Nowy numer 39/2022 Archiwum

Siedmiu płatków moc

– To już prawdziwa armia. W archidiecezji wrocławskiej wyrastają kolejne Margaretki, tworzą się Dwunastki. Kapłani otaczani są codzienną serdeczną modlitwą. Ich obecność, ich kondycja duchowa to nasze, Kościoła, „być albo nie być” – mówią modlący się.

W Apostolacie Modlitwy za Kapłanów „Margaretka” konkretnemu księdzu towarzyszy siedem osób, jak siedem płatków kwiatu. Każda w inny dzień tygodnia wspiera go duchowo (zwykle odmawia modlitwę „O Jezu, Dobry Pasterzu…” i na przykład dziesiątkę Różańca), aż po kres jego życia.

W ramach Apostolatu Modlitwy „Dwunastka” – charakterystycznego tylko dla archidiecezji wrocławskiej – powstają 12-osobowe grupy (na wzór dwunastu apostołów). Każdy z członków codziennie przez rok odmawia specjalnie przygotowaną krótką modlitwę o powołania kapłańskie, zakonne i misyjne oraz za powołanych.

Apostołowie apostołów

– Moja przygoda z apostolatem rozpoczęła się w 2009 r. podczas pieszej pielgrzymki na Jasną Górę – dzieliła się pani Halina podczas niedawnej I Archidiecezjalnej Pielgrzymki Margaretek i Dwunastek do św. Anny w Miliczu. To wtedy usłyszała konferencję na temat Margaretek i zapragnęła założyć taki apostolat w swojej parafii. Po powrocie do rodzinnej miejscowości podzieliła się swoim marzeniem z innymi na spotkaniu kręgu Domowego Kościoła. Pomysł się spodobał. Co prawda proboszcz najpierw odniósł się do niego sceptycznie – nie ufając, że znajdą się chętni, by modlić się za jakiegoś księdza aż do końca jego życia. A jednak! – W tym roku udało się zebrać osoby gotowe do modlitwy za pięciu księży. W sumie modlimy się już za ponad 30 kapłanów – dodała pani Halina. – Bardzo mocno w moim sercu słyszę słowa św. Jana Marii Vianneya: „Nie ma złych kapłanów. Są tylko tacy, za których wierni za mało się modlą”. Uważam, że na te czasy to jest sprawa naszego być albo nie być katolikiem. Wiemy, jak trudno teraz jest być kapłanem, a jak ma funkcjonować Kościół bez nich? Co będzie z naszą wiarą, z dostępem do sakramentów… W tej chwili mamy jeszcze księży na wyciągnięcie ręki, ale nie zawsze tak musi być. Musimy zadbać o to, by kapłani byli – i by byli święci. Jedna z uczestniczek pielgrzymki opowiadała, że w pewnym momencie zorientowała się, że… ucieka ze swojego parafialnego kościoła do innych; że w swojej parafii czuje niedosyt. – Przyszła chwila, gdy zrozumiałam, że muszę pozostać w moim kościele i modlić się za mojego proboszcza, który – co mi Duch Święty dał zrozumieć – jest wypalonym, zgorzkniałym, samotnym człowiekiem. Potrzebuje wielkiego wsparcia – mówiła. – Od tamtego momentu regularnie codziennie modlę się za niego i widzę, jak pomału, małymi kroczkami, następuje przemiana. Chwała Panu. Agnieszka, która otacza modlitwą w kolejne dni tygodnia pięciu kapłanów, dzieliła się radością z odkrycia swojego miejsca w margaretkowej rodzinie. – Dziś uświadomiłam sobie, że beze mnie takiej Margaretki by nie było. Przypisany do mnie płatek, jeden z wielu, jest potrzebny. Dopiero razem z nim istnieje pełny, piękny kwiat – mówiła. – To margaretkowe zadanie daje mi od dzisiaj jeszcze większą radość, satysfakcję.

Wszystkie ręce na pokład

U św. Andrzeja Boboli w Miliczu w Margaretkach jest już ok. 250 osób (część także z innych parafii w mieście). – Każdy ksiądz przychodzący do parafii otrzymuje taką Margaretkę – albo już na początku, albo z racji dnia kapłańskiego czy imienin – wyjaśnia ks. Zbigniew Słobodecki, proboszcz parafii pw. św. Andrzeja Boboli i dziekan milickiego dekanatu. Wspomina, że powstały grupy modlące się w intencji abp. Józefa Kupnego, bp. Jacka Kicińskiego, a w czasie pielgrzymki do św. Anny – także w intencji papieża Franciszka oraz bp. Macieja Małygi. Wielu ludzi chce się modlić również w tzw. Dwunastkach. – Niektóre osoby są w siedmiu Margaretkach – zdecydowały się na każdy dzień tygodnia przyjąć jakiegoś kapłana (jedna osoba może w ciągu jednego dnia modlić się za jednego księdza). W myśl zasady: „Wszystkie ręce na pokład” – dodaje ks. Zbigniew. – Z tą inicjatywą po raz pierwszy spotkałem się w Nasławicach, w mojej poprzedniej parafii. Tam dostałem Margaretkę od parafian na imieniny, to był bodajże 2009 r. Z tych osób cztery są już „po drugiej stronie”. Wierzę, że tam wciąż modlą się za mnie. Po śmierci osoby, która współtworzyła dzieło, nie trzeba na jej miejsce wprowadzać innej. Wierząc w tajemnicę świętych obcowania, wciąż liczymy na jej modlitwę. Podkreśla, że modlitwą margaretkową otaczani są wszyscy kapłani, także ci, którzy mają widoczne słabości, na których ciążą jakieś kary. Warto tym bardziej wtedy stanąć do duchowej walki w ich intencji. Kiedy grupa siedmiu osób rozpoczyna modlitewne towarzyszenie kapłanowi, często wręczają mu rodzaj ozdobnej karty – nazywanej też margaretką – by pamiętał, że zawsze może na nie liczyć. Ksiądz Zbigniew od lat ma na ścianie taki margaretkowy znak. Najpiękniejszy prezent.

Osłonić świecę

Uczestnicy pielgrzymki milickiej mogli obejrzeć wspólnie film „Margaretki. Małe źródło, wielkie dzieło”, w którym usłyszeć można między innymi opowieść Louise Ward, która założyła ten apostolat w 1981 r. w Kanadzie, w archidiecezji Gatineau. Już w młodości zafascynowana Panem Bogiem, wspomina, że zawsze miała trudności ze skupieniem się na modlitwie. Laureatka jednego z konkursów piękności, przez pewien czas jako nastolatka była modelką. Umawiała się z chłopakami, jak mówi, stawiając im konkretny warunek: mają ofiarować coś na rzecz ubogich. Pewnego razu w kościele przyszła jej myśl o zapoczątkowaniu ruchu modlitwy za kapłanów. Było to dokładnie 1 sierpnia, w dzień św. Alfonsa Marii Liguori. „To dziwne, że on mnie o to prosi, nie jestem przecież zakonnicą” – dziwiła się. Przekonanie, że powinna to zrobić, było jednak bardzo silne. Pomysł poparła wkrótce spotkana tuż po Mszy św. zaprzyjaźniona siostra zakonna. Córka pani Louise tłumaczy, że margaretka to ulubiony kwiat jej mamy. Ona sama wspomina historię pewnej młodej kobiety ze swojej parafii, już nieżyjącej: Margaret O’Donnel. Była osobą niepełnosprawną, leżała sparaliżowana w domu. Często odwiedzali ją klerycy z seminarium redemptorystów. Dawała im wiele cennych rad. Kiedy wychodzili, matka Margaret obdarowywała ich często margaretkami, które sadziła w domu. Pani Louise bardzo się to spodobało. Uznała, że margaretka – coś prostego, zwyczajnego – będzie dobrym symbolem powstającego ruchu. „Doceniamy to, co robicie. Dla nas ma to ogromne znaczenie” – zwraca się do kapłanów, zapewniając ich o wsparciu także wtedy, gdy w ich życiu dzieje się coś złego: „Kapłan to ktoś, kto ofiarował całe swoje życie Jezusowi. Cokolwiek się wydarzyło po tym »tak«, musimy go wspierać”. „Podobnie jak świeca, która potrzebuje osłony, gdy wieje silny wiatr, kapłan potrzebuje wsparcia modlitewnego” – mówi ks. Bogusław Nadel, krajowy duszpasterz apostolatu.

Realna siła

– Idea Dwunastek zrodziła się 3 lata temu, gdy rozpoczynał się program duszpasterski na lata 2019–2022 „Eucharystia daje życie” – wyjaśnia ks. Arkadiusz Krziżok, dyrektor Wydziału Duszpasterskiego wrocławskiej kurii, proboszcz parafii pw. Najświętszego Imienia Jezus we Wrocławiu. Dodaje, że Dwunastki powstały w ok. dwóch trzecich parafii naszej archidiecezji i gromadzą ok. 3 tys. ludzi. Modlitwa w intencji kapłanów i powołań do kapłaństwa przybiera różne formy. Ksiądz Krziżok na przykład wprowadził w swojej parafii swoiste poszerzenie modlitwy odmawianej po Mszy św. przez ministrantów: „Panie Boże, spraw, by choć jeden z nas odczytał w sobie łaskę powołania kapłańskiego”. Na pewno nie brak powodów, by nasilić szturm modlitewny w intencji duchownych: malejąca liczba kandydatów do seminariów, nieprzyjazna atmosfera wokół kapłaństwa, kapłańskie kryzysy i upadki. Ale to też widok księży przeżywających swoją drogę pięknie i radośnie, z Bożą mocą. Ludzie modlą się, by ich słowo trafiało na otwarte serca, by wytrwali wobec przeciwności. Nie chodzi o to, by „tylko się modlić” zamiast czynnie angażować. Są sytuacje, gdy na palące potrzeby albo dziejące się zło reagować trzeba słowem i czynem. Ale czujemy, że modlitewna tarcza wokół kapłanów to konieczność. – To realna siła, która daje nam wsparcie – mówił w Miliczu bp Maciej Małyga. Osoby modlące się za kapłanów mogą uczestniczyć w różnych spotkaniach formacyjnych, pielgrzymkach. Wkrótce kolejna okazja: założycielka Margaretek – Louise Ward 8 października przyjeżdża do Polski, by wziąć udział w VII Ogólnopolskiej Pielgrzymce Apostolatu do sanktuarium Świętego Jana Pawła II oraz sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach.

Więcej informacji: www.apostolatmargaretka.pl.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy