Nowy numer 39/2022 Archiwum

To styl życia

Są tacy, którzy ważne życiowe wydarzenia chcą przeżywać w pątniczym gronie.

Rok 1997 to dla Wrocławia i wrocławian czas szczególny. Najpierw 46. Międzynarodowy Kongres Eucharystyczny, a kilka tygodni później walka o miasto zalewane przez powódź tysiąclecia.

Podczas tegorocznej pielgrzymki pątnicy skupiali się jednak na zupełnie innych jubileuszach związanych z tym rokiem. Siostra Maria Czepiel w Kluczborku przeżywała rocznicę swoich wieczystych ślubów zakonnych, natomiast Magdalena i Romuald Adamowiczowie wspominali swój niezwykły ślub, po którym – zaledwie kilkadziesiąt minut później – stanęli przed Czarną Madonną i oddali swoje małżeństwo w Jej opiekę.

Zrobili po swojemu

Romek jest uczestnikiem PPW od 1986 r., a Magdę poznał w 1991 r., gdy finałem pielgrzymki było spotkanie z Janem Pawłem II w ramach Światowych Dni Młodzieży na Jasnej Górze. – Do udziału namówiła mnie koleżanka – wspomina Magda, a Romek dodaje: – Przesiedzieliśmy noc na Alejach NMP, a obok nas było 15 tys. pątników z Wrocławia. Decyzja o ślubie zapadła w 1997 roku, jednak postanowienie związane z zawarciem związku małżeńskiego w trakcie pielgrzymki wcale nie było ich pierwszym wyborem. – Ostatecznie doszliśmy jednak do wniosku, że tak właśnie będzie najlepiej – dodaje. Magda natomiast wspomina, że to, na co się zdecydowali, nie spotkało się ze zrozumieniem rodziny. – Moi rodzice wyobrażali sobie, że zrobią mi wielkie wesele i zaproszą wszystkie osoby, które wcześniej ich zapraszały. Jestem ich druga córką, a w przypadku mojej starszej siostry to marzenie nie wypaliło. Dlatego myśleli, że przy drugiej na pewno już to zrealizują – opowiada. Małżonkowie wspominają, że mimo braku entuzjazmu na początku po ceremonii goście mówili, że im się podobało. Magda rozumie jednak wątpliwości rodziców. – Widzieli mnóstwo technicznych trudności – wyjaśnia. Ostatecznie sakramentalne „tak” Magda i Romek powiedzieli sobie po przejściu ponad 200 kilometrów w kościele pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa na częstochowskim Zaciszu 14 sierpnia. – Na Zacisze pielgrzymka przychodziła ok. 14.00 i pątnicy mieli dłuższą przerwę, by móc się przygotować do uroczystego wejścia na Jasną Górę. Nasza grupa z powodu nas miała tego czasu o połowę mniej – wspomina Romek. Dodaje, że przyszłych małżonków do Częstochowy przywiozła… policja, która asystowała pątnikom na szlaku. Dzięki temu mieli na plebanii kilka chwil więcej na ślubne przygotowania.

Pielgrzymka nauczycielką

Siostra Maria, elżbietanka, jest związana z Pieszą Pielgrzymką Wrocławską od wielu lat. Przyznaje, że pątniczy szlak odcisnął na niej ogromne piętno. Jak wyliczyła przy okazji jubileuszu 25-lecia swoich zakonnych ślubów, również 25 razy zmierzała na Jasną Górę. – Po raz pierwszy byłam w 1991 roku, gdy do Polski na Światowe Dni Młodzieży w Częstochowie przyjechał papież Jan Paweł II – wspomina. Dodaje, że pielgrzymka wrocławska była wówczas tak duża, że uczestnicy szli aż trzema nurtami. – Byłam w tym wychodzącym z Legnicy, bo tam mieszkałam z rodzicami. Miałam wówczas 16 lat – opowiada. Siostra Maria wyjaśnia, że na pielgrzymce bardzo intensywnie uczyła się bycia siostrą zakonną. – Czas ten pomógł mi na przykład przeżywać kryzysy w życiu, także w tym konsekrowanym – zaznacza. Jak zatem je zwyciężać? – Siłą jest w takich chwilach wspólnota. Jeśli ja w czymś słabnę, to zawsze ktoś przychodzi z pomocą. To niesamowite, że wspólnota nas niesie. Myślę, że tak się właśnie dzieje w życiu, do którego Pan Jezus mnie zaprosił, czyli w życiu konsekrowanym – zaznacza. Przyznaje, że były sytuacje, w których czuła się wyizolowana różnymi trudnościami czy zniechęceniem. – Wiedziałam wtedy, że nie mogę uciekać od wspólnoty, ale szukać jej wsparcia – przekonuje. Drugą rzeczą, której siostra Maria nauczyła się na pielgrzymce, jest wytrwałość. – Chodzi o pokonywanie siebie nawet wtedy, gdy nie mam siły i mam wszystkiego i wszystkich dosyć. W takich sytuacjach wiem, że trzeba wstać, zrobić krok, bo nie mogę zostać sama – tłumaczy i zaznacza, że wszystko to prowadzi do odkrycia piękna każdego napotkanego człowieka.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy