Uroczystości, które rozpoczęły się od Mszy Świętej w kościele garnizonowym, w sposób szczególny wspominały polskich studentów niemieckiego uniwersytetu we Wrocławiu, którzy walczyli i ginęli w powstaniu styczniowym. W Liturgii wzięli: przedstawiciele władz miasta, regionu, oficerowie i żołnierze Wojska Polskiego, poczty sztandarowe.
Eucharystii przewodniczył ks. płk. Janusz Radzik, proboszcz parafii cywilno-wojskowej pw. św. Elżbiety i kustosz bazyliki.
- W Polsce, która została rozdarta przez zaborców, tak bardzo było potrzebne światło. Ziemia została podzielona, obywatele byli uciemiężeni, marzyli o wolności, byli prześladowani. Nagle pojawiła się nadzieja, choć nikła, choć z punktu widzenia militarnego nierealna. Pomimo upadku powstania listopadowego, powstańcy styczniowi po raz kolejny podnieśli broń, by wywalczyć niepodległość - mówił w homilii ks. dr Adam Szpotański z wrocławskiego oddziału Instytut Pamięci Narodowej.
Podkreślił, że powstańcy styczniowi żyli nadzieją, że może za ich życia uda się wywalczyć wolny, niepodległy kraj. Kapłan nawiązał do drugiego czytania, w którym św. Paweł mówi o potrzebie jedności. Nie jest ważne, kto głosi Ewangelię, ale do czego ona prowadzi.
- W powstaniu styczniowym do walki obok siebie stanęli ludzie różni w poglądach społecznych czy politycznych. A jednak wspólna idea odzyskania niepodległości była mocnym elementem łączącym. Powstanie odwoływało się w swoich ideach do ruchów tamtej Europy, które dążyły do niepodległości narodów. To pragnienie wolności i jedności dotyczy także naszej codzienności - uwrażliwiał ks. Szpotański.
Przypomniał, że gdy popatrzymy na karty polskiej historii, widzimy wyraźnie, że kiedy dawaliśmy się podzielić, za każdym razem traciliśmy niepodległość. A kolejne pokolenia musiały o nią walczyć.
- Dzisiaj wspominamy nie tylko tych, którzy polegli w czasie walk, ale tych, którzy musieli udać się na emigrację za granicę. Obejmujemy pamięcią ludność cywilną, która była pacyfikowana, aresztowana, wysyłana na Sybir. W kraju, w którym nie musimy walczyć o niepodległość, tak bardzo ważne jest, byśmy pamiętali o tym, co stanowi źródło naszej tożsamości. Nie po to, by dzielić społeczeństwo na lepszych czy gorszych patriotów - apelował kaznodzieja.
Podkreślił, że dzisiaj musimy się nauczyć nawzajem wysłuchiwać. Możemy się różnić, mieć swoje zdanie, ale kiedy nasza wolność jest zagrożona, musimy dążyć do jedności.
- Prośmy Boga o jedność w narodzie, abyśmy nigdy więcej w Polsce nie musieli wolności wywalczyć swoją szablą - podsumował ks. Szpotański.
- To już tradycja, że obchody kolejnej rocznicy wybuchu powstania styczniowego rozpoczynają się od modlitwy w kościele garnizonowym. Bardzo się cieszymy, że zawsze możemy się tu zebrać, by pomodlić się za bohaterów - mówiła na koniec Liturgii Kamilla Jasińska, wicedyrektor wrocławskiego oddziału IPN.
Po modlitwie zebrani przemaszerowali ulicami Odrzańską, Igielną i Kuźniczą na pl. Uniwersytecki, gdzie przy tablicy pamiątkowej, która znajduje się na gmachu głównym Uniwersytetu Wrocławskiego, wzięli udział w apelu w ceremoniale wojskowym Sił Zbrojnych RP z udziałem Wojskowej Asysty Honorowej wystawionej przez Garnizon Wrocław (10. Wrocławską Brygadę Łączności).
- Wrocław był miejscem dostaw i przekazywania powstańcom sprzętu wojskowego. Siedzibą Wrocławskiej Organizacji Powstańczej był niestniejący już Zajazd Pod Złotą Gęsią, który mieścił się u zbiegu ulic Szewskiej i Ofiar Oświęcimskich - przemawiał Jerzy Rudnicki z wrocławskiego oddziału IPN.
- Przez Wrocław już przez pierwsze dni powstania zaczął płynąć szeroki strumień nabywanego nielegalnie i przemycanego do powstańców sprzętu wojskowego - broni i amunicji. W mieście stale działali kurierzy, przewożący tajną korespondecję między władzami powstańczymi w królestwie, a różnymi ośrodkami emigracyjnymi na Zachodzie. Tu także ukrywali się konspiratorzy - opisywała Kamilla Jasińska.
Podkreśliła, że w szeregi powstańczej armii licznie zaciągali się przebywający i mieszkający we Wrocławiu powstańcy, choćby studenci niemieckiego Uniwersytetu we Wrocławiu.
- Spośród blisko 80 polskich studentów we Wrocławiu, prawie wszyscy poszli do powstania. Pozostali zostali na miejscu i angażowali się, działając w siatkach konspiracyjnych - mówiła K. Jasińska.
12 polskich studentów z Wrocławia zginęło w powstaniu i to ich upamiętnia tablica na gmachu głównych Uniwersytetu Wrocławskiego.
Podczas uroczystości Wrocławianie odśpiewali hymn Polski, wysłuchali okolicznościowych wystąpień. Kapelani poprowadzili modlitwę ekumeniczną, a delegacje władz miasta, regionu i różnych instytucji złożyli kwiaty i znicze przy tablicy.









