Naród wybrany, Samarytanka, św. Paweł i... gołąb

"Ja dałem ci skrzydła, żebyś fruwał, a nie żebyś chodził" - mówił Bóg w prostej opowieści o gołębiu. Ta krótka historia, przywołana przez bp. Jacka Kicińskiego CMF podczas homilii na wrocławskim Brochowie, staje się kluczem do zrozumienia całego przesłania o ludzkim sercu, nadziei i słowie Bożym.

W tej historii gołąb stworzony przez Boga zazdrości innym ptakom. Narzeka, że jest niepozorny: ma małe skrzydła, niewielki dziób i wydaje mu się, że jego życie jest gorsze od życia orła czy innych ptaków. Bóg wysłuchuje jego skarg i spełnia prośby: wydłuża skrzydła, powiększa dziób, dodaje piór. Po pewnym czasie znów pyta ptaka, jak się czuje. Gołąb jednak nadal narzeka - skrzydła są zbyt długie, pióra przeszkadzają, dziób jest ciężki.

Wtedy Bóg odpowiada słowami, które stają się puentą całej historii: "Dałem ci skrzydła, żebyś fruwał, a nie żebyś chodził". - Tak jest również ze słowem Bożym - tłumaczył bp Kiciński w parafii pw. św. Jerzego Męczennika i Podwyższenia Krzyża Świętego na wrocławskim Brochowie. - Ono zostało nam dane, abyśmy "fruwali Bożą miłością" i abyśmy głosili nadzieję innym ludziom - przypomniał. Tak, jak ptak nie rozumiał daru skrzydeł, tak człowiek często nie rozumie daru słowa Bożego. Traktuje je jak ciężar, zamiast pozwolić, by unosiło go ku Bogu.

Kaznodzieja podkreślił, że Wielki Post nie musi przynieść spektakularnych wydarzeń. Czasem wystarczy drobna zmiana serca. - W tym Wielkim Poście może nie wydarzy się nic specjalnego, ale może dokonać się coś małego, co rozpocznie coś wielkiego - mówił bp Jacek.

Pytanie o życie człowieka jest - jak zaznaczył - w istocie pytaniem o jego serce. Jeśli serce otwiera się na miłość, człowiek potrafi czynić wielkie i piękne rzeczy. Gdy jednak zamyka się na miłość, zaczyna nieść spustoszenie w świecie. W tym kontekście bp Kiciński przypomniał słowa: "Prochem jesteś i w proch się obrócisz". Nie są one jedynie przypomnieniem o przemijaniu. To także wezwanie, by dobrze wykorzystać czas życia. - Pamiętaj, że twoje życie przemija. Zostałeś stworzony z prochu ziemi, ale też w proch się obrócisz. Dlatego wykorzystaj moment swojego życia, aby przeżyć go najpiękniej - zachęcał.

Odwołując się do pierwszego czytania, kaznodzieja wskazał na doświadczenie Izraela na pustyni. Brak wody staje się dla ludu powodem buntu i narzekania. - Ten jeden epizod sprawia, że naród odwraca się od Boga. Zaczyna szemrać, narzekać, utyskiwać. Zapomina o wszystkim, co Bóg dla niego uczynił, choć tak niedawno wyprowadził go z niewoli egipskiej - mówił bp Kiciński. Nazwał to "grzechem zatopienia w doczesności". Człowiek skupiony wyłącznie na bieżących problemach łatwo zapomina o Bogu.

Drugą przestrzenią, o której mówi liturgia słowa, jest - jak zauważył bp Kiciński - głęboka tęsknota człowieka za miłością. Symbolizuje ją spotkanie Jezusa z Samarytanką przy studni. Kobieta przychodzi w południe, w największym upale. Nie chce spotkać innych ludzi ani narażać się na ich ocenę. Ewangelia pokazuje jej trudną historię życia. Tymczasem Jezus łamie społeczne bariery i zwraca się do niej z prostą prośbą: "Daj mi pić". Dla Samarytanki jest to zaskakujące, bo Żydzi unikali kontaktów z Samarytanami. - Po rozmowie z Jezusem Samarytanka staje się świadkiem. Rozumie swoją historię i zaczyna opowiadać innym o spotkaniu z Mesjaszem - nauczał bp Jacek.

O przemianie serca mówi także św. Paweł w Liście do Rzymian. Apostoł sam doświadczył takiej przemiany - z prześladowcy chrześcijan stał się gorliwym świadkiem Chrystusa. - Miłość rodzi nadzieję. Człowiek, który spotkał Boga, wie, dokąd idzie - mówił bp Kiciński.

Kaznodzieja zauważył, że w każdym z nas jest trochę narzekającego Izraela i trochę Samarytanki szukającej miłości.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..