Nowy numer 20/2022 Archiwum

Ojciec dla ojców

W archidiecezji wrocławskiej trwa peregrynacja relikwii bł. ks. Michaela McGivneya.

Pierwszym przystankiem była wrocławska parafia pw. św. Franciszka z Asyżu, w której funkcjonuje rada Rycerzy Kolumba – zakonu dla świeckich mężczyzn, założonego przez amerykańskiego kapłana żyjącego w XIX w. Mszy św., podczas której wprowadzone zostały relikwie, przewodniczył ks. Adam Łuźniak, wikariusz generalny archidiecezji wrocławskiej.

Nawiązując do liturgii słowa, podkreślił, że napięcie między tym, co stare i tradycyjne, a tym, co nowe, w każdej społeczności w jakiś sposób się zaznacza. Zachęcał, by w kontekście tej sytuacji zastanowić się nad rolą ojca w rodzinie i społeczności. – Dziś wydaje się, że mężczyźni są nastawieni na to, co nowe, na oderwanie od tradycji. A rolą ojca nie jest tylko wchodzenie w to, co nowe, ani też skupianie się tylko na tym, co stare. Ojciec jest tym kimś, kto ze swego skarbca wyciąga rzeczy nowe i stare, kto stoi na styku tradycji i nowości – tłumaczył. Jako trzeci wymiar ojcostwa ks. Łuźniak wymienił posłuszeństwo Bogu. – Ta męska siła ma swoje zakorzenienie w jeszcze większej sile, którą jest siła Stwórcy. I dopiero ojciec świadom tradycji, niebojący się przyszłości, który jest posłuszny Panu, jest w pełni dojrzały. Jest wyposażony do tego, by być katolickim ojcem w domu – mówił. Podkreślił, że ojcostwo jest w Kościele takim fundamentem, który pozwala przyjąć nowość w zdrowy sposób z całą siłą jej działania, ale i zintegrować, a nie anulować przeszłość. – Dlatego dzisiaj koncentrujemy się na postaci bł. Michaela McGivneya, bo w jego kapłańskiej postawie były skoncentrowane te trzy wektory. Miał świadomość, że był kapłanem katolickim, umiał patrzeć na nowe wyzwania i potrzeby swoich duchowych dzieci i był posłuszny Ojcu niebieskiemu – wiedział, że jego misja nie jest jego pomysłem. Był ojcem w tym wymiarze, do jakiego Kościół wychowuje każdego mężczyznę – w wymiarze ducha, emocji, postaw. Był oparciem dla ojców swoich czasów, którzy często się gubili. Stał się ojcem dla ojców – zaznaczył. Kaznodzieja przekonywał o potrzebie tej świadomości, że ojcowie katoliccy – stateczni, w każdym wieku, wyrastający z tradycji – są powołani, by otwierać się na przyszłość, ale przede wszystkim, by słuchać Pana. – Jeśli to nam się uda, będziemy w stanie zmienić społeczeństwo. I nie musimy być większością. Wystarczy mała trzódka. Wystarczy jeden świadomy ks. Michael, by zmienić środowisko jakiejś dzielnicy czy miasta. Wystarczy jeden świadomy swojego wezwania ze strony Pana i będzie się działo. Bo dobrze przeżywane ojcostwo jest fascynujące, a na dnie serca każdego mężczyzny leży potrzeba bycia ojcem: poczucie wzięcia odpowiedzialności za kogoś, poczucie, że jestem kimś, i poczucie, że się działa z czyjegoś mandatu. To jest zaraźliwe, bo to coś, co odpowiada na potrzeby męskiego serca. I bardzo dobrze, że dziś spotykamy się wokół postaci, która nas inspiruje – puentował.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama