Nowy numer 5/2023 Archiwum

Nuty spod wieńca i lampionu

Skoro możemy wspólnie kolędować, to czemu by razem nie „adwentować”? We Wrocławiu pojawiają się kolejne propozycje rozśpiewania się i zasłuchania w dźwięki zrodzone z tęsknoty za nadchodzącym Panem.

Jedna z nich za nami – to Adwentowe Warsztaty Muzyczno-Liturgiczne, połączone z rekolekcjami, zorganizowane przez Wrocławskie Liturgiczne Studium Wokalne. Kolejna już za kilka dni – Dominikański Ośrodek Liturgiczny zaprasza w piątek 16 grudnia o 20.00 do kościoła pw. św. Wojciecha we Wrocławiu na spotkanie „Rorate coeli: Adwentowa pieśń tęsknoty”.

Interaktywnie u dominikanów

Muzykowanie na co dzień nie jest czymś powszechnym, ale wciąż jeszcze przynajmniej w okresie Bożego Narodzenia część osób ośmiela się zmierzyć ze świątecznymi melodiami. – Pomyślałem, że skoro koncerty kolędowe są popularną okazją do wspólnego śpiewania, to czemu by nie przenieść tego na pieśni adwentowe? – mówi o. Dawid Kusz OP, dominikanin i muzyk, o idei spotkania organizowanego 16 grudnia w kościele pw. św. Wojciecha.

– Jest ich wiele i są piękne, w treści i w formie. Brzmią tylko raz w roku, i to przez stosunkowo krótki czas. Wiele osób czeka na nie jak na kolędy. Plan jest taki, żeby zaprezentować te utwory w dwóch wersjach: najpierw w powszechnie znanej, dostępnej dla każdego, i zaprosić wszystkich do śpiewu. Potem chcemy zaprezentować je też w oryginalnym współczesnym opracowaniu na chór i orkiestrę. – Mówiąc o „współczesnym” opracowaniu, nie mamy na myśli muzyki popularnej. To będzie 20 instrumentów, duży chór. Całość zabrzmi z mocą i, jak sądzę, otworzy nowe drzwi, umożliwi nowe spojrzenie na znane skądinąd adwentowe utwory, które może już się nam osłuchały – podkreśla o. Łukasz Miśko OP, prezes Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny. – W tytule pojawia się „tęsknota”, by ukazać, że tu nie chodzi tylko o muzykę. Chodzi też o nas, o nasze ludzkie tęsknoty, pragnienia. Adwent je wyostrza, rozpala. Muzyka w tym pomaga. Autorem nowej aranżacji pieśni, które usłyszymy w dominikańskiej świątyni, jest o. Kusz. Do chóru i zespołu instrumentalnego zaproszeni będą młodzi wrocławscy muzycy, m.in. z Państwowej Szkoły Muzycznej II st. im. Ryszarda Bukowskiego oraz z Akademii Muzycznej im. Karola Lipińskiego. Organizatorzy grudniowego spotkania mówią o odkrywaniu na nowo bogactwa polskiej kultury muzycznej i radości wspólnego muzykowania, o doświadczeniu wspólnoty – z osobą śpiewającą tuż obok, ale i z pokoleniami Polaków, nucących przed laty te same słowa. Chcą pokazać, że sztuka wysoka nie musi być domeną jedynie zawodowych artystów, a rok liturgiczny to źródło nieustannych inspiracji dla twórców.

Zagraj mi nadzieję

Jak można wyśpiewać Adwent – mieszankę radości i tęsknoty, doświadczenia braku i nadziei, mroku i światła? – To wszystko da się muzycznie pięknie opisać. Myślę, że właśnie wielowymiarowość tego okresu jest tak inspirująca – mówi o. Dawid. – Nie wspominamy tylko przyjścia Syna Bożego w tajemnicy wcielenia, w wydarzeniach Bożego Narodzenia, ale myślimy też o Jego przyjściu na końcu czasów – tym ostatecznym, triumfalnym – podkreśla o. Łukasz. – Mówimy też o przychodzeniu w sakramentach, zwłaszcza w Eucharystii. Odkrywamy na nowo daną nam już bliskość Boga, to, co „już”, ale i to, co „jeszcze nie”, drogę do pełni. To wszystko może brzmieć w muzyce Adwentu. Jest w niej miejsce na odległą przeszłość, prorockie zapowiedzi, tysiące lat oczekiwania na Zbawiciela. Od 17 do 23 grudnia wyśpiewywane są w liturgii tzw. wielkie antyfony. Ukazują Chrystusa stopniowo odsłaniającego w historii zbawienia swoją tajemnicę jako Mądrość Boża, Pan i Wódz, „korzeń” Jessego i „klucz” Dawida, wschodzące Słońce, Król, Emmanuel. Jest i w adwentowych pieśniach spojrzenie na kres dziejów, na ostateczną przyszłość. „Oto Pan Bóg przyjdzie, z rzeszą świętych nam przybędzie...”.

Czy to są dźwięki grozy, strachu przed Apokalipsą? – Nie, gdy pierwsi chrześcijanie śpiewali „Marana tha”, „Przyjdź, Panie”, to było wołanie pełne nadziei, oni przyzywali Pana, wyglądali Jego przyjścia – mówi o. Łukasz. – Dla nich także sąd Boży był związany z nadzieją. Widzieli w nim łaskę – dodaje o. Dawid. – Wierzyli, że nadchodzący Sędzia to nie ktoś nieznany, straszny, ale znany, kto żył i cierpiał, stał się człowiekiem. – Sąd to moment ujawnienia całej prawdy o mnie. To coś wyzwalającego od jakichś masek, ról, które odgrywam, moment dobry, życiodajny – twierdzi o. Miśko. – Myślę, że tę apokaliptyczną stronę Adwentu, wyśpiewywaną w powracającym „Marana tha”, tak właśnie można przeżywać. Inny wymiar adwentowych pieśni to ich maryjność. – Matka Boża to jedna z głównych bohaterek Adwentu – podkreślają dominikanie. Przepięknie wybrzmiewa to w utworze, który usłyszeć można w dominikańskim środowisku – w „Pieśni o Najświętszej Maryi Pannie” z muzyką Urszuli Rogali i słowami św. Efrema. „Z Niej wstało światło dla tych, co siedzą w ciemnościach” – powtarzają w refrenie śpiewacy. W kolejnych zwrotkach przypominają tajemnicę wcielenia – „Słowo przyszło do Niej, by milczeć w Jej łonie”, „Błyskawica doszła do Niej, by nie czynić zgiełku”, „Pasterz przyszedł do Niej i nowo narodzony Baranek cicho płacze”.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy