Nowy numer 5/2023 Archiwum

Jak biskup szedł 1300 km pieszo do Jerozolimy i wylądował... w więzieniu

Z Tarsu do Jerozolimy pieszo. 1300 km w 40 dni. Biskup Maciej Małyga wraz z bratem przemierzył niezwykły szlak, przeżywając wiele przygód, łącznie z trafieniem za kraty.

Wówczas ks. Maciej nie był jeszcze biskupem. W 2010 r. przeszedł z bratem pieszo z Tarsu do Jerozolimy. Teraz opowiedział o swojej oryginalnej wyprawie podchorążym Akademii Wojsk Lądowych w Duszpasterstwie Akademickim "Nieśmiertelni".

- Chcieliśmy z bratem iść pieszo do Jerozolimy z Wrocławia, ale nie mieliśmy tyle czasu. Jak zacząć taką podróż? Nie bać się nieznanego. I... wziąć darmowy autobus na Bielany, a potem złapać stopa do Turcji. Pamiętam: 27 samochodów, 6 krajów, 6 dni. Tak znaleźliśmy się w Stambule. Mieliśmy pod Wrocławiem taką kartkę z napisem: "Izrael", ale nikt się nie chciał zatrzymać. Potem zamieniliśmy kartkę na: "Turcja" i znalazł się pan, który zabrał nas do... Międzylesia. Autostop to czekanie na miłosierdzie ludzi - rozpoczął opowieść bp Maciej.

Czemu do Turcji nie wybrali się samolotem? - Bo chcieliśmy zrobić to w dobrym stylu - stwierdził prelegent. Wziął ze sobą dwie pary skarpetek, dwie koszulki, dwie pary spodni i dwie pary bielizny. Codziennie z bratem robił pranie, które schło potem cały dzień na plecach. I tak  w kółko. - Mój brat zgubił skarpetki, bo mu spadły z plecaka - oświadczył z uśmiechem bp Małyga.

Piesze pielgrzymowanie rozpoczęli w Tarsie - mieście św. Pawła. Z bratem spał w niewielkim namiocie. Dziennie przebywali 40 km. - Gdy szliśmy przez wioski tureckie, nie mieliśmy ze sobą w ogóle jedzenia, a czasem omijaliśmy wioski, żeby iść szybciej i nie jeść drugiego obiadu. Tubylcy ciągle piją herbaty. Pierwszego dnia wypiliśmy ich chyba ze 30. Pamiętam, że na początku miałem plan, iż dojdę do Jerozolimy zarośnięty, nie będę się strzygł i golił. Ale było tak gorąco, że postanowiłem ogolić się na łyso. Strzyżenie w Turcji skończyło się przypaleniem ogniem uszu - opowiadał bp Maciej.

Jak dodał, plecak ważył 10 kg. Rano było to niedużo, ale wieczorem ważyło jakby sporo więcej...


Więcej o wyprawie bp. Macieja Małygi przeczytasz w 50. numerze wrocławskiego "Gościa Niedzielnego" na 18 grudnia.

Jak biskup szedł 1300 km na pieszo do Jerozolimy i wylądował... w więzieniu Jak biskup szedł 1300 km na pieszo do Jerozolimy i wylądował... w więzieniu Jak biskup szedł 1300 km na pieszo do Jerozolimy i wylądował... w więzieniu Jak biskup szedł 1300 km na pieszo do Jerozolimy i wylądował... w więzieniu Jak biskup szedł 1300 km na pieszo do Jerozolimy i wylądował... w więzieniu Jak biskup szedł 1300 km na pieszo do Jerozolimy i wylądował... w więzieniu

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy