W parafii św. Jacka Odrowąża we Wrocławiu abp Józef Kupny przewodniczył Mszy św. w uroczystość Objawienia Pańskiego. Metropolita wrocławski podkreślił, że Objawienie Pańskie nie jest jedynie pamiątką wydarzeń sprzed dwóch tysięcy lat ani religijną sceną oglądaną z dystansu. To wydarzenie aktualne.
W parafii pw. św. Jacka we Wrocławiu Mszy Świętej 6 stycznia przewodniczył metropolita wrocławski abp Józef Kupny. Na początku liturgii głos zabrał ks. Jerzy Tupikowski, proboszcz parafii pw. św. Jacka, który przypomniał historię życia chrześcijańskiego na terenach wrocławskich Swojszyc.
– Nasz kościół gabarytowo jest małym, ale ma niesamowitą historię. Pierwszy zapis kronikarski o parafii to 1353 rok. Ta pierwotna lokalizacja była bliżej Zakrzowa i Zgorzeliska. Z powodu częstych wystąpień wody z rzeki Widawy postanowiono znaleźć nową lokalizację kościoła w XVI wieku. Wzniesiono nowy kościół na piaszczystym wzgórzu. Jego pierwotne fundamenty znajdują się 7 metrów pod nami. Dzieje tego miejsca były bogate i burzliwe. Niespełna rok po konsekracji kościółka w XVI wieku świątynia całkowicie spłonęła. A ten budynek to już XVII wiek i barok w drewnie – opowiadał ks. Tupikowski.
W wygłoszonej homilii hierarcha postawił zasadnicze pytania o sens Objawienia: „Kim jest Bóg, który do nas przychodzi, i kim my jesteśmy wobec Jego objawienia?”.
Arcybiskup podkreślił, że Objawienie Pańskie nie jest jedynie pamiątką wydarzeń sprzed dwóch tysięcy lat ani religijną sceną oglądaną z dystansu. – Objawienie Pańskie jest wydarzeniem aktualnym, trwającym. Ono dokonuje się dziś – w Kościele, w świecie, w sercu każdego człowieka – zaznaczył.
Zwrócił uwagę na paradoks Bożego działania. – Bóg, którego nikt nigdy nie widział, postanawia stać się widzialny. Nieskończony staje się bliski, bezbronny, a wieczny wchodzi w nasz czas – mówił. Jak podkreślił, Bóg nie objawia się po to, by człowieka przytłoczyć swoją wielkością, ale by go podnieść. – Do człowieka Bóg mówi: "Powstań" – przypomniał hierarcha.
Homilia była również mocnym opisem kondycji współczesnego człowieka. Arcybiskup mówił o ludziach zmęczonych, rozczarowanych i zagubionych, którzy żyją tak, „jakby Boga nie było”. Objawienie Pańskie – jak zaznaczył – jest odpowiedzią na tę niemoc.
Nawiązując do proroctwa Izajasza, opowiadał o „ciemności moralnego relatywizmu”, w której zaciera się granica między dobrem a złem, oraz o ciemności samotności. Jednocześnie wskazał na nadzieję: – Prorok nie tylko mówi, że ludzkość żyje w ciemnościach, ale przypomina, że nad tym wszystkim stoi Pan.
Kościół – podkreślił arcybiskup – nie jest światłem samym w sobie. – Kościół świeci tylko wtedy, gdy pozwala, aby przechodziło przez niego światło Boga. Wtedy staje się znakiem nadziei – opisywał.
Centralnym motywem homilii była droga mędrców ze Wschodu. Abp Kupny nazwał ją „drogą stawiania pytań”. – Nie są zadowoleni z tego, co już wiedzą. Chcą wiedzieć więcej, przekonać się na własne oczy, dlatego wyruszają w daleką podróż – opowiadał, dodając, że współczesny świat bardzo potrzebuje ludzi, którzy nie boją się pytać o sens i nie zamykają się w cynizmie.
Hierarcha zaznaczył, że gwiazda, za którą podążają mędrcy, nie jest celem samym w sobie, ale znakiem. – Wiara zaczyna się od odważnej decyzji, że nie zostaję tam, gdzie jestem. Chcę iść dalej – oznajmił.
Szczególne miejsce w homilii zajęła refleksja nad postawą Jerozolimy. – Tam nikt nie czekał na mędrców. To miasto zna Pisma, zna proroctwa, czeka na Mesjasza, ale przestraszyło się, gdy Mesjasz naprawdę przyszedł – zauważył metropolita wrocławski, nazywając to „paradoksem religijności zamkniętej w lęku”.
Herod boi się utraty władzy, a Jerozolima – zmian. – Objawienie Boga zawsze coś burzy: nasze przyzwyczajenia, kompromisy, wygodne grzeszki – mówił. Mędrcy natomiast nie zatrzymują się w Jerozolimie. Idą dalej, do Betlejem – miejsca małego i zapomnianego. – Bóg nie objawia się w pałacu, ale w grocie. Nie w hałasie, ale w ciszy – podkreślił.
Pokłon mędrców abp Kupny odczytał jako uznanie, że „jest Ktoś większy”. – W świecie, który boi się klękania, Kościół przypomina, że to na kolanach rodzi się prawdziwa wolność przed Bogiem – mówił, dodając, że klękając przed Dzieciątkiem, człowiek spotyka się z Jego spojrzeniem.
Dary przyniesione przez mędrców zostały ukazane jako symbol tego, co kosztuje. – To wezwanie, byśmy sami stali się darem. Wiara, która nic nie kosztuje, szybko traci smak – zaznaczył hierarcha.
Arcybiskup zwrócił uwagę na jedno z kluczowych zdań ewangelicznej opowieści: „Inną drogą udali się do swojej ojczyzny”. – To zdanie streszcza chrześcijaństwo. Spotkanie z Chrystusem zawsze zmienia sposób patrzenia, sposób wyboru, sposób życia – podkreślił. Jednocześnie zauważył, że często się tego boimy, boimy się pojednania i przemiany, choć spotkanie z Jezusem nas do niej uzdalnia.
Objawienie Pańskie – jak przypomniał metropolita wrocławski – jest świętem Kościoła misyjnego, Kościoła bez granic. – To szczególnie ważne dzisiaj, gdy tak łatwo stawiamy mury. Chrystus nie przyszedł tylko do ‘naszych’, ale do wszystkich – mówił.
Na zakończenie abp Kupny wskazał rolę wiernych w historii Objawienia. – Nie jesteśmy mesjaszami, nie jesteśmy światłem samym w sobie. Jesteśmy jak gwiazda – mamy odbijać światło Chrystusa – podkreślił. Jak dodał, każda parafia, wspólnota i rodzina jest wezwana, by być taką gwiazdą, która prowadzi do Chrystusa.
Homilię zakończyła modlitwa, by wierni nie bali się drogi, nie zagubili światła Objawienia i mieli odwagę klękać przed Bogiem, „który objawia się w prostocie Eucharystii”.