienkiewicz, rektor nowogródzkiej fary i kapelan tamtejszych nazaretanek. To również za niego siostry ofiarowały swoje życie.

Misja ocalonej

W Nowogródku w latach 40. XX wieku trwał wojenny koszmar. Kiedy 18 lipca 1943 r. Niemcy aresztowali ponad 120 osób, nazaretanki ofiarowały Bogu swoje życie w ich intencji. „Mój Boże, jeśli potrzebna jest ofiara z życia, niech raczej nas rozstrzelają aniżeli tych, którzy mają rodziny – modlimy się nawet o to” – mówiła w imieniu 12-osobowej wspólnoty przełożona s. Maria Stella. Kiedy okazało się, że zagrożone jest też życie ks. Aleksandra Zienkiewicza – jedynego wówczas księdza w okolicy – siostry modliły się, aby Bóg zabrał raczej je niż kapłana. Tak się stało. 31 lipca wieczorem otrzymały wezwanie na niemiecki komisariat. Udało się tam ich jedenaście. Po drodze spotkały dwunastą – s. Małgorzatę Banaś, która dopiero wyszła ze szpitala po zakończonym dyżurze, ubrana w świecki strój. Przełożona poleciła jej wrócić do domu i zaopiekować się kapelanem, zatroszczyć się o farę. Nazajutrz rano, 1 sierpnia 1943 roku, rozstrzelano 11 nazaretanek. Wszyscy, za których ofiarowały swoje życie, przeżyli wojnę. Jan Paweł II beatyfikował siostry w 2000 r. Są czczone jako Błogosławione Męczenniczki z Nowogródka. Siostra M. Małgorzata od Serca Pana Jezusa Konającego w Ogrójcu jako jedyna z nowogródzkich sióstr ocalała. Zrozumiała, że wiąże się to z konkretną misją. Po długich poszukiwaniach w okolicznych lasach odnalazła miejsce pochówku rozstrzelanych zakonnic. Otoczyła opieką nowogródzką farę, zaczęła pomagać mieszkańcom, troszcząc się o ich kondycję duchową.

Korzenie Wujkowego dzieła

Maria Kuźniarz, która kilka lat temu wraz z mężem Ludwikiem w gronie ok. 40 pielgrzymów wyruszyła z Wrocławia do Nowogródka, wspomina, jaką serdeczną pamięcią otaczana jest tam s. Małgorzata. – Mieszkała w bardzo skromnych warunkach, przy zakrystii kościelnej – mówi. – Kiedy ksiądz musiał się ukrywać, prowadziła wspólne modlitwy, nabożeństwa, dbała o świątynię. Nazywana była „stróżem tabernakulum”. Dbała o wychowanie religijne dzieci, organizowała pomoc dla osób zesłanych na Sybir. – Dla nas, wychowanków ks. A. Zienkiewicza, „Wujka”, postać s. Małgorzaty jest bardzo ważna. Dzieło naszego duszpasterza wyrasta w jakiś sposób z ofiary sióstr z Nowogródka. Uważam, że byłoby wspaniale, gdyby „Wujek” i s. Małgorzata byli beatyfikowani jednocześnie – mówi pani Maria. – Nasze pielgrzymowanie tam było bardzo cenne. Wielka szkoda, że teraz kontakt z Białorusią jest tak utrudniony. Dodaje, że życie ostatniej z nowogródzkich nazaretanek to ofiara rozłożona na długie lata – nie mniejsza pewnie niż jedenastu męczenniczek. Sama s. Małgorzata powtarzała: „Męczeństwo ducha to powolne konanie – tego pragnęłam”. Siostra Małgorzata (Ludwika Banaś) urodziła się 10 kwietnia 1896 r. w Kleczy Dolnej koło Wadowic. Mając 20 lat, rozpoczęła pracę w szpitalu prowadzonym przez nazaretanki w Wadowicach, a w 1917 r. wstąpiła do zgromadzenia. Pracowała w placówkach zakonnych w Wadowicach, Stryju, Krakowie, Grodnie, Warszawie, a od 1934 w Nowogródku. Zmarła tam w 1966 r. po ciężkiej chorobie. Jej proces beatyfikacyjny rozpoczął się w 2003 r. Po uznaniu przez Stolicę Apostolską heroiczności jej cnót przysługuje jej tytuł Czcigodnej Służebnicy Bożej.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama