Nowy numer 26/2022 Archiwum

Wiara w zwycięstwo nie słabnie

Wrocław był ostatnim przystankiem w pielgrzymce braci z Taizé po Europie Środkowej i do Ukrainy.

W naszych sercach w Taizé cały czas czujemy ogień ostatniego spotkania europejskiego, które odbyło się tutaj we Wrocławiu. Wiemy, że tegoroczne ESM będzie inne, że młodzież Ukrainy nie będzie mogła przyjechać i wziąć w nim udziału jak kiedyś.

Dlatego skoro młodzi Ukraińcy nie mogą przyjechać do nas, my postanowiliśmy pojechać do nich – mówił do młodych zgromadzonych w katedrze greckokatolickiej pw. Świętych Wincentego i Jakuba brat Maciej z Taizé. To w tym symbolicznym miejscu odbyła się modlitwa śpiewami z Taizé w intencji pokoju.

Refleksje nad solidarnością

Modlitwę poprzedziło wydarzenie „Czym jest solidarność w czasach konfliktu?”. Spotkanie odbyło się w formie dialogu publicznego i zostało zorganizowane przez Fundację Dom Pokoju. W Centrum Duszpasterskim Archidiecezji Wrocławskiej zebrało się 20 osób różnych profesji, by podzielić się swoimi refleksjami dotyczącymi solidarności w trudnych czasach pandemii, kryzysu migracyjnego na granicy z Białorusią i wojny w Ukrainie. Różnorodność głosów pokazała, że solidarność można postrzegać na wielu płaszczyznach – osobistej, instytucjonalnej, społecznej, ale również emocjonalnej. Uczestnicy spotkania zgodzili się także, że solidarność to wznoszenie się ponad własne interesy, choć nie jest zupełnie bezinteresowna. Wypowiadający podkreślali wymiar społeczny i wspólnototwórczy solidarności. Zauważyli, że na co dzień nie mówimy o solidarności, a termin ten pojawia się w związku z sytuacjami kryzysowymi i dotyczy współodpowiedzialności za słabszych, uboższych, mających kłopoty, których sytuacja wymaga poniesienia jakichś kosztów, by wydźwignąć ich z kryzysu. Zastanawiano się również, czy solidarność nie jest postawą, która w naszych czasach się wypala, oraz co może być paliwem dla jej podtrzymywania. Doświadczeniem przyjmowania migrantów i życia z nimi dzielił się brat Maciej z Taizé. Podkreślił, że kluczowe jest budowanie relacji z konkretnymi ludźmi. Tylko gdy jest się otwartym na konkretną osobę, jej historię, można zrozumieć jej dramat i potrzeby. Zwrócił uwagę, że wtedy na pierwszy plan wysuwa się człowiek, a nie jego wiara, kultura, z której się wywodzi, czy narodowość.

Przyjadą po zwycięstwie

Brat Maciej w rozmowie z „Gościem” przyznał, że kilkunastodniowa pielgrzymka po Europie pozostawiła w nim ślad. – Codziennie inne miasto, inni ludzie, a co za tym idzie codziennie inny uśmiech, ale też inne łzy – mówi. Zwraca uwagę na relacje, które zawiązały się pomiędzy uchodźcami a gospodarzami. – Klimat i serce zawsze są takie same. Różne są natomiast warunki, zależące od wielkości miejscowości, które odwiedzaliśmy. Inaczej wygląda to w Pradze czy Bratysławie niż w takich miastach jak Ołomuniec czy Pruskie, gdzie franciszkanie oddali na potrzeby uchodźców swój stary klasztor – zauważa. – Odwiedzaliśmy wszystkie te kraje, by obserwować i rozmawiać, a dalej świadczyć o tym, co widzieliśmy, innym – najpierw naszym braciom w Taizé, a następnie tysiącom młodych, którzy odwiedzają latem naszą miejscowość. Zakonnik zauważa wielką wdzięczność, jaką Ukraińcy czują wobec tych, którzy ich przyjęli. – Naszą pielgrzymkę odbywaliśmy we trzech – Francuz, Niemiec i Polak. Gdy przedstawialiśmy się napotkanym osobom, towarzyszyło mi niezwykłe uczucie, którego nigdy przedtem nie doświadczyłem. Gdy powiedziałem, że jestem z Polski, w oczach rozmówców pojawiały się łzy, było ściskanie, przytulanie i dziękowanie po stokroć. Ta wdzięczność jest olbrzymia – przyznaje. Brat Maciej dzieli się również refleksją, która powinna być inspirująca dla każdego. Czymś, co bardzo go poruszyło, jest wiara Ukraińców w wolny, niepodległy kraj, w zwycięstwo, w to, że można żyć tak, jak się chce, tak jak było przed wojną. – W każdym miejscu w Ukrainie, gdy rozmawialiśmy z nimi, zapraszając ich do  Taizé i na spotkania europejskie, wszystko oczywiście odkładali na przyszłość. Nie używali jednak słów „kiedyś”, „później”. Na każde takie zaproszenie odpowiadają tak samo: „po zwycięstwie”. Ta wiara, że wojna się skończy, a oni wrócą do siebie i będą odbudowywać swój kraj, jest niesamowita – podkreśla.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama