Nowy numer 6/2023 Archiwum

To nie pieczenie bułek

– Odmówić podczas Mszy św. „Święty, święty…” to tak, jakby recytować jubilatowi „Sto lat…” – mówi ks. Bartłomiej Kot, duszpasterz akademicki i kompozytor.

Muzyka otacza nas z każdej strony. Jaka jest więc różnica między dźwiękami wykorzystywanymi w liturgii, a tymi w muzyce popularnej? Wspomnienie św. Cecylii, patronki muzyki i muzyków kościelnych jest dobrą okazją do refleksji.

Poruszenie

– Od kilku lat jestem wykładowcą muzyki kościelnej na Papieskim Wydziale Teologicznym i we wrocławskim seminarium, ale cały czas wyrabiam sobie zdanie o naturze muzyki wykorzystywanej w liturgii – przyznaje ks. Bartłomiej. Zaznacza, że corocznie ze studentami czyta dokumenty Kościoła o muzyce. – Punktem wyjścia jest to, że muzyka nie jest dodatkiem do liturgii, ale jest nią samą. Tych dwóch rzeczywistości się nie rozdziela, bo są integralne – wyjaśnia. Zaznacza, że w poszczególnych częściach Mszy św. bardzo dużo jest mistyki, głębokiej teologii. – Muzyka niesie ze sobą treść, ale jest ona niewerbalna. Przykład? Słyszysz jakąś melodię i się wzruszasz. Tak może być oczywiście również z usłyszanym słowem. Kompozytor, który tworzy muzykę liturgiczną, musi połączyć te dwa światy – sprawić, by muzyka dodawała kolorów temu, co porusza serce czytającemu słowo Boże. To jest poszukiwanie takiej muzyki, która budzi wiarę – podkreśla. Zaznacza, że jest to rzeczywistość tak subtelna, że bez modlitwy nie da się napisać takiej muzyki. Ksiądz Bartek zapytany, czy taką ma receptę na swoją twórczość, odpowiada, że ostatnio pisze… bardzo mało. – Ostatnią dużą kompozycją było oratorium „Mysteria Lucis” składające się z 17 części i trwające ponad godzinę. Ten utwór został wykonany przy okazji uroczystości beatyfikacyjnych s. M. Paschalis Jahn i dziewięciu towarzyszek. Proces twórczy rozpoczyna się od mojego wewnętrznego poruszenia. Póki nie ma tego poruszenia, to nie piszę – dodaje. Przyznaje, że mógłby to zrobić, ale nie byłoby to szczere.

Jak gotowanie

Kapłan zwraca również uwagę na rzemieślniczą warstwę muzyki. – To jest jak w przypadku kucharza. Cokolwiek gotuje, robi to na podstawie jakiejś receptury, żeby było smaczne. Niezależnie od tego kim jesteś – księdzem, świeckim wierzącym czy ateistą, gdy pieczesz bułki, to mają być dobre do zjedzenia – porównuje. Przekonuje, że cokolwiek w muzyce się tworzy, przykłada się do tego dokładnie tak samo. – Nie modlę się przed napisaniem piosenki satyrycznej, ale za to czytam książki, wzbogacam swój język, słucham innych dobrych wykonawców – wyjaśnia. Takie podejście pozwala ks. Bartłomiejowi tworzyć muzykę od form oratoryjnych na chór, orkiestrę i solistów, przez pieśni wykonywane w kościołach do muzyki rozrywkowej. – Gdy za coś się biorę, to wchodzę w świat wyrażania siebie. Trudno przeskakiwać z jednego do drugiego – wyjaśnia. Choć wydaje się, że mój sławny „kolega po fachu” – ks. Antonio Vivaldii potrafił robić to bardzo sprawnie. W najbliższych dniach ukaże się najnowsza płyta ks. Bartłomieja Kota pt. „Bez okazji”. – Będą to piosenki patriotyczne, ale w zupełnie innym stylu – zaznacza. Podkreśla przy tym, że proces twórczy trwa dość długo i w tym przypadku materiał „zbierał się” przez siedem lat. Związany z tym był również projekt „Rzeczpospolita śpiewająca”, którego ks. Kot był dyrektorem artystycznym. Poza tradycyjnymi pieśniami oraz kompozycjami powojennymi znalazły się tam piosenki pisane przez niego oraz przez jego mamę i siostrę. – Powstało ich kilkanaście, a na płycie znalazło się dziesięć. Sprawdziliśmy je na scenie, a potem zacząłem pracę nad nimi na nowo. Zaprosiłem aranżerów – głównie Łukasza Matuszyka – ale także muzyków, którzy grali na mojej poprzedniej płycie pt. „Wrocławskie spacery” – dodaje. Wyjaśnia, że piosenek w tych aranżacjach, które znalazły się na płycie, nie będzie można usłyszeć na żadnym koncercie. – Nagraliśmy to „na bogato”. Są waltornie, kwartet smyczkowy czy wibrafon, a koncert premierowy będzie grany z triem jazzowym i akordeonem – zaznacza. Koncerty premierowe odbędą się w Starym Klasztorze (ul. Purkyniego 1) w Sali Witrażowej 24 listopada o 18.00 i 20.30.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy