Nowy numer 32/2022 Archiwum

Seminaria się łączą

Od nowego roku akademickiego klerycy z Legnicy i Świdnicy będą uczyć się we Wrocławiu. Znak czasu? W mediach pojawiły się nie do końca prawdziwe informacje na ten temat.

Nie ma co ukrywać, że decyzja o łączeniu seminariów duchownych w ramach metropolii jest podyktowana mniejszą liczbą kandydatów do kapłaństwa. Warto jednak sprostować kilka „sensacyjnych” wiadomości.

To nie likwidacja

To nie abp Józef Kupny podjął decyzję o tym, że klerycy ze Świdnicy i Legnicy będą studiowali i odbywali formację we Wrocławiu. – Biskupi świdnicki i legnicki zwrócili się do metropolity wrocławskiego z taką inicjatywą, na którą zapytany przystał – mówi ks. dr hab. Rafał Kowalski, rzecznik Kurii Metropolitalnej Wrocławskiej. Jak dodaje, nie używałby terminu „likwidacja”, bo seminaria diecezji świdnickiej i legnickiej nadal funkcjonują. – Jeśli mamy posługiwać się terminologią świecką, właściwszym określeniem jest „zawieszenie działalności w danym mieście”. To poniekąd powrót do sytuacji, jaka na Dolnym Śląsku miała miejsce przed 1993 r. Wówczas także w seminarium wrocławskim studiowali i odbywali formację kandydaci do kapłaństwa, którzy później trafiali do różnych parafii na Dolnym Śląsku – tłumaczy ks. Kowalski. W budynku seminarium legnickiego będzie funkcjonować dom rekolekcyjny, natomiast w Świdnicy chętni do wstąpienia do seminarium z całego województwa odbędą rok propedeutyczny, czyli przygotowujący do dalszej formacji.

Kiedyś się rozłączą?

Jak opowiada ks. Rafał Kowalski, w formacji – podobnie jak w przypadku zdobywania wiedzy z różnych dziedzin – można mówić o pewnej optymalnej liczbie osób, która sprawia, że efekty takiego procesu są najlepsze. Wiemy, że jeśli jest zbyt wielu uczniów w klasie, dla ich dobra należy ją podzielić na mniejsze grupy. Kiedy z kolei liczba osób w danej grupie spada, wówczas trudno np. o efektywne przeprowadzanie ćwiczeń czy warsztatów. I dochodzi do połączenia. – Był czas, kiedy liczba kandydatów do kapłaństwa była odpowiednia, by sens miało funkcjonowanie trzech osobnych ośrodków: we Wrocławiu, Legnicy i Świdnicy. Dziś optymalnym rozwiązaniem jest połączenie ich w jeden. Kto wie – być może przyjdzie taki czas, kiedy dla dobra studiujących i wspólnot, w których mają oni w przyszłości posługiwać, znowu lepiej będzie stworzyć trzy osobne miejsca studiów i formacji? – zastanawia się rzecznik archidiecezji wrocławskiej.

Właściwie nic nowego

Decyzja o łączeniu seminariów na Dolnym Śląsku jest przedstawiana jako nowatorska, a nierzadko sensacyjna. – Tymczasem w Polsce (i nie tylko) funkcjonują seminaria międzydiecezjalne. Pomimo powstania nowych diecezji klerycy studiują razem. Zatem nie przecieramy nieznanych szlaków – oświadcza ks. Kowalski. Oczywiście zmniejszającej się liczby kandydatów do kapłaństwa nie można już tłumaczyć jedynie niżem demograficznym. Trzeba jasno powiedzieć, że ta sytuacja stanowi wyzwanie. Połączenie seminariów nie jest rozwiązaniem „kryzysu powołań”, lecz jego efektem, konsekwencją spadku liczby osób zgłaszających się do seminariów. – Przed nami jednak zadanie o wiele bardziej poważne i zapewne rozłożone w czasie. Co zrobić, by głos Boga docierał do młodego pokolenia? Trudność tego zadania polega m.in. na tym, że efektów nie da się zobaczyć natychmiast. Skutki mądrych decyzji będą zauważalne może za 10 czy 20 lat – analizuje kapłan. Spójrzmy też na całą sprawę od strony duchowej. – Kiedy czytamy historię zbawienia i przyjmujemy ją na poważnie, widzimy, że naród wybrany nie odnosił jedynie sukcesów. To nie było tak, że Izraelici wyszli z Egiptu i od tego momentu Jahwe usunął wszelkie kłody spod ich nóg – tłumaczy ks. Rafał. Pismo Święte pokazuje, że pewne wydarzenia, również po ludzku trudne, mogą być i są konkretnym głosem (a czasem i krzykiem) Boga, by coś zmienić, skorygować, poprawić. – W tym, co media nazywają „kryzysem powołań”, ja słyszę głos Pana Boga, który chce coś powiedzieć swojemu Kościołowi. I tu widzę główne zadanie dla pasterzy naszego Kościoła, by usłyszeć ten głos, właściwie go zinterpretować i za nim pójść. Bo wbrew pozorom takie czy inne decyzje administracyjne lub akcje rekrutacyjne nic nie dadzą, jeśli nie pójdziemy za głosem Tego, do którego ten Kościół należy – podsumowuje ks. Kowalski.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama