Major Armii Krajowej Józef Oleksiewicz zmarł prawie 6 lat temu. Jednak jego żywa legenda wciąż niektórych uwiera, a nawet im przeszkadza. Wójt gminy Kondratowice Tomasz Gracz konsekwentnie blokuje nadanie imienia tego żołnierza Armii Krajowej Izbie Pamięci w tamtejszej podstawówce. Wniosek odrzuciła właśnie Rada Gminy, wywołując wśród lokalnej społeczności oburzenie.
Czy można zakwestionować życiorys człowieka, który jako 15-latek trafił do konspiracji, przeszedł stalinowskie więzienie, a w wolnej Polsce wychowywał kolejne pokolenia w duchu patriotyzmu? W gminie Kondratowice wybuchł spór, który wykracza daleko poza lokalną politykę - dotyka pamięci o żołnierzach podziemia i granic historycznej oceny. I to w okolicach symbolicznej daty - 1 marca, czyli Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych.
Bo chodzi o jednego z nich. Wyklętego - niezłomnego. Józef Oleksiewicz, ps. „Tatar”, „Groźny”, „Malina” był jednym z ostatnich żyjących żołnierzy 1. Pułku Strzelców Podhalańskich. W ostatnich latach na ziemi dolnośląskiej określany jako prawdziwa kombatancka perełka. Stała za nim nie tylko historia żołnierza niezłomnego, ale bardzo zaangażowanego w życie społeczne i edukację młodzieży kombatanta.
Kim tak naprawdę był?
Do konspiracji trafił w 1944 roku jako 15-latek. Służył jako łącznik oddziału Franciszka Paszka „Kmicica”, wchodzącego w skład III batalionu 1. Pułku Strzelców Podhalańskich AK. Po zakończeniu II wojny światowej nie zaprzestał walki z narzuconym Polsce zbrodniczym systemem komunistycznym. Został żołnierzem organizacji niepodległościowej Jana Dubaniowskiego "Salwa", w ramach Narodowych Sił Zbrojnych. Został zatrzymany w 1947 roku przez Urząd Bezpieczeństwa. Jak podaje Instytut Pamięci Narodowej, na rozprawie zeznał, że był straszliwie bity. Tortury stosowanie wobec niego podczas śledztwa to: "bicie, kopanie, polewanie wodą, przetrzymywanie w pojedynczej celi". Sąd skazał go na 3 lata więzienia. Wyrok odbywał w więzieniu na Montelupich. Po wyjściu na wolność był inwigilowany aż do 1955 roku. Nowe życie postanowił rozpocząć na Dolnym Śląsku.
W wolnej Polsce Józef Oleksiewicz podjął działalność patriotyczną i edukacyjną. Mieszkał w Księginicach Wielkich. Chętnie opowiadał młodzieży o polskiej historii najnowszej, był aktywnym świadkiem historii, uczestnikiem wielu uroczystości nie tylko w gminie Kondratowice, gdzie żył, ale także np. we Wrocławiu.
Po 1989 roku zaangażował się całym sercem w działalność środowisk kombatanckich, zarówno Armii Krajowej, jak i Narodowych Sił Zbrojnych. Był wieloletnim prezesem Koła ŚZŻAK w Strzelinie.
To z jego inicjatywy Szkoła Podstawowa w Prusach otrzymała imię Bohaterów Armii Krajowej. Społeczność lokalna znała go dobrze i ceniła nie tylko za niezłomny życiorys, lecz również za pogodę ducha i chęć służenia Polsce także w podeszłym wieku poprzez działalność kombatancką.
Został uhonorowany Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, Krzyżem z Mieczami Orderu Krzyża Niepodległości, Medalem Pro Bono Poloniae i wieloma innymi odznaczeniami. Co ciekawe, przyznawali je mu trzej kolejni prezydenci Polski: Aleksander Kwaśniewski, Bronisław Komorowski i Andrzej Duda.
Major Oleksiewicz zmarł w kwietniu 2020 roku w atmosferze uznania i estymy. Pogrzeb z honorami wojskowymi i odznaczeniem od prezydenta Dudy nie pozostawiał wątpliwości.
Ich zdaniem nie zasłużył
Jego historia wraca jednak w okolicznościach zupełnie zaskakujących. Podczas sesji rady gminy Kondratowice radni odrzucili wniosek dyrektor szkoły w Prusach o nadanie szkolnej Izbie Pamięci imienia majora Józefa Oleksiewicza.
Decyzja samorządowców jest niezrozumiała i szokująca nie tylko w lokalnej społeczności. Nie bierze się jednak znikąd. Wojnę wobec pamięci o żołnierzu Armii Krajowej wywołał wójt Tomasz Gracz.
Szkoła Podstawowa w Prusach już przed rokiem miała otrzymać dla swojej izby patrona. Organizacja uroczystości była na bardzo zaawansowanym etapie. Instytut Pamięci Narodowej (biuro w Warszawie) oraz Światowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej wydali jednoznaczne pozytywne opinie o majorze Oleksiewiczu.
Także uchwała rady pedagogicznej jasno wskazywała na bohaterstwo majora Oleksiewicza. Jak się jednak dowiedzieliśmy, na ostatnim odcinku przygotowań dyrektor szkoły Katarzyna Olędzka została wezwana przez wójta, który zabronił przeprowadzenia uroczystości i wymusił na dyrektorce - mimo jej uporu - wycofanie się z pomysłu nadania takiego patrona. Miał tłumaczyć się m.in. względami formalnymi. Choć zgodnie z prawem szkoła mogła sama sobie nadać imię wewnętrznej izby, bez uciekania się do władz gminy. Nie chodziło tu bowiem o nadanie imienia całej placówce czy jakiejś ulicy.
Dyrektorka nie zrezygnowała jednak i postanowiła spełnić wymóg formalny, wymyślony przez włodarza gminy. Złożyła wniosek do rady gminy o nadanie imienia izbie. Ten właśnie przepadł 25 lutego przez kontrowersyjne głosowanie, choć naprawdę niewiele zabrakło.
Zasługi? Jakie zasługi?
6 radnych zagłosowało „za”, 6 „przeciw”, a dwoje wstrzymało się od głosu. Zabrakło jednego głosu, by sprawa przeszła, a warto dodać, że jedną z osób, która wstrzymała się od głosu (a mogła przeważyć) była nauczycielka ze szkoły podstawowej w Prusach.
- Dwóch radnych to byli funkcjonariusze Milicji Obywatelskiej, więc co się dziwić. U nas ludzie znają się od lat i wiedzą, kto komu służył w starym systemie - mówi mi jeden z mieszkańców gminy.
Postanowiłem skontaktować się z wójtem gminy Kondratowice, by zapytać o stanowisko w całej sprawie, lecz oficjalny telefon sekretariatu (na co dzień normalnie funkcjonuje) był dzisiaj przez cały dzień nieosiągalny.
Dotarłem jednak do pisemnej opinii wójta Tomasza Gracza, którą wystosował do przewodniczącego rady gminy Kondratowice Andrzeja Grondysa.
Włodarz gminy przyznaje w niej, że Oleksiewicz działał w AK i w NSZ i przebywał także w stalinowskim więzieniu. Jednak dodaje: „W Biuletynie Informacji Publicznej IPN brak jest konkretnych informacji dotyczących dokonań pana Józefa Oleksiewicza. Jest jedynie informacja o tym, że akta zawierają kwestionariusz Józefa Oleksiewicza, który występuje jako żołnierz „Okrzei”, grupa „Zenit”, a następnie „Salwy”, biorący udział w ich akcjach w tym likwidacji oficera LWP”.
Wójt informuje, że w zasobach Powiatowego Związku Kombatantów RP w Strzelinie brak jest jakichkolwiek materiałów dotyczących Oleksiewicza. Nie bez znaczenia - jak pisze - jest dla niego fakt, że w piśmie dyrektor szkoły również nie ma informacji na temat zasług Józefa Oleksiewicza.
„Jak wynika z dokumentacji IPN brak jest jakichkolwiek podstaw do twierdzenia, że pan Józef Oleksiewicz jest postacią szczególnie zasłużoną dla historii Polski” - czytamy w piśmie wójta.
Nie zostawią tak sprawy
Postawa wójta Kondratowic i radnych wywołała w gminie i nie tylko oburzenie oraz zdziwienie.
- Z pełną odpowiedzialnością wypowiadam się nie tylko w swoim imieniu, ale społeczności szkolnej - nauczycieli i uczniów. To dla nas sytuacja niedopuszczalna. Jesteśmy nią zbulwersowani - mówi nie bez emocji Katarzyna Olędzka.
Wniosek o takiego patrona izby podpisało 30 na 33 nauczycieli. To właśnie nauczyciele byli pomysłodawcami.
- Ja jako dyrektor całym sercem poparłam pomysł. Znałam pana Oleksiewicza, traktowaliśmy go jako przyjaciela szkoły, osobę zasłużoną. To on wyszedł z inicjatywą nadania obecnego imienia szkole. Zawsze był chętny na lekcje patriotyczne w szkole - tłumaczy Katarzyna Olędzka.
Podczas sesji rady gminy dyrektorka nie bała się przeciwstawić Tomaszowi Graczowi, choć formalnie stanowisko dyrektora szkoły podlega pod wójta gminy.
O decyzji rady gminy szybko dowiedzieli się uczniowie. Głównie od swoich rodziców. Grupą przyszli do swojej dyrektorki z pomysłem napisania sprzeciwu wobec kalania pamięci żołnierza Armii Krajowej. Nikt ich do tego nie inspirował ani nie namawiał. To ich oddolna inicjatywa - reakcja na zbrukanie ich bohatera.
- Będziemy walczyć o to, żeby dobre imię majora Oleksiewicza było chronione. On nie żyje, sam się nie może bronić. A tutaj nagle odezwały się głosy, które po jego śmierci podważają jego bohaterstwo. Nie zostawimy tej sprawy - zapowiada dyrektor podstawówki w Prusach.
Czy szkoła ponownie złoży wniosek do rady gminy o nadanie imienia izbie pamięci?
- Zobaczymy, jak się rozwinie sytuacja, jakie będą nastroje w urzędzie i w samej gminie. Liczymy na wsparcie. Należymy do rodziny szkół Armii Krajowej i to zobowiązuje - podsumowuje K. Olędzka.
Stanęli murem za majorem
Skontaktowałem się z dolnośląskim oddziałem Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej. Tam znają całą sprawę bardzo dobrze i - jak udało mi się ustalić - przygotowują pismo z interwencją do wójta. Jak deklarują członkowie ŚZŻAK - stoją na straży dobrej niezłomnej pamięci o Józefie Oleksiewiczu.
Rozmawiałem także z rzecznikiem wrocławskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej. Maciej Parysek zapewnił nas, że Instytut wkrótce zajmie stanowisko i że nie ma wątpliwości co do zasług majora Józefa Oleksiewicza, co zresztą potwierdzało jakiś czas temu biuro IPN w Warszawie.
Specjalnie dla „Gościa” w sprawie zabiera głos obecny wicemarszałek województwa dolnośląskiego, a poprzedni wójt gminy Kondratowice - Wojciech Bochnak (pełnił tę funkcję 12 lat).
Znał dobrze majora Oleksiewicza i współpracował z nim kilkanaście lat. Ufundował także razem z małżonką tablicę do izby pamięci, która wciąż pozostaje bez patrona.
- Do tej szkoły chodziłem ja i do niej uczęszcza moja córka. Chcę podkreślić, że zarówno nadanie szkole imienia Bohaterów Armii Krajowej jak i sama osoba Józefa Oleksiewicza stoją ponad podziałami politycznymi. Ja np. jestem związany z Koalicją Obywatelską, a przewodniczący rady gminy z PiS-em, ale byliśmy zgodni w tych sprawach. Dlatego dla naszej społeczności lokalnej wydaje się naturalne, iż po śmierci bohatera stanie się on patronem izby pamięci, której częścią są zresztą jego osobiste pamiątki - komentuje Wojciech Bochnak.
Dodaje, że nie spodziewał się problemów przy tym głosowaniu na sesji rady gminy.
- Postawa radnych jest dla mnie szokująca i nie do zaakceptowania. Powtórzę: major Oleksiewicz to patriota, bohater i jak najbardziej zasługuje na to, by być patronem tej izby pamięci. Liczę na to, że po sesji rady gminy pojawi się w urzędzie mocna refleksja -podsumowuje stanowczo wicemarszałek województwa dolnośląskiego.
Córka bohatera zszokowana
Rodzina bohatera Armii Krajowej i żołnierza niezłomnego przekazała do izby w szkole podstawowej w Prusach wiele pamiątek. Dlatego też szoku całym zamieszaniem nie kryje córka majora Oleksiewicza, Urszula Waligóra, która zgodziła się udzielić nam komentarza:
- Mnie i całej rodzinie jest po prostu bardzo przykro z tego powodu. Nie spodziewałam się, że do takiej blokady dojdzie. Nie wiem, jak to wytłumaczyć. Może to nieprzemyślana decyzja, może zazdrość. Po prostu nie mam pojęcia. Jestem zdziwiona - przyznaje p. Urszula.
