Nowy numer 32/2022 Archiwum

Żywy Kościół za kratami

Nie chodzi bynajmniej o klauzurowe siostry zakonne. Swoje spotkania z Bogiem za grubymi murami przeżywają także ludzie, których życie biegło bardzo krętymi drogami.

Biskup Jacek Kiciński 28 czerwca przewodniczył uroczystej Mszy św. w kaplicy więziennej w Wołowie. Podczas Eucharystii czternastu mężczyzn osadzonych w tutejszym Zakładzie Karnym przyjęło sakramenty. Jedna osoba została ochrzczona, dwie – łącznie z nowo ochrzczonym – przyjęły po raz pierwszy Komunię św., wszyscy zostali bierzmowani. – Bóg jest wierny miłości. Człowiek może zrezygnować z Niego, z drugiego człowieka, ale Bóg nigdy z nas nie zrezygnuje, walczy o nas do końca – mówił biskup Jacek.

Zdarza się, że właśnie tu, za kratami, Stwórca w tej rozgrywce odnosi zwycięstwo.

Witajcie w domu

Dawid, odświętnie ubrany, z przejęciem czekał na moment, gdy strumień chrzcielnej wody spłynie na jego głowę. Od chrzestnego otrzymał grubą, solidną świecę, którą zapalono od paschału. To w tej kaplicy zaczęła się jego droga do Chrystusa. Zaczął tu przychodzić, rozmawiać z ks. Stanisławem Małysą – proboszczem parafii pw. św. Wawrzyńca w Wołowie i kapelanem więziennym. – Były to naprawdę głębokie rozmowy. Zacząłem czytać Pismo Święte i świadomie zdecydowałem, że chcę być chrześcijaninem. Przedtem miałem jakiś wewnętrzny kontakt z Bogiem, pragnienie przynależności do wspólnoty Kościoła – wyjaśnia mężczyzna. W więzieniu ma spędzić jeszcze pięć i pół roku. – Widzę przed sobą perspektywę. Jeśli ten czas nie pójdzie na marne, nie wrócę tu – mówi, dodając, że uzyskał już zatrudnienie. Na razie w obrębie Zakładu Karnego (który współpracuje z firmą produkującą m.in. wiązki AGD), ale, co ważne, może wychodzić poza celę.

– Podjąłem decyzję o przystąpieniu do bierzmowania w dużej mierze pod wpływem dziewczyny, z którą mam stały kontakt. Planujemy wziąć ślub w 2025 r. – tłumaczy Robert, obok którego stoi narzeczona, wyraźnie wzruszona.

– Ja podjąłem decyzję sam z siebie. Zrodziła się w głębi duszy – wyjaśnia Karol. – Podczas odbywania wyroku, przede wszystkim dzięki ks. Stanisławowi, przejrzałem na oczy, otworzyłem się przed Panem Jezusem – mówi Bartek. Jest pewien, że sakrament bierzmowania wiele wnosi do jego życia już teraz, ale wiele też zmieni po wyjściu na wolność.

– Czy byłam zdziwiona, że przystępuje do bierzmowania? Spodziewałam się, że to prędzej czy później nastąpi, ale nie sądziłam, że w tym miejscu. Myślę, że wszystko zmierza ku dobremu. W ZK brat ma spędzić jeszcze półtora roku, prawie dwa ma za sobą. Teraz już z górki – dodaje Jowita, siostra Bartka, która ma stały kontakt z bratem – telefoniczny i w miarę możności podczas widzeń.

– Kościół to rodzina – powtarzał bp Jacek. Tego popołudnia zyskał nowego domownika i kolejne osoby obdarzone darami Ducha Świętego. – Jesteście jak czternastu apostołów – mówił. Fakt, dzięki takim osobom kolejni osadzeni zaglądają do więziennej kaplicy.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama