Nowy numer 38/2022 Archiwum

Filozofia musi poczekać

Nieznana dotąd fotografia Edyty Stein z czasu jej pobytu w Hranicach trafiła do Polski. Znalazł ją w jednym z niemieckich antykwariatów Dariusz Giemza – pasjonat historii, prowadzący w Kudowie--Zdroju Muzeum Skarbiec Ziemi Kłodzkiej.

Zdjęcie pochodzi z czasu, gdy przebywała na Morawach jako pielęgniarka z ramienia niemieckiego Czerwonego Krzyża w czasie I wojny światowej.

– Dojrzałem je przypadkowo. Fotografia była wystawiona na licytację. Została wykonana niedługo po przybyciu Edyty Stein do Hranic w 1915 r. – wspomina D. Giemza, który na różne sposoby upamiętnia pobyt przyszłej patronki Europy w Dusznikach-Zdroju. – Wśród pielęgniarek na zdjęciu dostrzegłem postać podobną do Edyty. Myślałem, że na 90 proc. to ona. Stwierdziłem, że nawet jeśli nie, to i tak zdjęcie ukazuje jej koleżanki. Po powiększeniu przypuszczenie się sprawdziło – potwierdziły to różne osoby zajmujące się Edytą Stein.

W walce z tyfusem

Kiedy wybuchła I wojna światowa, Edyta Stein była jeszcze studentką w Getyndze (kontynuowała tam studia filozoficzne po wyjeździe z Wrocławia). Na wieść o początku wojennej zawieruchy wróciła najpierw do rodzinnego miasta. „Gdy się wojna skończy, a ja ją przeżyję, dopiero wtedy będzie mi wolno powrócić do moich spraw osobistych” – wspominała tamten czas w „Dziejach pewnej rodziny żydowskiej”. Odbyła kurs pielęgniarski w szpitalu Wszystkich Świętych (przy dzisiejszym pl. Jana Pawła II we Wrocławiu) i oddała się do dyspozycji Czerwonego Krzyża. Początkowo nie otrzymała wezwania do służby, pracowała więc kilka tygodni w szpitalu we Wrocławiu, po czym wróciła do Getyngi i tam zdała egzamin państwowy. Gdy znów przyjechała do Wrocławia w styczniu 1915 r., zawiadomiono ją telefonicznie, że może podjąć służbę pielęgniarską w szpitalu w Hranicach na Morawach. Wyjechała tam 7 kwietnia 1915 r. – mimo sprzeciwu matki. „Usiłowała mnie więc odstraszyć, mówiąc, że żołnierze frontowi są zawszeni i zapchleni i sama padnę ofiarą tej plagi” – pisała Edyta. „Bałam się jej wprawdzie bardzo, ale jeżeli wszyscy żołnierze w okopach tyle od niej cierpią, dlaczego ja właśnie miałam się mieć lepiej?” Skierowana została najpierw na oddział tyfusowy, gdzie, jak pisze, trzeba było czasem „stoczyć zażartą walkę, by śmierci wyrwać ofiarę”. Pielęgniarki musiały rygorystycznie przestrzegać zasad higieny. Edyta miała do czynienia z pacjentami rozmaitych narodowości, także z Polakami. Gdy wieczorami miała wolną chwilę, pisała listy lub czytała – „Idee” Husserla albo Homera. Z czasem zaczęła pracować na sali operacyjnej („opanowałam dość dobrze proste zabiegi chirurgii wojennej” – pisze), potem na oddziale chirurgicznym. Bardzo sumiennie podchodziła do swoich obowiązków. „Nie wiedział (…), że filozof umie patrzeć lekarzom na ręce” – pisała, wspominając o chirurgu, którego zaniedbanie odkryła. Napomknęła również o polskich lekarzach. Jednego z nich upomniała z powodu niestosownego zachowania (ośmielił się złapać ją za rękę). Inny z kolei – pisze o nim „polski rycerz” – wybawił ją z kłopotliwej sytuacji podczas pewnego nazbyt swobodnego spotkania towarzyskiego.

W sąsiedztwie Wojtyłów

Po przyjeździe do Hranic panna Stein zastała – jak opisuje – trzy rozległe zabudowania. W czasach pokoju mieściła się tu szkoła kadetów, teraz działał szpital. – I tu pojawia się ciekawy wątek. W tym samym czasie w Hranicach przebywał Karol Wojtyła, ojciec przyszłego papieża. Kto wie, może się mijali, może nawet się spotkali, nie wiedząc oczywiście, jak w przyszłości potoczą się ich losy – zastanawia się Dariusz Giemza. Jak Wojtyła senior trafił – razem z rodziną – do Hranic? Mieszkał na terenie zaboru austriackiego, gdzie obowiązywała mężczyzn obowiązkowa służba wojskowa. Rozpoczął ją w 56. pułku piechoty, tzw. wadowickim. Podjął decyzję, że pozostanie w wojsku na stałe, a po pewnym czasie poprosił o przeniesienie do wojskowej służby urzędniczej (po odzyskaniu przez Polskę niepodległości zaczął służbę w Wojsku Polskim). W czasie I wojny światowej skierowano go na rok na Morawy, zajmował się w Hranicach zaopatrzeniem dwóch miejscowych szpitali wojskowych. Pan Giemza wyjaśnia, że na odwrocie wspomnianego zdjęcia umieszczona jest data: 6 maja 1915. Pięć lat później w maju urodzi się syn Wojtyły seniora, który wyniesie w przyszłości na ołtarze Edytę – w Hranicach jeszcze ateistkę. Któż mógł wtedy przewidzieć taki bieg wypadków?

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy