Nowy numer 20/2022 Archiwum

Najtrudniejsze jest słuchanie

– Synod ma sprawić, abyśmy wszyscy żyjący w parafiach stali się jeszcze bardziej współodpowiedzialni za Kościół – mówi ks. Adam Łuźniak, przewodniczący sekretariatu synodu w archidiecezji wrocławskiej.

Ks. dr Jacek Froniewski, kanclerz kurii metropolitalnej wrocławskiej, zaznacza, że z nadesłanych przez księży dziekanów poszczególnych dekanatów statystyk wynika, iż w zdecydowanej większości parafii naszej archidiecezji proces synodalny się rozpoczął i odbyły się już pierwsze spotkania.

– Liczba biorących w nich udział osób jest bardzo różna – od kilku do kilkudziesięciu uczestników. Na obecnym etapie najmniej relacji mamy z terenu samego Wrocławia – zaznacza. Przekonuje też, że żadne zmiany w Kościele nie dokonają się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Jesteśmy zaledwie na początku pewnego procesu – nawet jeśli tylko w części parafii coś się zacznie obecnie dziać, to będzie to inspiracją dla pozostałych, które – widząc owoce zaangażowania synodalnego u innych – poczują się mocniej zaproszone do włączenia się w synod.

Przebudować myślenie

Pracujący w diecezjalnym sekretariacie synodu mają świadomość, że statystyki to jeden aspekt, a realizacja założeń synodalnych to aspekt drugi. – Niedawno zostałem zaproszony do jednej z parafii, by podczas niedzielnych kazań opowiedzieć o założeniach synodu. Jednak na żadnej Mszy św. podczas ogłoszeń nie usłyszałem zaproszenia od proboszcza do udziału w jakimkolwiek spotkaniu. Okazało się, że robi się to tam „po swojemu”, zapraszając do dyskusji poszczególne grupy parafialne, ale nie tych, którzy nie są w żadnej z nich – opowiada ks. Froniewski.

Natomiast ks. dr Adam Łuźniak, wikariusz generalny archidiecezji wrocławskiej, zauważa, że w realizacji aktualnego synodu istnieje ryzyko kierowania się schematami stosowanymi dotychczas w procesie synodalnym. Polegały one na tym, że uczestnikom – którzy byli zwykle reprezentantami Kościołów lokalnych – stawiana była teza lub przedstawiane było określone zagadnienie do przedyskutowania, wypracowania określonych wniosków i propozycji rozwiązań. Do konsultacji zapraszani byli wybrani eksperci, mający określone rozeznanie w podejmowanej kwestii. – Tym razem mamy do czynienia z odmiennym sposobem realizacji: nie ma tu zagadnienia do rozwiązania, ale jest zaproszenie ze strony Ojca Świętego Franciszka – skierowane do wszystkich wierzących, a nawet do osób żyjących na peryferiach Kościoła – do refleksji nad tym, jak przeżywamy naszą wspólną drogę w Kościele, na ile doświadczamy Kościoła jako miejsca wspólnej drogi z Chrystusem i z braćmi – zaznacza.

Ksiądz Froniewski dodaje, że chyba najtrudniejsza do zaakceptowania jest właśnie zaproponowana metoda: to, co najważniejsze w tym synodzie, odbywa się w bezpośredniej relacji uczestników grup synodalnych – dzięki spotkaniom twarzą w twarz. – Absolutnie nie da się tego zrobić przez ankiety czy przez konsultację zawężoną do rady parafialnej i proboszcza. Chodzi o zaproszenie zwykłych parafian. Nawet jeśli przyjdą tylko niektórzy, to jednak wszyscy powinni mieć taką szansę – dodaje Ada Kwiatkowska pracująca w diecezjalnym sekretariacie synodu.

Duch Święty woła

O co więc chodzi w synodzie i dlaczego tak ważne jest, byśmy wzięli w nim udział w jak największej liczbie? – Z jednej strony chodzi o obudzenie Kościoła od dołu. Jakie będą tego owoce, nie jesteśmy w stanie przewidzieć – w każdej parafii mogą być inne. Wartością samą w sobie jest już to, że ludzie zaczną się spotykać. Tego coraz bardziej brakuje, a parafie stały się w świadomości wielu ochrzczonych miejscami usługowymi, w których brakuje doświadczenia wspólnoty – zauważa ks. J. Froniewski.

Drugim celem synodu na szczeblu diecezjalnym jest oczywiście przekazanie wniosków grup parafialnych najpierw do sekretariatu diecezjalnego, który przygotuje syntezę i przekaże ją dalej polskiemu episkopatowi. Następnie, poprzez etap kontynentalny, wnioski te staną się punktem wyjścia do prac Zgromadzenia Synodu Biskupów w Rzymie w październiku 2023. – Ważne jest, by już na etapie syntezy spisanej jako owoc pracy grup parafialnych troszczyć się o możliwie bogate przedstawienie osobistego zaangażowania uczestników – unikać streszczeń jedynie najczęściej pojawiających się opinii, ale znaleźć miejsce także dla głosów oryginalnych, stanowiących często bardzo cenny owoc działania Ducha Świętego. Warto podzielić się czymś, co jest wyjątkowe dla danej wspólnoty parafialnej – przekonuje.

Synod to w końcu wspólne rozeznawanie dróg, na które Duch Święty woła Kościół, ale też doświadczenie współodpowiedzialności za życie Kościoła i uczestnictwa w jego misji. Ksiądz Froniewski zaznacza, że odbył już kilka spotkań z ludźmi reprezentującymi środowiska, które nie były mu znane. Podkreśla, że czymś, co mógł im ofiarować, było najpierw słuchanie i próba zrozumienia ich motywacji. – Jeśli nauczymy się w ten sposób słuchać siebie nawzajem w parafiach, to jest szansa na głębokie pozytywne przemiany – dodaje.

Indywidualne podejście

Echa pierwszych tygodni prac synodu w diecezji skłaniają sekretariat do podjęcia dodatkowych działań. Na 29 stycznia zaplanowano spotkanie, które stworzy szansę na wymianę doświadczeń między różnymi parafiami tak, aby jego uczestnicy – przede wszystkim liderzy grup synodalnych (także ci, którzy dopiero podejmą to zadanie) – mogli wzajemnie się usłyszeć. Formularz zgłoszeniowy i szczegółowe informacje można już znaleźć na www.synod.archidiecezja.wroc.pl.

Czy są jakieś konkretne wskazówki, jak skutecznie zachęcić wiernych do udziału w synodzie? – Pewnie zależy to również od tego, jakie relacje ma ksiądz proboszcz z powierzonymi sobie ludźmi. Zapewne ważnym elementem jest tutaj dynamika życia parafialnego. W mniejszych wspólnotach łatwiej jest o rozmowę, bo ludzie się znają. W takim mieście jak Wrocław, gdzie jest większa anonimowość, jest to trudniejsze i księża proboszczowie będą zapewne szukać innych dróg dotarcia z zaproszeniem do mieszkańców parafii – zaznacza ks. A. Łuźniak.

Ada Kwiatkowska dodaje, że oprócz ogłoszeń parafialnych dobrą drogą jest zachęcenie zaangażowanych w parafię świeckich, aby zapraszali swoich znajomych. – To sposób sprawdzony w kilku parafiach. Spotkania nie muszą się odbywać zawsze w tym samym składzie – przekonuje. Dzieli się również wnioskami wynikającymi z cotygodniowych spotkań z przedstawicielami parafii i ruchów w sekretariacie diecezjalnym. – W czasie synodu uczymy się, jak być Kościołem dziś. Mamy szansę wypowiedzieć rzeczy piękne i trudne. Dzięki temu, że na spotkania przychodzą ludzie reprezentujący różne środowiska i grupy kościelne, możemy uczyć się różnych perspektyw i punktów widzenia. Prawdopodobnie gdyby nie synod, przedstawiciele niektórych wspólnot i grup kościelnych nie mieliby szansy nawzajem się posłuchać i podzielić swoim rozumieniem i przeżywaniem Kościoła.

– Dzięki takim spotkaniom rodzą się nowe inspiracje – zaznacza ks. Froniewski i dodaje: – Najtrudniejsze jest właśnie nauczenie się słuchania. Ludzie mają dla siebie nawzajem często gotowe odpowiedzi, tymczasem najpierw trzeba słuchać, by odkryć, że drugi człowiek nosi w sobie zawsze coś wartościowego i ma do powiedzenia coś, co jest szansą ubogacenia innych.•

Synod to nie parlament

abp Józef kupny metropolita wrocławski:

– Kiedy Ojciec Święty Franciszek inaugurował synod, byłem w Rzymie. Papież, wyjaśniając nam istotę tego, co nazywamy synodalnością i działaniem Ducha Świętego, odwołał się do synodu poświęconego Amazonii. Powiedział, że wówczas na spotkania synodalne przyjechali biskupi i świeccy z gotowymi planami i pomysłami na to, jakie decyzje powinny zostać podjęte na synodzie. Ponieważ w tamtym regionie świata odczuwalny jest brak kapłanów, a zatem nie wszyscy mają możliwość przystępowania do sakramentów, jednym z pomysłów była prośba do Ojca Świętego o zniesienie celibatu i udzielanie święceń prezbiteratu żonatym mężczyznom.

Papież opowiadał: „Usiedliśmy razem i po prostu zaczęliśmy siebie słuchać, każdy mógł się wypowiedzieć”. W pewnym momencie ktoś zapytał, czy w związku z tym, że w Amazonii nie ma kto głosić Ewangelii, są tam obecni świeccy katechiści, bo w Afryce ta praca opiera się właśnie na nich i to oni pomagają kapłanom. Biskupi z Amazonii odpowiedzieli, że katechistów nie ma. Ktoś inny zapytał o stałych diakonów. Okazało się, że także tej posługi nikt tam nie pełni. Kiedy zapytano o seminarium duchowne przygotowujące do kapłaństwa kandydatów wywodzących się z miejscowej ludności, także okazało się, że ono nie funkcjonuje. Wówczas Ojciec Święty zaznaczył, że takie seminarium należy reaktywować i zapraszać do niego młodych mężczyzn, którzy będą chcieli posługiwać w Amazonii. Zwrócił przy tym uwagę, że chociaż uczestnicy synodu przyjechali z gotowym planem, to jednak Duch Święty wskazał na inne rozwiązania: zatroszczyć się o świeckich katechistów, diakonów, seminarium.

Papież przyznał, że modlił się, prosząc o dar rozeznania, ale nie czuł wewnętrznego przekonania co do konieczności udzielania święceń żonatym mężczyznom, choć głosowanie wskazało, że większość uczestników synodu jest za takim właśnie rozwiązaniem. Synod to nie parlament i nie ma nic wspólnego z procedurami demokratycznymi oraz głosowaniem za taką czy inną uchwałą. Tu prowadzi Duch Święty. Pewnie mamy nadzieje związane z synodem trwającym w naszych diecezjach. Być może mamy już gotowe recepty i rozwiązania dla różnych problemów. Jednak chcę was prosić, żebyście się dali prowadzić Duchowi Świętemu, otworzyli się na Jego natchnienia, modlili się o Jego światło. Gromadząc się, nie zakładajmy z góry, co chcemy zrobić. Przychodzimy po to, by wsłuchiwać się w to, co Duch Święty ma nam do powiedzenia.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama