Wrocławianie wspominają bohaterskich żołnierzy AK z Wołynia

W parafii pw. św. Maksymiliana Marii Kolbego we Wrocławiu uczczono pamięć żołnierzy Armii Krajowej podczas wrocławskich obchodów 82. rocznicy rozpoczęcia akcji "Burza" oraz powstania 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty Armii Krajowej.

Działalność 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty Armii Krajowej stanowi jeden z najważniejszych rozdziałów historii polskiego podziemia zbrojnego na Kresach Wschodnich w czasie II wojny światowej. Jednostka ta odegrała kluczową rolę zarówno w obronie polskiej ludności cywilnej, jak i w realizacji akcji "Burza", której celem było wystąpienie zbrojne przeciwko niemieckiemu okupantowi oraz zamanifestowanie polskiej suwerenności na wyzwalanych terenach.

Tegoroczne wrocławskie patriotyczno-historyczne obchody odbyły w niedzielę 18 stycznia w Kościele pw. św. Maksymiliana Marii Kolbego na wrocławskim Gądowie. Zainicjowała je Msza św. pod przewodnictwem proboszcza ks. Bogusława Steca.

- Miłość do ojczyzny realizuje się przez ofiarę. Sensem akcji "Burza" było odzyskanie niepodległości, wzięcie udziału w wyzwalaniu naszej ojczyzny spod niemieckiej władzy. Wspominamy dzisiaj także 27 Wołyńską Dywizję Piechoty Armii Krajowej, która miała w akcji "Burza" do odegrania ważną rolę. Wspominamy tych, których losy były bardzo dramatyczne - mówił w homilii ks. Stec.

Podkreślił wielki moralny i duchowy dylemat dowódców i żołnierzy, jak się zachować między dwoma totalitaryzmami, które otaczały Polskę. Z jednej strony okupacja niemiecka, z drugiej sowiecka armia, której nie można nazwać wyzwoleńczą.

- Armia Krajowa podjęła wysiłek walki z Niemcami, który nie przyniósł w tamtym momencie oczekiwanych owoców. Polska nie odzyskała niepodległości, mimo wielkiego wysiłku żołnierza polskiego na wszystkich frontach. Ponieśliśmy straszliwe koszty tej wojny. To były dramatyczne wybory polskich władz politycznych. Ich decyzje dzisiaj bywają publicystycznie kwestionowane z perspektywy czasu. Wielu zadaje sobie pytanie, czy warto było - analizował kaznodzieja.

Dodał, że warto sobie uświadomić, iż los takich narodów jak czeskiego czy słowackiego to los krajów, które wyłoniły się po I wojnie światowej z nieistniejącego imperium austro-węgierskiego. My natomiast wyłoniliśmy się z imperium rosyjskiego i niemieckiego. Krajów, które do dziś mają ambicje imperialne.

- W ich myśleniu jesteśmy częścią imperium. Historia II wojny światowej pokazuje, że wybór Polaków wtedy był tragiczny. Podjęliśmy walkę o pełną niepodległość, a tego programu wojskowo i politycznie nie dało się zrealizować. Odnośmy się wobec tego z szacunkiem i wdzięcznością do tych, którzy w tak trudnych warunkach walczyli o niepodległość. Jesteśmy im winni wdzięczność, pamięć i odpowiedzialność za przyszłość ojczyzny. Wiele otrzymaliśmy i za wiele jesteśmy odpowiedzialni - podsumował ks. Stec.

Po Mszy odbyła się uroczystość przy tablicach pamiątkowych poświęconych 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty Armii Krajowej. Wojskową asystę honorową wystawiła 10 Wrocławska Brygada Łączności.

- Akcja "Burza" przetoczyła się przez cały kraj, by zakończyć się z chwilą kapitulacji powstania warszawskiego. Kiedy 4 stycznia armia sowiecka wkraczała to kraju, Polacy marzyli o pełnej niepodległości i suwerenności. W akcji "Burza" rozpoczął działania pierwszy okręg Armii Krajowej "Wołyń". A tam od wielu miesięcy trwały masowe zbrodnie ludobójstwa przez ukraińskich nacjonalistów na polskiej ludności - przemawiał pod tablicą Jerzy Rudnicki z Instytutu Pamięci Narodowej.

Przypomniał, że oddziały AK podejmowały próby obrony Polaków na Wołyniu. Tworzona dywizja miała skoncentrować się na zachodnich terenach Wołynia. Udało się stworzyć jedną z największych jednostek partyzanckich armii w czasie II wojny światowej. Dywizja wołyńska w czasie swoich walk od stycznia do końca lipca 1944 r. przemierzyła ponad 600 km.

- Stoczyła prawie setkę bojów. Na początku z ukraińskimi nacjonalistami, potem z Niemcami, a ostatecznie z nowym sowieckim okupantem, który narzucał swoją władzę - mówił J. Rudnicki.

Przypomniał, że po wojnie na cztery dekady pamięć o 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty Armii Krajowej przestała istnieć. Zapadła cisza. Dopiero po koniec lat 80. XX w. ukazały się pierwsze publikacje poświęcone tej jednej z największych formacji wojskowych Armii Krajowej. Wielu widziało w żołnierzach Wołynia Polskę kresową, Polskę Wschodnią.

Pod tablicą powieszoną na ścianie kościoła na Gądowie złożono kwiaty i znicze.

Wrocławianie wspominają bohaterskich żołnierzy AK z Wołynia Wrocławianie wspominają bohaterskich żołnierzy AK z Wołynia Wrocławianie wspominają bohaterskich żołnierzy AK z Wołynia Wrocławianie wspominają bohaterskich żołnierzy AK z Wołynia Wrocławianie wspominają bohaterskich żołnierzy AK z Wołynia

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..