Mszy św. w uroczystej asyście wojskowej przewodniczył ks. prał. płk Janusz Radzik, proboszcz parafii pw. św. Elżbiety.
- Wielu mówi, że powstanie wielkopolskie to jedyne zwycięskie polskie powstanie. Ale było też choćby trzecie śląskie powstanie i ono też było zwycięskie. O co oni walczyli? Żebyśmy byli jednością. Żeby te ziemie wielkopolskie przyłączyć do Polski. Abyśmy byli jednym organizmem. Abyśmy się mogli cieszyć wolnością w jednym państwie. I o to przede wszystkim walczyli. I pokazali odwagę, pokazali zorganizowanie, pokazali pomysłowość - mówił w homilii ks. płk Mariusz Stolarczyk, proboszcz parafii wojskowej w Dęblinie.
Niedzielna liturgia w kościele garnizonowym - bazylice mniejszej pw. św. Elżbiety - była głównym punktem obchodów Narodowego Dnia Pamięci Zwycięskiego Powstania Wielkopolskiego, który począwszy od 2021 r. jest obchodzony 27 grudnia, w rocznicę wybuchu tego zrywu.
Przypomnijmy, że powstanie wielkopolskie trwało 52 dni - od 27 grudnia 1918 do 16 lutego 1919 r. - i zakończyło się zwycięstwem. Wedle oficjalnych danych, życie straciło 2261 osób, a ponad 6 tys. zostało rannych.
Wbrew pozorom, stolica Dolnego Śląska ma wyraźne związki z tym zwycięskim zrywem, do walki w powstaniu stanęli bowiem nie tylko Wielkopolanie, ale także m.in. mieszkający w niemieckim Wrocławiu Polacy, członkowie Polonii Wrocławskiej oraz polscy studenci i absolwenci niemieckiego Uniwersytetu Wrocławskiego. Ci mieszkający w Breslau Polacy, którzy nie zaciągnęli się w szeregi powstańczej armii, zajmowali się organizacją broni i innych potrzebnych powstańcom rzeczy.
Po II wojnie światowej Dolny Śląsk wraz z jego stolicą - Wrocławiem - stał się miejscem, gdzie osiedliło się wielu powstańców wielkopolskich.









