Nowy numer 48/2022 Archiwum

Brak może być atutem

Katarzyna Kozikowska, paraolimpijka z Tokio, ma wielkie serce i niegasnący zapał do inspirowania ludzi.

Mieszkanka Wilczyc pod Wrocławiem niespełna miesiąc temu urodziła piękną córkę u boku kochającego męża. Jest spełnioną, pełną motywacji sportsmenką. Życie jednak nie oszczędzało Kasi.

Siła w rodzinie

W wieku 12 lat wykryto u niej nowotwór złośliwy kości udowej. Po wielu cyklach chemii oraz niekonwencjonalnej medycyny skończyło się amputacją nogi. Dla 13-latki był to niezwykle trudny moment. – Stawałam się kobietą, moje rówieśniczki myślały o spódniczkach, sukienkach oraz pierwszych miłościach, u mnie natomiast było inaczej. Wtedy zachodziłam w głowę, czy będę umiała żyć bez nogi i czy społeczeństwo mnie zaakceptuje – wspomina Katarzyna Kozikowska. Dzisiaj jej niepełnosprawność stała się w pewnym sensie atutem. Dzięki amputacji jest zawodniczką kadry narodowej w parakajakarstwie, a brak nogi to jej znak rozpoznawczy. – Nauczyłam się czerpać z życia, ile się da. Obecnie nie mierzę się z ograniczeniem, lecz w pewnym sensie wyzwaniem dla samej siebie. Udowadniam sobie i innym, że nic mnie nie ogranicza, że mogę chodzić po górach, trenować, a od niedawna nawet być niezależną mamą – opowiada Kasia. Wielkie oparcie miała i ma w rodzinie, która jest dla niej ogromną wartością. – Podczas choroby tylko ona ze mną została, w dobrych i złych chwilach. Teraz wiem, że cały czas mogę na nią liczyć – uważa K. Kozikowska. Codziennie motywuje ją hasło umieszczono naprzeciwko łóżka „Co cię nie zabije, to cię wzmocni”. – W życiu bardzo ważne jest dla mnie również bycie inspiracją dla innych, nie tylko niepełnosprawnych. Swoją postawą chcę pokazywać, że ograniczenia są tylko w naszych głowach, a niepełnosprawny może być normalnym człowiekiem – dodaje sportsmenka.

Mama przede wszystkim

8 sierpnia Katarzyna wzięła w ramiona swoje pierwsze dziecko. – Pomyślałam, że po igrzyskach w Tokio przyszedł idealny moment, żeby zajść w ciążę. W mojej głowie rodziły się pytania, czy dam radę, czy nie przytyję za dużo, żeby móc samodzielnie chodzić bez nogi, czy nie trzeba będzie wymienić protezy, czy będę mogła urodzić naturalnie… – opowiada młoda mama. Na wszystkie pytania z czasem przychodziły odpowiedzi. Ciążę przeszła bardzo dobrze i urodziła siłami natury. Kiedy tylko skończy się połóg, ma zamiar powoli wracać do sportu. Do treningów motywuje ją niedosyt z igrzysk w Tokio (czwarte miejsce na 200 metrów). Cel? Medal na następnych igrzyskach w Paryżu w 2024 roku. – Plan jest taki, żeby zdobyć kwalifikację na kolejne igrzyska, oczywiście będąc przy tym mamą oraz kończąc Szkołę Doktorską na wrocławskim AWF. Na razie skupiam się na macierzyństwie – oświadcza paraolimpijka. Kiedyś zastanawiała się, co by było, gdyby nie choroba. Wychodzi jednak z założenia, że po prostu tak miało być. Dzięki temu poznała wspaniałych ludzi, poszła na studia z fizjoterapii i zaczęła uprawiać sport. – Doświadczenie choroby nakierowało mnie na tory, o których wcześniej nie myślałam.

Włosy zakręcone jak życie

Najtrudniejszym momentem w jej życiu była choroba nowotworowa. A podczas niej nie amputacja, lecz utrata wszystkich włosów. – Kiedy pewnego dnia przeczesałam włosy szczotką i wszystkie one na niej zostały, załamałam się totalnie. Niby tylko włosy, ale miały ogromną wartość dla nastolatki. Całe szczęście odrosły. Piękne i kręcone – uśmiecha się Katarzyna. Nie brakuje jej poczucia humoru. Bardzo często żartuje ze swojej niepełnosprawności. Robi to ze smakiem i dystansem, który urzeka. – Kiedy poznawałam swojego przyszłego męża na jednej z imprez, wprost powiedziałam mu, że nie mam nogi. Wtedy usłyszałam: „I co z tego?”. Od razu wiedziałam, że się dogadamy – wspomina K. Kozikowska. Zabawnych sytuacji w jej życiu nie brakuje. Sama mówi o atutach braku nogi. To np. mniejsze zużycie skarpetek, mniej powierzchni nóg do golenia, mniejsza waga – dla kobiety często bardzo ważna sprawa. – Oczywiście ze wszystkiego się śmieję. Cieszę się, że teraz, po 15 latach od choroby, jestem „czysta” i mogę swobodnie, szczęśliwie żyć – stwierdza mieszkanka Wilczyc.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy