Przez centrum miasta wędrowało w orszaku 13 tysięcy uczestników. W tym roku pojawiły się nowe postaci, a po finałowym pokłonie Króli przed Dzieciątkiem Jezus wystąpił zespół Małe TGD.
Orszak Trzech Króli we Wrocławiu od lat cieszy się niesłabnącą popularnością. Uliczne jasełka gromadzą wiele rodzin z dziećmi i nie tylko. Tak było i tym razem. Wczesnym popołudniem tłum prowadzony przez gwiazdora i latarnika przeszedł z Ostrowa Tumskiego na wrocławski rynek. Łącznie około 13 tysięcy osób.
ZOBACZ ZDJĘCIA:
Co roku też w wielobarwnym pochodzie z przebraniami i koronami pojawiają się nowe postacie, nawiązujące do tego, co dzieje się w Kościele powszechnym.
Tym razem był to święty Piotr - aktor ubrany w rzymski strój, nawiązujący do zamknięcia roku jubileuszowego, które nastąpiło właśnie 6 stycznia na Watykanie. Szedł także uczeń św. Piotra - mały chłopiec niosący symboliczny klucz do zamknięcia Drzwi Świętych. Nowością był także misjonarz w stroju misyjnym, nawiązujący do ogłoszonego w Kościele w Polsce roku duszpasterskiego „Uczniowie-misjonarze”. Pojawił się również aktor z globusem symbolizującym fakt, że Boża Dziecina objawia się całemu światu.
W czasie orszaku prowadzona została kwesta na wyposażenie Domu dla Młodych - miejsca spotkań młodzieży na Ostrowie Tumskim, które prowadzi Diecezjalne Duszpasterstwo Młodzieży.
- To przejście jest bardzo wymowne i szczególne, ze względu na świadectwo wiary, które dajemy w przestrzeni publicznej. Oprócz tego można doświadczyć w orszaku siły wspólnoty. Bycie razem, wspólne śpiewanie i moment pokłonu wśród fanfar budują nas duchowo i społecznie - mówi Elżbieta Woźniak-Łojczuk, organizatorka OTK we Wrocławiu.
Po dojściu na rynek wszyscy, z aktorami odgrywającymi rzech króli na czele, złożyli pokłon Dziecięciu. Na scenie obecny był abp Józef Kupny, metropolita wrocławski, oraz prezydent miasta Jacek Sutryk.
- W tym orszaku mieliśmy okazję przeżywać to, co przeżywali Mędrcy, którzy szli do Betlejem za Gwiazdą Betlejemską. Ale trzeba powiedzieć, co stało się po ich dojściu do Jezusa. Królowie złożyli My pokłon, a potem ominęli Jerozolimę i wrócili do domu inną drogą. Kiedy doszli do swojej krainy, zaczęli dawać świadectwo swojej wiary, ewangelizowali. Tam stali się pierwszymi misjonarzami. Dopiero potem po nich przyszli apostołowie. To spotkanie z Jezusem niech nas przemieni. Kiedy się rozejdziemy, pamiętajmy, by być misjonarzami. Bądźmy tymi, którzy bardziej wyrażają miłość bliźniego, troskę o innych, szacunek. Bardziej starają się o pokój. Niech atmosfera Bożego Narodzenia panuje w naszych rodzinach i w naszym mieście Wrocławiu - przemawiał ze sceny po dojściu orszaku abp Józef Kupny.
- Kolejny raz kolędując razem w radosnych nastrojach, przeszliśmy do wrocławskiego Betlejem. Niech ten narodzony Bóg da całej naszej wspólnocie dużo miłości, zdrowia, radości i szczęścia oraz codziennej uważności. Dziękuję, że możemy być tutaj dzisiaj razem - mówił Jacek Sutryk, prezydent Wrocławia.
Uczestnicy orszaku nie ukrywają, że bardzo lubią tę polską tradycję ulicznych jasełek.
- To dla naszej rodziny jeden z najradośniejszych dni w Kościele. Nie odstraszył nas deszcz rok temu, a w tym roku mróz. Orszak to wielkie przeżycie nie tylko dla dzieci, ale i dla nas, rodziców. Pięknie, kolorowo, a jednocześnie dostojnie i z chrześcijańską głębią - tego potrzebujemy dzisiaj w Kościele - uważa Marta Kołodziej, żona i mama z Wrocławia.