1200 osób wzięło udział w nabożeństwie Akademickiej Drogi Krzyżowej, która – jak co roku w Wielkim Poście – przeszła przez centrum Wrocławia. Razem ze studentami modlił się bp Maciej Małyga.
Wrocławskie duszpasterstwa akademickie tradycyjnie zorganizowały plenerową Drogę Krzyżową, która przeszła z placu przed kościołem uniwersyteckim, ulicą Kuźniczą, przez rynek do bazyliki pw. św. Elżbiety.
Mało brakowało, a pierwszy raz zabrakłoby drewnianego krzyża, który niosą zazwyczaj studenci. Zawsze przywożą go wcześniej tramwajem z ul. Bujwida członkowie Duszpasterstwa Akademickiego "Wawrzyny". Tym razem jednak motornicza nie pozwoliła przewieźć krzyża i zabroniła im wejść do tramwaju. Nie zastanawiając się długo studenci przenieśli ciężki krzyż pieszo na rękach na sam plac uniwersytecki. Zdążyli w ostatniej chwili.
W tym roku w nabożeństwie uczestniczyło 1200 osób. Wielki drewniany krzyż nieśli przez różne stacje przedstawiciele W drodze towarzyszyły im rozważania ks. Wojciecha Brzoskiego.
ZOBACZ ZDJĘCIA:
- Od kilku lat biorę udział w tym wydarzeniu. To jedno z moich ulubionych religijnych punktów w ciągu roku. Idąc z tymi wszystkimi ludźmi i z krzyżem czuję, że daję świadectwo swojej wiary, do czego nie mam często okazji. Jest to dla mnie także okazja do umocnienia wiary, widząc, ile osób żyje tymi wartościami, co ja – mówi Martyna Grześkowiak, studentka matematyki.
- Akademicka Droga Krzyżowa pozwala zobaczyć, że nie jesteśmy sami w swojej wierze w tym mieście. Na co dzień można odnieść takie wrażenie na uczelniach, szczególnie jeśli ktoś nie jest członkiem duszpasterstwa akademickiego. Widziałem zaskoczenie przechodniów, czułem trochę ich spojrzenia, ale inni uczestnicy dodawali mi odwagi. Nie brakowało negatywnych reakcji, dezaprobaty, ale nie były one szkodliwe. Faktycznie sporo ludzi dziś było w rynku - przyznaje Michał Gawliński, student ekonomii.
Siostra Klara Pyza, urszulanka:
- Piękne rozważania do miejsca i czasu. Śpiewy również. Bardzo poruszające doświadczenie.
Tego piątkowego wieczoru z powodu ładnej pogody i ciepłej aury na wrocławskim rynku pojawiło się mnóstwo przechodniów, turystów i mieszkańców. Procesja z krzyżem przyciągała ich uwagę. Wielu młodych ludzi nie skojarzyło, co to za zgromadzenie. Pytali policjantów pilnujących porządku. Wyciągali też swoje smartfony i fotografowali oraz nagrywali filmy.
- Takie zgromadzenie na pewno robi wrażenie. Krzyż, pochodnie i te śpiewy, ale nie popieram tego. Nie przeszkadza mi, że ludzie wierzą w Boga, ale nie muszą zakłócać spokoju w piątkowy wieczór na rynku. Utrudniają ruch i jednak te śpiewy to jest jakiś hałas. Nie sądzę, by to kogoś przekonało do wiary, do pójścia do kościoła. Choć na pewno tak duża grupa młodych ludzi manifestujących swoją wiarę w Boga może być zaskakująca - uważa Agnieszka Kochanowska, która przyjechała na spotkanie z koleżankami z Oławy.
Po zakończeniu Drogi Krzyżowej studenci modlili się na Eucharystii w kościele garnizonowym.