Nowy numer 38/2022 Archiwum

Uchodźcy wojenni u wrocławskich dominikanów

Dominikanie udostępnili skrzydło gościnne klasztoru dla grupy Ukraińców, którzy uciekli ze swojej ojczyzny przed tragedią wojny. - Hasztagi i nakładki wyrażające solidarność są dobre, modlitwa jest ważna, ale w tej sytuacji trzeba także przejść do czynów - mówi o. Łukasz Miśko OP, przeor wrocławskiego konwentu św. Wojciecha.

W dominikańskim klasztorze w centrum Wrocławia zamieszkali uchodźcy z Ukrainy.

- W klasztorze pracuje pani, która pochodzi z Donbasu. Jej córka z kolei jest wolontariuszką-aktywistką we wspólnocie ukraińskiej w naszym mieście. Zapytaliśmy ich po prostu, czy w tej sytuacji możemy jakoś pomóc i okazało się, że możemy - opowiada "Gościowi Niedzielnemu" o. Łukasz Miśko.

Do kiedy Ukraińcy zostaną w klasztorze? Nie wiadomo. Propozycja zakonników jest bezterminowa.

- Trudno im stawiać pytanie: "A jakie macie plany?". To zupełnie nie ten moment. Wiedzą, że mogą u nas zostać, dokąd potrzebują. Na pewno sytuacja jest dynamiczna. Zdajemy sobie sprawę, że nie proponujemy luksusów. Przeznaczyliśmy naszą przestrzeń gościnną na pomoc obywatelom Ukrainy. Dostają osobne pokoje i mają części wspólne jak kuchnia, czy łazienki, więc dajemy im odrobinę prywatności, choć nie są to warunki stricte do długotrwałego mieszkania. Staramy się jak możemy - mówi o. Łukasz.

Jeśli ktoś chce pomóc dominikanom w utrzymaniu uchodźców, może na ten cel złożyć ofiarę w puszce św. Antoniego przy wejściu do zakrystii lub przez stronę klasztoru z dopiskiem "uchodźcy u Wojciecha".

- Niezależnie od tego, czy konflikt potrwa tydzień, miesiąc czy rok, mamy obowiązek modlitwę przekuwać na działanie. Hasztagi i nakładki  w mediach społecznościowych wyrażające solidarność są dobre, modlitwa jest ważna, ale w tej sytuacji trzeba także przejść do czynów. To nasz obowiązek i co do tego we wrocławskim klasztorze jesteśmy zgodni - mówi o. Miśko, który pochodzi z Przemyśla i ze względu na swoje kontakty pomaga i koordynuje różne akcje pomocowe także na Podkarpaciu.

- Frontów do pomocy jest wiele. My mamy przestrzeń klasztorną, więc chcemy ją wykorzystać. Wiemy, że nie wszyscy dysponują takimi warunkami, ale takie miejsca jak parafie, klasztory i różne instytucje poprzez ręce wolontariuszy mogą się zmienić w tymczasowe domy dla uchodźców - bezpieczne miejsca schronienia - opisuje przeor wrocławskich dominikanów.

Apeluje, by zainteresować się i zaangażować się w możliwy dla siebie sposób w pomoc. Jeśli ktoś jest gotowy, by przyjąć kogoś u siebie, może taką gotowość zgłosić w kościele św. Wojciecha na pl. Dominikańskim po Mszy św. w zakrystii. Dominikanie skontaktują go z jedną z organizacji koordynujących mieszkania dla uchodźców we Wrocławiu.

Oprócz tego studenci z DA Dominik organizują zbiórkę rzeczy, które zostaną dostarczone do punktów przyjmujących uchodźców na polskiej granicy. Potrzebne są koce, śpiwory, ręczniki, prześcieradła, środki chemiczne i artykuły higieniczne, artykuły dla dzieci oraz odzież damska i dziecięca. Rzeczy w dobrym stanie można przynosić do biura klasztoru w niedzielę w godz. 18-20 oraz w tygodniu w godz. 10-20.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy