W parafii pw. NMP Różańcowej we Wrocławiu-Złotnikach uroczystą Mszę św. 18 grudnia sprawował abp Józef Kupny. - Wiara nie jest tylko dziedzictwem kulturowym, przyzwyczajeniem, tradycją rodzinną. Można być w Kościele od lat, a jednak nie mieć osobistej relacji z Chrystusem - zaznaczył metropolita wrocławski.
Jak tłumaczył w homilii pasterz Kościoła wrocławskiego, okres zwykły w liturgii, który właśnie przeżywamy, nie jest mało ważny. To okres codziennego wzrastania w wierze, w którym Bóg chce spotkać się z nami w zwyczajności naszego życia. W pracy, w rodzinie, w obowiązkach, radościach i trudnościach. Odwołał się do liturgii słowa, do bardzo rozpoznawalnych słów Jana Chrzciciela: "Oto Baranek Boży, który gładzi grzechy świata". - Słyszymy je na każdej Mszy św. Grozi nam jednak niebezpieczeństwo, że przez częste ich powtarzanie przestaną nas poruszać. A tymczasem są to słowa wstrząsające. Jan Chrzciciel nie nazywa Jezusa wielkim prorokiem, cudotwórcą, wielkim nauczycielem. Określa go mianem "Baranek". Bóg objawia się nie w sile politycznej, w potędze militarnej. Nie w narzucaniu swojej woli, ale w pokorze łagodności, w ofierze - nauczał metropolita wrocławski. Baranek to zapowiedź śmierci na krzyżu. Już na samym początku publicznej działalności Jezusa Ewangelia kieruje nas ku Golgocie.
- Chrześcijaństwo to nie jest religia łatwych odpowiedzi i taniego pocieszenia. Jest religią Boga, który bierze na siebie ciężar ludzkiego grzechu. Jan Chrzciciel mówi, że Jezus gładził grzech świata, a nie tylko poszczególnych ludzi. To nie tylko suma naszych osobistych win, ale struktura zła, struktura przemocy, kłamstwa, egoizmu, pogardy dla życia - wymieniał abp Kupny.
Zaznaczył, że człowiek ma ogromne możliwości techniczne, komunikacyjne, a jednocześnie coraz częściej gubi sens życia, traci nadzieję, popada w samotność i lęk. Wielu ran naszego świata nie da się uleczyć jedynie prawem, ekonomią, poprawą sytuacji gospodarczej i materialnej. Te rany domagają się dotknięcia przez Boga. - I właśnie w to miejsce wchodzi Jezus, Baranek Boży. Nie usuwa problemów świata jednym gestem. On bierze wszystkie nasze trudności na siebie. Przechodzi przez krzyż i śmierć, aby nam dać nowe życie - tłumaczył pasterz Kościoła wrocławskiego.
Jak dodał, postać Jana Chrzciciela jest szczególnie ważna. Mógł on zatrzymać przy sobie uczniów. Miał autorytet, popularność. Ale jego wielkość polega na tym, że potrafił się usunąć w cień. - Prawdziwy świadek wiary nie skupia uwagi na sobie. To bardzo wymagające dla nas - biskupów, kapłanów, osób konsekrowanych, liderów wspólnot. Czy potrafimy prowadzić ludzi do Chrystusa, nie szukając swojej chwały, nie zatrzymując na sobie? Czy nasze słowa są ukierunkowane na Boga? Kościół nie istnieje po to, by promować samego siebie, lecz po to, by wskazywać na Baranka Bożego - mówił abp Kupny.
Zatrzymał się na zdaniu, które może zaskakiwać. Jan Chrzciciel mówi, że przedtem nie znał Jezusa. Co to znaczy? Przecież on po ludzku znał Jezusa, ale musiał Go poznać w świetle Duca Świętego. To ważna lekcja dla nas wszystkich. - Wiara nie jest tylko dziedzictwem kulturowym, przyzwyczajeniem, tradycją rodzinną. Można być w Kościele od lat, a jednak nie mieć osobistej relacji z Chrystusem. Można znać katechizm, a jednak nie znać Jezusa sercem - tłumaczył hierarcha.
Podkreślił, że Kościół wciąż wzywa do nawrócenia, pogłębienia relacji z Panem, do modlitwy, do sakramentów, do słuchania słowa Bożego. - Wiara musi być żywa. Inaczej staje się pustym rytuałem, jeśli nie dojdzie do osobistego zjednoczenia z Chrystusem - nauczał metropolita wrocławski.
Przyznał, że chrześcijanin nie jest tylko odbiorcą łaski, ale jej świadkiem i nosicielem. Hierarcha przyznał, że świat żyje coraz bardziej tak, jakby Boga nie było. - Dlatego świadectwo zwykłego, uczciwego, wiernego życia staje się potężną formą ewangelizacji. My się często zastanawiamy, co mamy robić, żeby ludzi ewangelizować. Stać na przystanku i mówić o Jezusie? Nie. Czasem więcej mówi ciche przebaczenie niż głośne deklaracje. Słowa: "Oto Baranek Boży" to nie tylko przypomnienie Ewangelii, ale realna obecność Chrystusa, który przychodzi pod postacią chleba. To autentyczna obecność Jezusa. On zna nasze słabości, nasze lęki, a mimo to chce być z nami - mówił abp Kupny.
Jak dodał, nie ma lepszego miejsca na uzdrowienie serca niż spotkanie z Barankiem Bożym. Zachęcał zebranych, by prosili Boga o łaskę, która pozwoli rozpoznawać Jezusa. Aby nie zatrzymywać się na zewnętrznych formach religijności, ale pozwolić na prawdziwą przemianę. - Prośmy o odwagę Jana Chrzciciela, odwagę świadka, który nie boi się powiedzieć światu: "Oto Baranek Boży" - podsumował kaznodzieja.