Apeluje do radnych i do wójta, którzy znali majora Oleksiewicza, by jednak podjęli dobrą dla lokalnej społeczności decyzję
- Mam nadzieję, że ich umysły i serca nie są aż tak zatwardziałe. Wierzę, że da się odwrócić tę sytuację. Nie wiem, czy teraz, czy za następnych władz, ale liczę na to, że pamięć o nim przetrwa - oznajmia córka nieżyjącego już kombatanta.
Szkoła w Prusach ma poparcie innych instytucji i organizacji, z którym współpracował w ostatnich latach swojego życia żołnierz Armii Krajowej.
- Jestem oburzona faktem, że mjr Józef Oleksiewicz według pana wójta gminy Kondratowice nie jest godny, by zostać patronem Izby Pamięci AK w szkole w Prusach. A powstała ona właśnie dzięki panu majorowi - oświadcza Ilona Gosiewska, prezes cenionego w środowisku patriotycznym stowarzyszenia „Odra-Niemen”.
Dodaje, że kombatant był z „Odrą-Niemnem” zaprzyjaźniony przez lata.
- Poznaliśmy jego życiorys, współpracowaliśmy przy projektach edukacyjnych i patriotycznych. To prawy człowiek, wspaniały żołnierz AK, NSZ, patriota, więzień polityczny, Jaworzniak o niezłomnym i hardym charakterze, edukator młodzieży lokalnej - wymienia I. Gosiewska.
Podkreśla, że Józef Oleksiewicz został odznaczony przez trzech Prezydentów RP, miał uprawnienia kombatanckie. Nota na jego temat znajduje się w IPN-ie.
- Zwracam się z prośbą do pana wójta i członków rady gminy o zmianę decyzji w tej sprawie - apeluje prezes „O-N”.
Sprawa, która stanie się symbolem
Odrzucenie i kwestionowanie bohaterstwa majora Oleksiewicza łączy ludzi ponad podziałami politycznymi. Podobnie jak Wojciech Bochnak z KO wypowiada się Damian Mrozek z Prawa i Sprawiedliwości. To wiceprzewodniczący Sejmiku Województwa Dolnośląskiego
- Wczoraj w Sycowie jeden ze skwerów otrzymał imię Armii Krajowej, była piękna uroczystość z młodzieżą i władzami samorządowymi. Została uroczyście odczytana uchwała Rady Miasta. Podobnie mogło być niedługo w Prusach, niestety na razie nie będzie. Pan major był ostatnim w regionie kombatantem, który nosił z dumą mundur podhalański - kapelusz z piórkiem oraz pelerynę. Dla wielu i bez peleryny był prawdziwym bohaterem zasłużonym dla naszej ojczyzny - mówi D. Mrozek.
Pamięta dobrze pogrzeb majora, w którym z powodu obostrzeń covidowych wiele osób nie mogło uczestniczyć. Był wieniec od wojewody dolnośląskiego, a Prezydent RP Andrzej Duda nadał majorowi Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski.
- Pan major często gościł w szkołach, w których opowiadał młodzieży o warunkach życia, jakie panowały podczas okupacji, o traktowaniu Polaków i Żydów przez niemieckiego okupanta. Gdy przez kilka lat koordynowałem prace Wojewódzkiej Rady Kombatanckiej, pan major zawsze służył dobrą radą i doświadczeniem - opowiada wiceprzewodniczący Sejmiku Województwa Dolnośląskiego.
Jak dowiedziałem się nieoficjalnie, obecny wójt Kondratowic za główny zarzut wobec Oleksiewicza uznaje jego udział w akcji zlikwidowania oficera Ludowego Wojska Polskiego w okresie stalinizmu.
Spór o upamiętnienie mjr. Józefa Oleksiewicza stał się dla gminy Kondratowice czymś więcej niż lokalną decyzją administracyjną - urósł do symbolicznej debaty o pamięci, historii i elementarnym szacunku wobec zasłużonego kombatanta.
Dla mieszkańców gminy to niezrozumiała próba podważenia życiorysu człowieka odznaczonego przez trzech prezydentów Polski i represjonowanego w czasach stalinowskich.
Niezależnie od dalszego biegu wydarzeń, sprawa pokazała, że pamięć o żołnierzach wyklętych, niezłomnych, członkach podziemia antykomunistycznego wciąż jednoczy tych, którzy nie godzą się na jej relatywizowanie.
![Skandal na sesji rady gminy. Wójt rozpętał lokalną wojnę przeciwko nieżyjącemu żołnierzowi Armii Krajowej [REPORTAŻ]](http://wf1.xcdn.pl/files/26.bkt/02/26/18/126538_0IK8_IMG_7297_98.jpg.webp)